Domenico Ghirlandaio - portret młodej kobiety

Domenico Ghirlandaio -  portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

05 grudnia 2024

KARTKA Z KALENDARZA - 05.12.2024

 

Kartka z kalendarza na dzień 5. grudnia 2024 roku

Czwartek


Imieniny dzisiaj obchodzą: Kryspina, Saba oraz Anastazy, Bartłomiej, Dalmacjusz, Dalmacy, Feliks, Gerald, Geraldyna, Jan, Juliusz, Kryspin, Krystyna, Mikołaj, Pelin, Pelina, Pęcisława, Sabina


Przysłowie na dziś:

Piąty grudzień stycznia czyni znaki, szósty grudzień luty przepowiada, siódmy grudzień o marcu gada


Słońce

Świt: 06:46

Wsch. Sł.: 07:26

Zenit: 11:26

Zach. Sł.: 15:27

Zmierzch: 16:07


Cytat dnia:

Bieda łacniej przekuwa człowieka niźli kowal żelazo

Władysław Reymont


5 grudnia 1925 roku w Warszawie zmarł Władysław Stanisław Reymont - pisarz, prozaik, nowelista. [ ur. 7 maja 1867 roku w Kobielach Wielkich



Poniżej opowiadanie Reymonta „Gęsiarka”


GĘSIARKA

[pisownia oryginalna]

Wielka rzeka pusta, rozlana, ciągle z szumem gdzieś płynie, ucieka, czasem idą po niej tratwy, płyną śpiewy, nad nią latają rybitwy, na górach miasto, wieś, domy. Stamtąd biją dzwony! Niżej pastwiska ogromne, łąki, zalewy, błota, trzciny, szuwary. Stada dzikich kaczek, czaple, bociany, czajki. Niebo wisi nieskończone, ogromne, niesie się od rzeki. Czasem słońce, czasem deszcz, wichry niskie. Wieś schowana w sady nad wąwozem głębokim wpoprzek wzgórz. Dzieci od rana wypędzają..... owce, kury, gęsi, świnie na pastwiska. Dzieci się bawią, palą ognie, śpiewają, pieką kartofle i t. d. Basia od kowalowej pędzi stado gęsi ogromnych.

.....Dzieci..........młodsze, małe, bawią się niemi. Basia do wszystkiego, sierota, na łasce, córka....., która zmarła we wsi, z łaski, popychadło, bystra, słodka, zalękniona, wiecznie .... Kowalowa popędliwa. Basia zazdrości drugim, że mają dzieci.... Boje stacza z chłopakami. Pierwsza do ptaków wybierania, łapie rękami ryby, bawi się niemi, puszcza, wie, gdzie karp, wie, gdzie liny, wie, gdzie szczupak. I z ptakami się zna! Łapie, bawi się rada z niemi, nosi je za pazuchą! Na starym trakcie, do rzeki, kiedyś most.... dzisiaj, stoi figura Matki Boskiej.....! Stara, drewniana, na Maj przystrajają w papierowe krzewy i kwiaty. Ktoś jej kupił paciorków i rzucił na szyję.......... tylko.......... , i wróbli tam pełno wiecznie kręcących, i struga umarła, nie jeżdżą. Kiedy Basia tamtędy pędziła gęsi, spodobały się jej paciorki..........

Matka Boska........ zdjęła i mówi: a naści — oddaj jeno. Dziewczyna się wzdragała, ale włożyła na szyję, przejrzała się we wodzie i radzi się pastucha......... Basiu,.... Korali! korali! Pawiła się dumnie! Zdumieli się....

Pasała tam gęsi, ubrała Matkę Boską w kwiaty, wieńce, zboże, a któregoś dnia przyjrzała się i nagle mówi: pani, dajcie mi dzieciątko, ciężko Wam, pobawię go ździebko. — Naści, rzekła i podała go! Baśka wzięła ostrożnie, zważyła na ręku, ciężki jak klocek, ale biedota, no, w jednej koszulinie! Nie bój się! Obtuliła go sobą i w zapaskę, kołysała, bo coś mówił i rączkami gładził ją po twarzy. Wymyła go wodą, aż się rozpłakał. Czekaj, przystroję cię, boś goły.

Wlazła w krzaki, zdjęła koszulę i włożyła Jezusowi. Mam drugą w chałupie, nie bój się, szmat mi Matusia osławiła! Nie zubożeję. Odniesła go potem, M. B. przyjęła, wróciło do dawnego, tylko Jezus miał koszulę na sobie i był do.... odmyty....

....A kiedy przyszło spać, gospodyni zobaczyła, że Basia bez koszuli. Coś zrobiła? Dałam Jezusowi. Napróżno się przysięgała, opowiadała, nikt nie uwierzył! Dostała za cygaństwo. Nie dostaniesz świeżej, przynieś starą! To Jezusowi będę odbierała? — Nazajutrz z krowami i gęśmi kazali pognać na wielkie pastwiska nad rzeką, tam gdzie.... Basia nieśmiało popędzała, bo z niej się kpili, wyzywali, to Zagraja ściskała i mówi: nie daj mię, piesku! nie daj! A piesek zrozumiał, oblizał jej twarz, pokręcił ogonem i począł obganiać gęsi. Gęsiory syczały! Zapędziła. Dużo było dzieci, kilkanaścioro. Bydło, owce,... konie, a od gęsi aż się bieliło. Dzieci gromadami. Dnie były krótkie, na południe nie spędzali — przynoszą im jeść. Zabawy, wrzaski. Kłótnie, bijatyki. Łowienie ryb i raków, pieczenie ich na kamieniach!

Las niedaleki. Grzyby. Małe dzieci...

Sołtysianka ze swoją.........

Daj mi go, pobawić. Ale, jeszcze go .....! Daj! Dziadówko jedna!........ a ona jedna, nie ma kogo huśtać, kim się opiekować. Strasznie jej żal.

Na drugi dzień popędziła koło figury! .......: pani, wezmę Jezusika na.... O, wa! Uważaj tylko, żeby mu się nie stało co złego........ poszła.

Nawet się nie zdumieli. Ma, to ma! pewnie kowalowej. Tylko jedna sołtysowa rzekła: nagie to, czyje! A żydowskie, żebyś wiedziała! Głupia! I tyle było rozmowy. I było co dnia, że rano Basia zabierała Jezusa ..., go odnosiła. Cały dzień nosiła go, huśtała, zabawiała, dawała jeść. Razu jednego M. Boża mówi: coś ma brzuszek rozdęty, nie dawajże mu marchwi samej! Przyrzekła.

A Jezus maluśki, bałykował.... na czworakach, czasami płakał, czasami śmiał się i z drugiemi dziećmi bawił się i jadł, co mu dawali, że galanto potłuściał.

I tak byłoby niepostrzeżenie poszło do zimy. Ale razu jednego krowy uciekły do lasu. Basia Jezusa zostawiła obtulonego i kazała go Kruczkowi pilnować, a sama poleciała za krowami. Tymczasem Gęsior do Jezusa i dalej syczeć, rypnie się na niego, .... i już prał skrzydłami. Jezus osłaniał się, jak mógł, i w bek. Zagraj na pomoc skoczył, rozegnał — i walka z gęsiorem. Gęsior stary i mocny, kuł dziobem jak młotem, prał skrzydłami, a Zagraj.. i zagryzł. Przybiegła na to! Co ja teraz pocznę! Gęsior nieżywy, szyja przegryziona! Jezus pośmiały,.... tylko pies wyskakuje radośnie. Gęsior ledwo gęga, skrzydła pogryzione, farbuje. Odniosła ... Jezusa i stado ha wieczór pędzi. Gęsiora dźwiga, bo iść nie chce, zdycha. Zapędziła do chlewa, gospodyni dyni nie widziała. W nocy Gęsior zdechł. Rano sądny dzień. Nie pomogły płacze, tłumaczenia. Weź go, jak... nie będzie zdrowy, wypędzę cię na cztery wiatry. Dziewczyna bierze go, pędzi stado i zdaje się na wolę Boską! Odniesę Jezusa...... to ci.... Smutny dzień. Deszcz, zimno,.... Zostawiła gęsiora. O zmroku odniosła Jezusa. Zostań, pobaw go. Idzie do wsi z gęsiorem pod pachą. Popędziła stado. Właśnie kowalowa wyglądała przed domem. Przygnałam stado, gęsior zdrowy! Zdrowy? Zdumiona, ogląda, dmucha w piórka. Nie bijcie Baśki, nie winna. Gdzie się to podziała? Sprać macie, co to, żeby ludzie się za nią wstawiali. A ty kto, może ciotka? Pani się..... Baba....! w krzyk: — Sama Najświętsza Panienka! Sama Częstochowska!



