Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

11 lutego 2015

Banita i bezpaństwowiec

Polały się łzy me czyste, rzęsiste
Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,
Na moją młodość górną i durną,
Na mój wiek męski, wiek klęski:
Polały się łzy me czyste, rzęsiste…*

Tak oto do podobnych skojarzeń dochodzę w kontekstach odmiennych, choć skłaniających do takich właśnie refleksji. Ja, bezpaństwowiec, lecz nie świata obywatel; odrzucony i odrzucający; z wypisaną klęską na twarzy i wolny na ile pozwolić sobie może.
Właściwie to cała kwestia sprowadza się do zasad utylitaryzmu. Jeśli nie czujesz się potrzebny, jeśli marny z ciebie pożytek, twoje życie zatraca sens. Oczywiście możesz się zbuntować i ogłosić, że czujesz i chcesz być potrzebnym komuś, lecz po prawdzie, to nie ty o tym decydujesz. Jeśli potrafisz odbudować zawalony most, jeśli umiesz słowem pisanym pobudzić do czynu, jeśli znajdujesz w sobie tę cenną umiejętność otoczenia pomocą kogoś, kto jej oczekuje, a ten, kto obserwuje twoje zamiary, trywialnie mówiąc, utrzymuje, że jest z ciebie pożytek dla kogoś, dla społeczeństwa, ba, dla idei jakiej, wtedy sam stwierdzasz, że jesteś potrzebny i... zostajesz.
Pewnie był potrzebny społeczeństwu mój dziad, który na bolszewickiej wojnie odniósł rany i kampanię wrześniową przewalczył do ostatniego rozkazu. Pewnie użytecznym był stryj, który pożyteczne dla społeczeństwa pobierając nauki, gdy wynikła potrzeba, z karabinem na wojnę poszedł; potem przez Węgry, Rumunię, Francję peregrynację odbył do Szkocji, skąd do Europy wrócił pod Maczkiem, walczył i wyzwalał, następnie po perypetiach losu do kraju powrócił i domy stawiał. Równie użytecznym był inny stryj, który w katyńskim lesie zaświadczył cierpień; i ciotka, która w Bawarii cenną w gospodarstwie rolnym odegrała rolę w ten czas klęski i beznadziei. Wielką i pożyteczną rolę odegrali na deskach teatru "Życie" moi dziadkowie po kądzieli. On całe swoje życie fabryce oddał przed wojną i po niej, a kroniki podają, że nie popełnił ani jednego dnia nieobecności w pracy. Ona trójkę dzieci mając na wychowaniu, dorabiała do mężowej pensji pracą w polu a za okupacji sprzątała "na niemieckiej poczcie" i sama nie mając zbyt wiele, dzieliła się tym, czego nie miała w nadmiarze z mieszkańcami utworzonego getta. Potrzebna była także babka po mieczu, za tę jej niezwykłą, dziś już niespotykaną, katolicką dobroć, otwartą szeroko na drugiego człowieka, katolickość rozumną, bez dewocji i zawłaszczania praw innych ludzi. 
Potrzebni byli światu także mój ojciec i matka moja, którzy w niczym temu światu nie uchybili; pewnie jedynie zmęczeniem po pracy.
Użyteczni byli także inni przedstawiciele mego rodu, których nie przytoczę, z racji już zbyt długiego wywodu, który nie jest sojusznikiem uwagi. 
Zatem pora na mnie, który też miał swój kwadrans użyteczności... albo mu się wydawało, że z niego pożytek jaki jest, lecz był w błędzie, albowiem użyteczność dla społeczeństwa ma swój kres i tak godzina nieużyteczna go spotkała.
Nie masz wielu gorszych rzeczy ponad tę świadomość odczuwania własnej niepotrzebności.
Lecz stało się. Nadeszło wyzwolenie. Banita i bezpaństwowiec określiwszy swoje położenie ucieka w las z szyderczym śmiechem, który nie pomaga wcale, lecz bywa koniecznym.
Wiek mój męski kończy się klęską, Poeto i nie ma powodów rozdzierać szat ani żałować rozlanego mleka. Widocznie tę klęskę w życiorys mój zapisano. Dla tych powodów z ogromną przyjemnością oddaję dziś mój dowód istnienia i dokumenty, z których wynika, że pobrałem prześwietne nauki. Zdaję to wszystko, jako coś najmniej potrzebnego w świecie; dla mnie taki dowód nie wart jest złamanego grosza, a innym ten plastykowy kartonik może wdzięcznie posłużyć jako "popychacz" do gry w cymbergaja. Podobnież z dowodami "uczoności" mojej. I te egzemplarze zdaję, jako nie mające powodu należeć do banity.
Zapomnijcie o moim istnieniu, chciałbym rzec, i mówię to swobodnie, bez lania łez rzęsistych, bo w rzeczy samej, skoro nie jestem potrzebny Nikomu, to niech Nikt nie myśli, że jest mi potrzebny.
Tak oto bezpaństwowcem się stałem i jedynie rodzima mowa za gardło mnie trzyma, lecz przecież już niedługo, cierpliwości, użyźnię tę ziemię.
Ciężko mi się do tego zabrać, a chcę naturze pomóc, choć nie wiem, czy potrafię, a czasu naprawdę niewiele zostało.
* z przepięknych "Liryk lozańskich" Adama Mickiewicza.

7 komentarzy:

  1. Czy zdajesz sobie sprawę ile osób /zarówno kobiet jak i mężczyzn/ mogłoby tak powiedzieć ? W tym przypadku napisać.... ale nie potrafią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że są tacy, Stokrotko i że jest ich wiele. ja spojrzałem na problem pod swoim własnym katem, bo też o samym sobie wiem najwięcej. A czy potrafię? Ja zawsze mam niedosyt... a teraz... droga przede mną, więc znów zawieszam egzekucję kawiarenkowych czynności... da los, że powrócę, a jak nie, to kawiarenka własną pójdzie ścieżką.... pozdrawiam

      Usuń
    2. Nadal Cię nie ma.
      Smutno mi.

      Usuń
    3. Oj - bo się zdenerwuję i pójdę Cię szukać:-))

      Usuń
  2. Nie pozbawiaj nas Kawiarenki, proszę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedni są przekonani, że są niezbędni i bez nich świat się zawali, inni, podobnie jak Ty, sądzą,że są niepotrzebni. Jedni i drudzy nie mają racji. Wciąż są dwie najbliższe Ci osoby, którym naprawdę jesteś bardzo potrzebny- i takie Twoje myśli z pewnością je ranią. Wiem, po tym co Cię spotkało na niwie zawodowej naprawdę ciężko się pozbierać, ale jednak powinieneś. Chociażby dlatego, by nie dać im satysfakcji. I pokazać tym swoim najbliższym, że jesteś twardy, że potrafisz., że belferka to nie wszystko. Pomyśl o tych wszystkich dzielnych swoich krewnych- im też było ciężko i zapewne trudniej niż Tobie.
    Jeśli musisz to wyjedz, ale nawet jeśli wyjedziesz nadal będziesz Polakiem a nie Niemcem lub Francuzem- no chyba, że obywatelstwo zmienisz. I wracaj szczęśliwie, z tarczą, nie na tarczy.
    Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń