Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

19 kwietnia 2017

WYPOŻYCZALNIA (12) ADAM MICKIEWICZ - „ŚWITEZIANKA”

Jeżeli nocną przybliżysz się dobą
I zwrócisz ku wodom lice, 
Gwiazdy nad tobą i gwiazdy pod tobą, 
I dwa obaczysz księżyce.
Prawda? Są takie słowa - wytrychy, co otwierają najbardziej zatwardziałe serce, wnikają w głąb duszy, która przecież istnieje. Zbliżmy się zatem do gładkiego lustra jeziora nocą, gdy miesiąc w pełni, to słońce nocy, najpierw w purpurze, ogromne, gorące, później srebrzyste, chłodne, z intensywnym odblaskiem naszej życiodajnej gwiazdy. I rzeczywiście ta nocna gwiazda tuż pod naszymi nogami, a nie spłosz jej, nie rozmyj jej oblicza; rozkołysze się i będzie błyskać jak pulsar morskiej latarni. Podobnież z tymi, co wiecznie migocą, kusicielki najodleglejszych pocałunków; ich świetliki również zdublowane. I dziwisz się tej niezwykłości. A nie pochylaj się zanadto, miła, bo wodne licho pojrzawszy na twoje lico, może zaciągnąć cię w zimną, gościnną, nieprzejednaną toń. 
Albo…
A gdzie przysięga? gdzie moja rada ? 
Wszak kto przysięgę naruszy, 
Ach, biada jemu, za życia biada! 
I biada jego złej duszy!

Biada i jeszcze raz biada temu, co tak jak lekką stopą stąpa po ziemi, tak beztrosko traktuje raz dane słowo. I znów czterowiersz do zapamiętania, jak fraza z Biblii, jak przykazanie, którego łamać się nie godzi.

I w końcu jeszcze jeden temat, zwieńczenie smutnej opowieści, w której poległa wierność i poszanowanie przysięgi. Skutkiem jest pokuta, którą odbywają do dzisiaj oboje: on rozpoznany przez poetę i dziewica, której czarowi uległ zapominając o przysiędze, jaką złożył… no właśnie komu? Czyliż przypadkiem dziewczę, które częstowało naszego strzelca z boru malinami i dziewicza piękność wyłaniająca się z wody Świtezi to nie ta sama istota? Czy przypadkiem nie chciała ona sprawdzić wierność hardego młodzieńca?
Ona po srebrnym pląsa jeziorze,
On pod tym jęczy modrzewiem. 
Któż jest młodzieniec? - strzelcem był w borze. 
A kto dziewczyna? - ja nie wiem.
Są wiersze, słowa, są opowieści, których przeczytać choćby raz i zapomnieć nie sposób… tak to już jest z Mickiewiczem.
……………………………………………………………
Jakiż to chłopiec piękny i młody? 
Jaka to obok dziewica? 
Brzegami sinej Świteziu wody
Idą przy świetle księżyca. 

Ona mu z kosza daje maliny, 
A on jej kwiatki do wianka; 
Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny, 
Pewnie to jego kochanka. 

Każdą noc prawie, o jednej porze, 
Pod tym się widzą modrzewiem,
Młody jest strzelcem w tutejszym borze,
Kto jest dziewczyna? - ja nie wiem. 

Skąd przyszła? - darmo śledzić kto pragnie; 
Gdzie uszła? - nikt jej nie zbada. 
Jak mokry jaskier wchodzi na bagnie, 
Jak ognik nocny przepada. 

"Powiedz mi, piękna, luba dziewczyno -
Na co nam te tajemnice - 
Jaką przybiegłaś do mnie drożyną? 
Gdzie dom twój, gdzie są rodzice?

"Minęło lato, zżółkniały liścia 
I dżdżysta nadchodzi pora, 
Zawsze mam czekać twojego przyjścia
Na dzikich brzegach jeziora? 

"Zawszeż po kniejach jak sarna płocha, 
Jak upiór błądzisz w noc ciemną? 
Zostań się lepiej z tym, kto cię kocha,
Zostań się, o luba! ze mną.

"Chateczka moja stąd niedaleka
Po środku gęstej leszczyny; 
Jest tam dostatkiem owoców, mleka, 
Jest tam dostatkiem źwierzyny". 

"Stój, stój - odpowie - hardy młokosie, 
Pomnę, co ojciec rzekł stary: 
Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie, 
A w sercu lisie zamiary. 

"Więcej się waszej obłudy boję, 
Niż w zmienne ufam zapały, 
Może bym prośby przyjęła twoje;
Ale czy będziesz mnie stały? 

"Chłopiec przyklęknął, chwycił w dłoń piasku, 
Piekielne wzywał potęgi, 
Klął się przy świętym księżyca blasku, 
Lecz czy dochowa przysięgi? 

"Dochowaj, strzelcze, to moja rada: 
Bo kto przysięgę naruszy, 
Ach, biada jemu, za życia biada! 
I biada jego złej duszy!"

To mówiąc dziewka więcej nie czeka, 
Wieniec włożyła na skronie 
I pożegnawszy strzelca z daleka, 
Na zwykłe uchodzi błonie. 

Próżno się za nią strzelec pomyka, 
Rączym wybiegom nie sprostał, 
Znikła jak lekki powiew wietrzyka, 
A on sam jeden pozostał. 

Sam został, dziką powraca drogą, 
Ziemia uchyla się grząska,
Cisza wokoło, tylko pod nogą 
Zwiędła szeleszcze gałązka. 