[05.12.2024, Toruń]

04 grudnia 2024

JEDNA PIOSENKA - MARK KNOPFLER - CANNIBALS

 


Mark Knopfler - Cannibals

Well he's daddy's little boy, he plays with his toys

He holds on to his daddy´s hand

His daddy says: "sonny, you´re a big strong boy

You´re gonna be a big strong man"

And they go play catch, they go play ball

They go take a walk along the sand

Big strong daddy and a big strong boy

Living in a big strong land


"Daddy, is he a goodie or a baddie?"

"Daddy, can I have a dinosaur?"

Once upon a time there were cannibals

Now there are no cannibals anymore


Down in Louisiana there´s a hurricane coming

The little boy climbs the stairs

And all along the levee all the people come running

And the little boy´s saying his prayers

And a sleepy little laddie smiles up at his daddy

And he´s asking for his G.I. Joe

And daddy tucks him in with a kiss upon the chin

And says: "my little one, I love you so"


"Daddy, is he a goodie or a baddie?"

"Leave a light outside the door"

Once upon a time there were cannibals

Now there are no cannibals anymore


"Lay down your head now, don´t get out of bed"

"Don´t you let the bedbugs bite"

"It´s time to go to sleep now, not another peep"

And "I´ll see you in the morning light"

And the radio was playing and the weatherman was saying

The hurricane had blown away

And daddy´s little boy was jumping up for joy

And he was singing at the break of day


"Daddy, is he a goodie or a baddie?"

"Daddy, can I be a warrior?"

Once upon a time there were cannibals

Now there are no cannibals anymore


Yeah, "daddy, is he a goodie or a baddie?"

"Daddy, why do people go to war?"

Once upon a time there were cannibals

Now there are no cannibals anymore


A więc, on jest małym chłopcem tatusia, bawi się swoimi zabawkami

trzyma się dłoni swojego taty

jego tatuś mówi: "synku, jesteś dużym silnym chłopcem

będziesz dużym silnym mężczyzną"

i odchodzą pobawić się w siłowanie i pograć w piłkę

idą na spacer po tym piasku

duży silny tatuś i duży silny synek

żyjący w dużym potężnym kraju


"tatusiu, czy on jest pozytywnym czy czarnym bohaterem?"

"tatusiu, czy mogę dostać dinosaura?"

...dawno, dawno temu byli sobie ludożercy

teraz ich już nie ma...


w okolicę Louisiany nadchdzi huragan

ten mały chłopiec wspina się po schodkach

a wzdłuż całego wału przeciwpowodziowego zbiegają się wszyscy ci ludzie

i mały chłopiec odmawia swoje modlitwy

a jakiś inny rozespany mały chłopczyk uśmiecha się w górę do swojego taty

i prosi o swojego żołnierza armii amerykańskiej

i tatuś otula go ramionami dając całusa w podbródek

i mówi: "moje maleństwo, tak bardzo cię kocham"


"tatusiu, czy on jest pozytywnym czy czarnym bohaterem?"

"zostaw światło za drzwiami"

...dawno, dawno temu byli sobie ludożercy

teraz ich już nie ma...


"teraz się połóż i nie wychodź z łóżka"

"karaluchy pod poduchy"

"teraz już czas iść spać a nie na kolejne siusiu"

i "do zobaczenia w świetle poranka"

a radio grało i ten dyżurny synoptyk mówił

że ten huragan już stracił na sile

i synek tatusia skakał z radości

i rozśpiewał się kiedy nastał świt


"tatusiu, czy on jest bohaterem czy bandziorem?"

"tatusiu, czy mogę zostać wojownikiem?"

...dawno, dawno temu byli sobie ludożercy

teraz ich już nie ma...


"tatusiu, czy on jest bohaterem czy bandziorem?"

"tatusiu, dlaczego ludzie idą na wojnę?"

...dawno, dawno temu byli sobie ludożercy

teraz ich już nie ma...



[04.12.2024, Toruń]

02 grudnia 2024

TAK WŁAŚNIE (3)

 

3.

