Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

21 kwietnia 2017

LANY PONIEDZIAŁEK

Poniedziałek wielkanocny, czterdziesty drugi dzień w trasie, dziesiąty dzień w „domu” jako „bezrobotny” kierowca, zapasy na wyczerpaniu; oczekuję na kurs do kraju, kiedy? nie wiem. Pogoda od tygodnia fatalna: zimno, wietrznie, dzisiaj do tego mżawka. Dowiaduje się, że spod Liverpoolu jutro ładuje się autko do kraju. Czeka na nie Witalij, więc może tym razem w końcu i mnie się uda wrócić do Polski. Na razie czekam, ucząc się cierpliwości.
Pomyślałem sobie, że przydałoby się w tym roku, ale może w następnym pojechać do Białorusi, szlakiem Mickiewicza… takie małe, niedrogie marzenie.
Trawię „W stronę Swanna” Prousta. Trochę mi jeszcze zostało, dokończę w Polsce, bo chyba w końcu tam dojadę. Dopisuję dwunasty rozdział „Peryferii”. Piszę powoli. Paradoksalnie, kiedy ma się wolnego czasu aż w nadmiarze, wtedy nie piszę więcej i szybciej - wręcz przeciwnie.
Na święta zostało w domu czterech polskich kierowców i jeden ukraiński. Oprócz mnie są: duży Jacek, Jurek, Sebastian i Ukrainiec Witalij. Przyjechał też nasz szef Marcin. Sebastian w czerwcu bierze ślub z Ukrainką, a Witalij gdy tylko dostanie wojewódzką wizę na rok pewnie zmieni pracę i pojedzie do Hiszpanii, Murcji, aby popracować w pomarańczowo-mandarynkowym sadzie. Wielkich pieniędzy nie zarobi, ale mu wystarczy. Nikt go nie będzie gonił; popracuje od siódmej do czternastej i kwita. Później się nie da, bo w Murcji popołudniowe upały sięgają czterdziestu stopni. A ja myślę o tej wyprawie na Białoruś i o tegorocznym urlopie, pewnie parę dni w górach jak się uda. Chociaż… właściwie to nie powinienem był sporządzać żadnych planów… nie warto.

[17.04.2017, Campigneulles Les Grandes we Francji] 

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. ... może dzięki Twoim życzeniom się uda...

      Usuń
  2. Z planami róznie bywa - wiem coś o tym. Właśnie mi się zawaliły.
    Ale plany trzeba mieć. Wtedy życie nabiera koloru i sensu.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... no widzisz, a gdybyś ich nie miała to by się nie zawaliły :-)

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    Myślę, że urlop "szlakiem Mickiewicza" byłby ciekawy.
    A na Krymie byłes, by pooglądać wsparty na Judahu skale lub podążyć drogą nad przepaścią w Czufut-Kale i spojrzeć na przezświata szczeliny?

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... niestety nie byłem... a teraz... diabli wiedzą... chyba z politycznych względów nie mógłbym pojechać, bo uznano by mnie za szpiega działającego na rzecz pewnego dużego kraju :-)

      Usuń
  4. Marzenia zamieniaj w plany, a plany realizuj i tego Ci życze, mocno trzymając kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczę... w moim wieku marzenia? Czemu nie poradziłaś mi tego lat temu dwadzieścia? :-)

      Usuń
    2. Marzenia nie mają wieku i nie starzeją się...

      Usuń
  5. Byłam z wycieczką szkolną. Zadbane miejsca. W parkach ławeczki kwiatami obsadzone. Siadłam na jednej, a przewodniczka woła: wyjdzie pani w tym roku za mąż, bo siedzi pani na ławeczce Adama i Maryli. Przepowiednia się nie sprawdziła, ale siedzieć na tej ławce, co i wieszcz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a co byś powiedziała na to, aby usiąść na niej ponownie? Może do dwóch razy sztuka? :-)

      Usuń