Idzie nad wodą, błędny krok niesie, 
Błędnymi strzela oczyma; 
Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie, 
Woda się burzy i wzdyma. 

Burzy się, wzdyma, pękają tonie, 
O niesłychane zjawiska! 
Ponad srebrzyste Świtezi błonie 
Dziewicza piękność wytryska.

Jej twarz jak róży bladej zawoje, 
Skropione jutrzenki łezką; 
Jako mgła lekka, tak lekkie stroje 
Obwiały postać niebieską. 

"Chłopcze mój piękny, chłopcze mój młody - 
Zanuci czule dziewica - 
Po co wokoło Świteziu wody 
Błądzisz przy świetle księżyca? 

"Po co żałujesz dzikiej wietrznicy, 
Która cię zwabia w te knieje,
Zawraca głowę, rzuca w tęsknicy 
I może jeszcze się śmieje? 

Daj się namówić czułym wyrazem, 
Porzuć wzdychania i żale, 
Do mnie tu, do mnie, tu będziem razem 
Po wodnym pląsać krysztale. 

Czy zechcesz niby jaskółka chybka 
Oblicze tylko wód muskać; 
Czy zdrów jak rybka, wesół jak rybka, 
Cały dzień ze mną się pluskać.

A na noc w łożu srebrnej topieli 
Pod namiotami zwierciadeł, 
Na miękkiej wodnych lilijek bieli, 
Śród boskich usnąć widziadeł. 

Wtem z zasłon błysną piersi łabędzie, 
Strzelec w ziemię patrzy skromnie, 
Dziewica w lekkim zbliża się pędzie 
I "Do mnie - woła - pójdź do mnie". 

I na wiatr lotne rzuciwszy stopy
Jak tęcza śmiga w krąg wielki,
To znowu siekąc wodne zatopy, 
Srebrnymi pryska kropelki. 

Podbiega strzelec i staje w biegu, 
I chciałby skoczyć, i nie chce; 
Wtem modra fala prysnąwszy z brzegu 
Z lekka mu w stopy załechce. 

I tak go łechce, i tak go znęca, 
Tak się w nim serce rozpływa, 
Jak gdy tajemnie rękę młodzieńca
Ściśnie kochanka wstydliwa.

Zapomniał strzelec o swej dziewczynie, 
Przysięgą pogardził świętą, 
Na zgubę oślep bieży w głębinie, 
Nową zwabiony ponętą. 

Bieży i patrzy, patrzy i bieży; 
Niesie go wodne przestworze, 
Już z dala suchych odbiegł wybrzeży, 
Na średnim igra jeziorze. 

I już dłoń śnieżną w swej ciśnie dłoni, 
W pięknych licach topi oczy,
Ustami usta różane goni, 
I skoczne okręgi toczy. 

Wtem wietrzyk świsnął, o bloczek pryska, 
Co ją w łudzącym krył blasku, 
Poznaje strzelec dziewczynę z bliska: 
Ach, to dziewczyna spod lasku! 

A gdzie przysięga? gdzie moja rada? 
Wszak kto przysięgę naruszy, 
Ach, biada jemu, za życia biada! 
I biada jego złej duszy!

Nie tobie igrać przez srebrne tonie 
Lub nurkiem pluskać w głąb jasną; 
Surowa ziemia ciało pochłonie, 
Oczy twe żwirem zagasną. 

A dusza przy tym świadomym drzewie 
Niech lat doczeka tysiąca, 
Wiecznie piekielne cierpiąc zarzewie 
Nie ma czym zgasić gorąca. 

Słyszy to strzelec, błędny krok niesie, 
Błędnymi rzuca oczyma.
A wicher szumi po gęstym lesie, 
Woda się burzy i wzdyma. 

Burzy się, wzdyma i wre aż do dna, 
Kręconym nurtem pochwyca, 
Roztwiera paszczę otchłań podwodna, 
Ginie z młodzieńcem dziewica. 

Woda się dotąd burzy i pieni, 
Dotąd przy świetle księżyca 
Snuje się para znikomych cieni: 
jest to z młodzieńcem dziewica.

Ona po srebrnym pląsa jeziorze, 
On pod tym jęczy modrzewiem. 
Któż jest młodzieniec? - strzelcem był w borze. 
A kto dziewczyna? - ja nie wiem.

[12.04.2017, Campigneulles Les Grandes we Francji] 

3 komentarze:

  1. Już ze dwadzieścia lat nie sięgałam po "Ballady" wieszcza. A szkoda, bo tyle tajemniczości, niedopowiedzeń. Tyle pouczeń i niebanalnego morału. I to, co zawsze urzeka, czyli zrobiłeś źle, czeka cię nieubłagana nagana od razu, a nie kiedyś w przyszłości. Źle postąpiłeś, czeka kara. Te legendy, baśnie, ballady są przestrogą przed obraniem złej drogi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W całości podzielam twoje zdanie. U Mickiewicza jest ponadto ten kunszt poetycki, bo sięgać do ludowych klechd i wierzeń to jedno, a przedstawić te opowieści, ubierając je w piękny, poetycki język, to coś, co nie każdemu poecie się udaje... pozdrawiam

      Usuń
  2. W odróżnieniu od mojej matki, nie jestem wielbicielką Mickiewicza. Zainspirowana Twoim tekstem o Norwidzie, rozwinęłam temat ale tym razem, tylko serdecznie pozdrowię.

    OdpowiedzUsuń