Weronika czekała na niego przy kuchennym stole, czytając którąś część powieści w odcinkach, jakie wycinała z codziennej gazety. Sączyła bardzo mocną herbatę, ulung czy cejlońską, a nocna lampka postawiona pośrodku stołu sączyła owalny jasny punkt, w którego orbicie znajdowały się gazetowe kartki powieści. W kuchni było przyjemnie, gdyż oszczędne acz wyczuwalne ciepło dobywało się z żeliwnych płyt kuchni rozgrzewanych przez częste dorzucanie do paleniska drew lub drobnych kawałków węgla. Czekała na Adama i w chwili, gdy pojawił się w drzwiach do kuchennego pomieszczenia, od razu wyczuła, że sobie popił, zwłaszcza gdy przeszedł parę kroków od progu do stołu, przy którym zasiadł dosyć opornie.

- I pan, Adamie, który nie pija alkoholu w większych ilościach – zawyrokowała stara kobieta – tak się pan doprawił… zrobię mocnej kawy, co?

Pokiwał głową w taki sposób, jakby godził się na wszystko, co przekaże mu kobieta. Podgrzewała wodę i niezależnie od tego wsypała do szklanki dwie pełne łyżeczki brunatnego proszku.

- Jaki był pogrzeb? - zapytała stojąc przy kuchni po uprzednim przegrzebaniu pogrzebaczem zarzewia, co od razu przyspieszyło proces wrzenia w czajniku.

- Piękny – odparł i natychmiast zamyślił się, uznając że nie powinno się w taki sposób określać ceremonii pogrzebowej. - Ludzi nie było tak wielu, ale za to wszyscy sąsiedzi i ci, którzy mieszkają przy głównej ulicy pojawili się i w kościele, i na cmentarzu. Widzi pani, tylko nie było nikogo z rodziny.

- Podobno nie miał bliskich - wtrąciła Weronika.

- Podobno, chociaż mówi się, że był skłócony z rodziną, że wydziedziczył tych, którzy byliby ewentualnymi spadkobiercami, ale to chyba nieprawda, bo notariusz dokonywał cudów, aby znaleźć jakiegoś pociotka. Prawdopodobnie wszyscy wymarli.

- Nie byłam, bo wie pan jak u mnie z tym stawem biodrowym; czasami się odzywa tak jak dzisiaj.

- Rozumiem. Powinna pani zdecydować się na tę operację. Położyłem na grobie nasz wspólny wieniec. Było tam napisane pani nazwisko.

- To miłe z pana strony, zwłaszcza, że się nie dołożyłam. Współczuli tej śmierci?

- Owszem, słyszałem, jak go wspominają. Szanowany był. To na pewno mogę powiedzieć… i zgodny, z nikim nie zadzierał...

- Jakoś sobie daję radę z tym biodrem. To taka moja pogodynka. Tym razem prognoza będzie pozytywna. Idzie na prawdziwą wiosnę.

- Oby. Ksiądz pięknie mówił. I w kościele, i na cmentarzu – kontynuował Karski.

- Proboszcz?

- Nie, ten stary ksiądz, co to go władze kościelne przytuliły do tej parafii, którą zarządzał przez ostatnich dwadzieścia lat.

- Dobrze, bo ten młodszy jeszcze nie dorósł do funkcji proboszcza. O, widzi pan, zalewam kawę wrzątkiem. Przynajmniej zjadł pan dobry obiad?

Przyniosła kawę na stół, posłodziła dwoma łyżeczkami i dolała też wrzątku do swojej herbaty.

- Nie powinien pan pić, ale wiem, że jest panu trudno. Ale chyba to już ostatni raz, prawda?

- Ostatni – zapewnił.

Mieszał tymczasem kawę i dmuchał na gorącą taflę pachnącego napoju od czasu do czasu, aby troszeczkę ostygła.

- Ostatni raz, bo trzeba doprowadzić do finału tę sprawę z Jaworską i jej dziećmi. Sprawa odbędzie się w czwartek, więc za parę dni. Fotograf był?

- Tak, zaraz potem, jak pan poszedł na pogrzeb. Zrobił zdjęcia tego pokoju. Farba już wyschła. Był zadowolony.

- Na jutro zaprosiłem panie z pomocy społecznej. Ich opinia będzie w sądzie ważna.

- Oby się udało, panie Adamie. Trzymam kciuki i mogę zaświadczyć, że jakby co, to pomogę przy tych dzieciach, a i obiady będę gotować. Może mnie pan też podać za świadka.

- Porozmawiam z adwokatem. Może rzeczywiście pani słowo się przyda.

Weronika zagięła róg ostatniej kartki, jaką czytała, a następnie cały plik kartek (Adam zerknął na pierwszą stronę – „Emancypantki”) schowała do szuflady. Zamyśliła się, po czym wypiła łyk herbaty, wciąż mocnej, choć dolała gorącej wody.

- Bardzo dobrze pan zrobił, przyjmując Jaworską z dziećmi – stwierdziła.

- Póki nie ma wyroku sądu, trudno mówić, że plan się powiódł – odparł zachowując rezerwę w głosie.

- Jakże może zapaść wyrok inny niż ten, który pozostawi dzieci przy matce. Będzie miała dobre warunki w tym największym pokoju, który pan dla nich przeznaczył. Sędziowie to też ludzie, co?

- Też na to liczę, że obędzie się bez dodatkowych ceregieli. Tamto mieszkanie to ruina zdewastowana przez tego alkoholika, jej męża, a tutaj będzie miała świeżo wyremontowane, większe, no i zaraz po sprawie zamelduję ją z dziećmi. Rozmawiałem już o tym w urzędzie miejskim.

Sprawa wyglądała tak, że mąż Jaworskiej tak często nadużywał alkoholu, że doprowadził żonę do rozstroju nerwowego, a i tak najgorzej miały dzieci, często zaniedbywane, bo jakże mogła się nimi przykładnie zajmować, kiedy mąż bił ją gdzie popadnie. Wprawdzie matka Jaworskiej pomagała w wychowaniu Jacka i Kariny, prowadzała do szkoły na zmianę z panią Eweliną, która nie chciała się pokazywać w szkole po takim pobiciu. Ośrodek pomocy społecznej założył sprawę przeciwko Jaworskiemu, ale gdyby nawet doszło do eksmisji ojca – bandyty, to pozostawał problem wychowania dzieci i mieszkania, które praktycznie nie nadawało się do użytku. Dziećmi teoretycznie mogła się zajmować babka, ale i u niej nie było właściwych warunków do życia – ciasnota i brak podstawowych wygód. I właśnie wtedy, jeszcze za życia Konarskiego pojawił się Adam, który zapoznawszy się z całą sytuacją przystąpił do działania, wyremontował pokój na piętrze i wynajął mecenasa, który obiecał pomóc w tym, aby przede wszystkim nie oddano Jacka i Karinę do domu dziecka, i aby sąd zgodził się na przeprowadzkę Jaworskiej do domu po Kornackim, podówczas już należącym do Karskiego. Jaworska wreszcie się ogarnie i powróci do pracy ekspedientki w osiedlowym sklepie, babka dzieciaków może przychodzić, a Weronika gotować będzie posiłki dla dzieci. Za takim rozwiązaniem optował Adam i chyba było to jedyne możliwe rozwiązanie problemu. Adam, prawdę powiedziawszy, miał wątpliwości, czy realizacja jego planu, zdecydowanie zaakceptowana przez panią Jaworską, powiedzie się, choć adwokat zapewniał, że stanie się to po myśli Karskiego i tak bardzo był tego pewien, że przedstawił sprawę jasno:

- Jeśli odbędzie się tylko jedno posiedzenie sądu, do tego korzystne dla pani Jaworskiej, nie wezmę ani grosza za prowadzenie sprawy.

Nastąpiła dłuższa chwila milczenia, podczas której dopijali: on swoją kawę, a Weronika herbatę.

- Ja to się już położę – powiedziała Weronika – i panu też radzę. Aha była młoda pani z domu kultury i kazała panu przekazać, że zarezerwowała panu jeszcze tydzień urlopu. Oni tam wiedzą, że musi pan być wykończony po tym wszystkim.

- Pójdę tam jutro i podziękuję – odparł.

W innych okolicznościach nie brałby urlopu i o niego nie prosił, ale towarzyszenie konającemu człowiekowi oraz remontowanie mieszkania niemal jednocześnie naprawdę zaciążyły na jego psychicznym i fizycznym zdrowiu.

Wstał od stołu i chociaż nie był senny, gdyż przespał swoje w karczmie, postanowił zgodzić się z kobietą – prześpi się jeszcze raz i po ludzku, pod kołdrą, a był przekonany, że Weronika przygotowała mu pościel.

- Panie Adamie…. Takie jeszcze pytanie…

- Słucham!

- Nie wyrzuci mnie pan z mieszkania… ja tak niby się przymilam, mówię o tym, co będę robić, ale…

- Niech pani nie opowiada głupstw. Z jakiej racji miałbym panią usunąć z tego mieszkania? Co też pani opowiada?

- No bo widzi pan. To sam Kornacki zaproponował mi ten pokoik graniczący z kuchnią, a teraz pan jest właścicielem.

- Proszę mnie nie dręczyć. Znaleźliśmy się tutaj na tych samych warunkach, a zatem, gdybym miał zamiar rozstać się z panią, musiałbym jednocześnie sam siebie usunąć z tego domu.


[02.12.2024, Toruń]

ZAPISKI (1336) BIAŁORUŚ

 

1336.

Białoruś ze względów politycznych i polityki prezydenta Łukaszenki traktowana jest wybitnie negatywnie, choć przecież narody polski i białoruski łączy odległa tradycja historyczna i obyczajowa. Kiedy słynny polski wieszcz pisał słynne słowa „Litwo, ojczyzno moja”, to trzeba wiedzieć, że miejsce urodzenia poety to dzisiejsza Białoruś, a słynne jezioro Świteź znajduje się również w tym kraju. Pod Grunwaldem oprócz Polaków i Litwinów walczyli także Rusini, akcja w powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem” dzieje się w okolicach Grodna – tam zresztą znajduje się dom – muzeum pisarki oraz jej pomnik.

Kiedy słyszy się polityków ze wszystkich opcji o tym, jak śmiertelny zagrożeniem jest dla nas Białoruś, to żaden z polityków nie zająknie się o wspólnej przeszłości obu narodów, przeszłości pokojowej w odróżnieniu od naszych stosunków z Rosjanami, Ukraińcami czy Niemcami. Nie chciałbym, aby młode pokolenie, które połyka (jeśli w ogóle interesuje się przeszłością) wiedzę przypieczętowaną stosunkami politycznymi z państwem rządzonym przez Łukaszenkę, nastawione było negatywnie do narodu białoruskiego, bo wszystko, co na wschód od nas to samo zło. Dlatego warto pamiętać o:

Zamek w Nieświeżu

    zamkach w Mirze i Nieświeżu, pięknych, jeśli można się tak wyrazić, ruinach posiadłości Sapiehów, dworze Niemcewiczów w Skokach, dworze Mickiewiczów w Zaosiu, starym zamku w Grodnie oraz o wspomnianym powyżej domu Elizy Orzeszkowej, bazylice katedralnej w tymże mieście i wielu innych historycznych budowlach w Brześciu.

Dwór Mickiewiczów w Zaosiu


Dom Orzeszkowej w Grodnie - pocztówka


A oto dostrzeżone przeze mnie z internetu 15 interesujące, o których być może nie każdy wie.

1. Białoruś jest często nazywana „płucami Europy” ze względu na rozległe lasy, które pokrywają około 40% powierzchni kraju, co czyni go jednym z najbardziej zielonych krajów w Europie.

2. Kraj ten jest jednym z niewielu w Europie, w którym nadal stosuje się karę śmierci, choć w ostatnich latach egzekucje są rzadkością.

3. Białoruś ma bogatą historię tradycji ludowych, z charakterystycznymi rzemiosłami, takimi jak wyplatanie ze słomy, rzeźbienie w drewnie i haftowanie, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie.

4. W kraju znajduje się Park Narodowy Puszcza Białowieska, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, który jest jednym z ostatnich i największych zachowanych fragmentów pierwotnego lasu, który niegdyś rozciągał się w całej Europie.

5. Białoruś jest jednym z niewielu krajów na świecie, w których można odwiedzić prawdziwe muzeum KGB, znajdujące się w stolicy, Mińsku, poświęcone sowieckiej służbie bezpieczeństwa.

6. Kraj ma wyjątkową sytuację językową, ponieważ zarówno białoruski, jak i rosyjski są językami urzędowymi, ale rosyjski jest częściej używany w życiu codziennym.

7. Białoruś ma jeden z najwyższych wskaźników alfabetyzacji na świecie, z prawie 100% populacji potrafiącej czytać i pisać.

8. Najdłuższy na świecie most wykonany w całości z drewna, Most Połocki, znajduje się na Białorusi. Przecina on rzekę Dźwinę i został zbudowany w XIX wieku.

9. Białoruś jest znana z programu kosmicznego, z własnym satelitą, białoruskim „Belintersat-1”, który został wystrzelony w 2016 roku.

10. Kraj ten jest miejscem narodzin słynnej pisarki i laureatki Nagrody Nobla, Swietłany Aleksijewicz, która w 2015 r. zdobyła Literacką Nagrodę Nobla za swoją pracę dokumentującą życie ludzi dotkniętych ważnymi wydarzeniami historycznymi.

11. Białoruś jest domem dla fascynującej gamy zamków i fortec, w tym zamku w Mirze i zamku w Nieświeżu, z których oba są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

12. Kraj ma tradycję pływania pod lodem, a miejscowi uczestniczą w praktyce zanurzania się w lodowatych wodach zimą, co jest szczególnie popularne podczas obchodów prawosławnych.

13. Białoruś produkuje jedne z najlepszych produktów mlecznych w Europie, a produkcja mleka na mieszkańca jest jedną z najwyższych na świecie.

14. Twierdza Brzeska, znajdująca się w mieście Brześć, jest symbolem sowieckiego oporu podczas II wojny światowej i pozostaje jednym z najważniejszych miejsc historycznych na Białorusi.

15. Białoruś ma tętniącą życiem scenę artystyczną, ze szczególnym naciskiem na muzykę ludową, teatr i balet, często łącząc tradycyjne i nowoczesne elementy, tworząc unikalne przedstawienia.



[02.12.2024, Toruń]

KARTKA Z KALENDARZA - 02.12.2024

 

Kartka z kalendarza na dzień 2. grudnia 2024 roku

Poniedziałek


Imieniny dzisiaj obchodzą: Balbina, Paulina, Rafał oraz Aurelia, Bibiana, Bibianna, Budzisław, Budzisława, Jan, Ludwina, Maria, Sulisław, Sylwan, Sylweriusz, Walenty, Walentyn, Wiktoryn, Zbylut


Przysłowia na dziś:

Gdy na początku grudnia pogoda stała zima będzie długo biała”

Im więcej zimą wody, tym więcej wiosną pogody”


Słońce

Świt: 06:42

Wsch. Sł.: 07:22

Zenit: 11:25

Zach. Sł.: 15:28

Zmierzch: 16:08


Cytat dnia:

Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia

Janusz Korczak


2 grudnia 1872 roku w Krakowie zmarł poeta i geograf Wincenty Pol. [ ur. 20 kwietnia 1807 lub 1809 roku w Lublinie]



Poniżej wiersz Wincentego PolaPowstaniec litewski


POWSTANIEC LITEWSKI

Jedzie szlachcic okoliczny,

Konik pod nim śliczny,

On do korda przypasany,

A konik zhasany


Hej, duszeczko! hej panienko!

Wyjrzyj przez okienko!

Mam konika po czerkiesie,

A on poległ w lesie.


Powiedz ojcu panieneczko,

Powiedz jaskółeczko:

Niech już wyjdzie z puszczy czarnéj,

Bo to postrach marny.


W Żejmach nasi Polakowie,

Jako same zdrowie,

Z poza Niemna już przybyli,

Obóz rozłożyli.


Co tam broni, co tam cudu,

Co ślicznego ludu!

A tak żywo ognie płoną,

Że aż bije łono.



A przy ogniu brzmi wesoła

Piosnka dokoła:

 „Alboż my to jacy-tacy?

Wszak-ci Krakowiacy!


Nie pobiją naszej wiary,

Ojczyzna nie zginie,

Póki Litwą Niemen stary,

Polską Wisła płynie...“


A więc bądź mi szczerze radą,

Wszystko złe przeminie;

Bo od Wisły on jadą,

A tam Niemen płynie…“



[02.12.2024, Toruń]

JĘDRZEJ KITOWICZ - OPIS OBYCZAJÓW I ZWYCZAJÓW [...] ROZDZIAŁ 3 §. 20.

 

§. 20.

Bazylianie schyzmatycy.

W tem są surowsi od unitów, że nigdy mięsa nie jedzą, a co w wielki post nawet ani ryb, tylko samemi leguminami i jarzynami żyją; 2 dni jednak w tymże poście wielkim, mają pozwolenie ryb jedzenia. Między nimi znajdują się drudzy tak twardo\ poszczący, osobliwie Rossyanie, że tylko w Niedzielę jedzą potrawy gotowane, a przez cały tydzień posilają się tylko szklenicą wody ciepłéj z kaszą jaglaną na mąkę roztartą roztworzonéj.

Są także w obrządku greckim unitów i disunitów, albo schyzmatyków, zakonnice Bazylianki, jednakową obyczajność z zakonami męzkiemi zachowujące. Pod panowaniem Augusta III. bywały w Warszawie kobiety ruskie, zażywające czarnego koloru w nakryciach głów i sukniach, od którego koloru nazywano je Czernicami; te były nakształt naszych Terciarek, Wizytek, albo Dominikanek, które mieszkają w kupie, ale nie są za klauzurą, żyją z pracy rąk, i chodzą w odzieniu zakonniczém. Czernice ruskie sprzedawały pospolicie po Warszawie nici białe.


[02.12.2024, Toruń]


01 grudnia 2024

SZTUKA - REALIZM MAGICZNY (1)

 


Realizm magiczny – styl w malarstwie XX w.

Na podstawie Wikipedii


Nazwa stylu, ukuta w 1925 przez Franza Roha, początkowo odnosiła się do dzieła sztuki należącego do werystycznego kierunku Nowej Rzeczowości. Z czasem pojęcia rozszerzyło się na te style malarstwa realistycznego, które stosowały zagadkowy, tajemniczy i magiczny język form.

Styl ten, czerpiący inspirację z malarstwa metafizycznego, można traktować jako specyficzną formę surrealizmu. Twórcą tego kierunku był Carel Willink, a najwybitniejsze dzieła powstawały w latach 30. XX w.

Malarstwo realizmu magicznego pokazuje na pozór zwyczajny świat, który jednak odbiega od normalności. Trudne do wychwycenia napięcie wyraża się w dziwnych kontrastach, tajemniczych złożeniach osób i miejsc lub w dużo odważniejszym chaosie przedmiotów i ludzi. Na obrazach Willinka widzimy więc elegancko ubranych panów zwiedzających ruiny Pompejów (Późni goście Pompejów) lub cichą ulicę miasta, nad którą wisi niemo wielki sterowiec (Zeppelin). Realizm magiczny budzi rozmaite pytania, jak np. to, dlaczego na obrazie Rafała Malczewskiego przedstawiającym Szymona Słupnika całe niebo zasnute jest czarnym dymem[2]. Istotą realizmu magicznego jest właśnie element niejasności, który ma pobudzać do tworzenia samodzielnych interpretacji.

Ze stylem tym łączy się czasem nazwiska Rene Magritte’a i Paula Delvaux, najczęściej wymienianych wśród malarzy surrealistycznych. Przestrzeń u Magritte’a jest dużo bardziej absurdalna niż u Willinka; Delvaux natomiast wzbudza podobny niepokój, co twórca realizmu magicznego. Na płótnach Delvaux dominującym motywem są nagie kobiety wtapiające się w pejzaż, przy czym nigdy nie dowiemy się, dlaczego się tam znalazły, i czemu właściwie służy ich obecność.


Osobiście uważam, że realizm magiczny jest najciekawszym stylem współczesnego malarstwa, współczesnego, dlatego że Carel Willink i współcześni mu malarze działający w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia znaleźli swoich kontynuatorów nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Ponadto realizm magiczny jest ważną propozycją stylu w literaturze, początkowo głównie iberoamerykańskiej, ale to rozmowa nie tyle na inny, lecz uzupełniający temat.


1. Carel Wilink (Holandia)

Zeppelin”



2. Felix Vallotton (Szwajcaria)

Kąpiąca się, burzliwe niebo”




3. Felice Casorati (Włochy)

Koncert”




4. Rene Magritte (Belgia)

Rozmyślania samotnego wędrowca”




5. Rafał Malczewski (Polska)

Karuzela w Zakopanem”




6. Paul Delvaux (Belgia)

Wizyta nocna”




7. George Grosz (Niemcy)

Toast”




8. Gerda Wegener (Dania)

Samotna”




[01.12.2024, Toruń]