Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

28 kwietnia 2017

LUCYFERYNA

- Popatrz, tutaj są… i tam, jak iskierki z ogniska, jak gwiazdeczki.
- Lucyferaza.
- Nie rozumiem.
- Enzym, katalizator lucyferyny
- Lucyferyny?
- Pigment. Utleniająca się lucyferyna świeci.
- Dlatego one świecą?
- Tylko samiczki. W okresie godowym wabią zalotników światłem.
Potrącił gałązką. Robaczek spadł na jego otwartą dłoń. Odfrunął.
- To znaczy, że to tylko chemia? - zmartwiła się.
- Chemia i biologia. Mówiłem ci, że samiczki w ten sposób wabią zalotników.
- Aby?
- Aby gatunek przetrwał.
- Jakiś ty mądry. Zimno mi.
Zdjął z siebie swą sławną bawełnianą kurtkę i okrył nią jej ramiona.
- Lepiej?
Pozwoliła mu się objąć. Mocno. Dreszcze minęły.
- Już dobrze.
- O czym teraz myślisz? - zapytał.
- O czym? Chciałabym… - wyczuł w jej głosie niezdecydowanie.  Gwiazdeczek było mnóstwo. Pulsary światełek migotały pośród krzewin lasu nad jeziorem, poszarzałych w tę bezksiężycową noc; jedne unieruchomione jak latarenki, inne nadlatywały z czeluści nocy niczym roje miniaturowych meteorytów.
- Chciałabym być dla ciebie takim światełkiem - wykrztusiła z siebie.
Rad byłby wtedy spojrzeć na nią, aby zobaczyć, w jaki sposób układa wargi, kiedy szeptem wypowiada te słowa.
- Jesteś dla mnie tym światełkiem - powiedział.
- Kiedy ja… ja nie potrafię świecić.
- Ty nie, ale twoje oczy mają tyle lucyferyny, że mogę w ich świetle przeglądać się jak w lustrze.
- Ale mówisz głupstwa - uśmiechnęła się. - Chociaż… lubię, kiedy opowiadasz mi bajki.
- A ja cieszę się, że mam komu je opowiadać.
Zagłębiając się w wilgotną czerń nocy, natrafili wreszcie na leśną ścieżkę, która prowadziła ich na wprost północnej gwiazdy.
- A teraz gdzie?
- Nie pamiętasz? Obiecałem ci odnaleźć kwiat paproci.
A ponad ich głowami co i rusz samiczki świetlików iskrami rozbłysków zachęcały kawalerów do wspólnych pląsów. 
Szli jak zauroczeni.

[28.04.2017, Dobrzelin]

4 komentarze:

  1. No chociaż jeden przykład w świecie zwierząt, kiedy to samiczki wabią samców, bo tak ogólnie, to samce stroją się i farbują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, przepraszam, a te dwie godziny dziennie przed lustrem? a makijaże? piłowanie szponów? a te fryzjery, pomady, lakiery, tusze, sztuczne ubrwienie nadoczne, gorsety, unoszące pierś bardotki, kabaretki, cieliste pończochy, róże i policzkowe brązy-podcienia, te suknie i szale, botki na obcasikach wysokich powyżej łydek, kąpiele błotne, ćwiczenia na atlasach, brosze, koralowe zwisy przednie, złoto i diamenty, pierścienie, tatuaże, wzrok powłóczysty, krok wybiegowy albo i taneczny, te westchnienia... ach, małoż tego???

      Usuń
    2. Tak, tak, a na męża to ja zawsze czekam...

      Usuń
  2. Dziwne, bo ja zwykle też pierwsza byłam do wyjścia, choć się maluję, a mąż tylko goli.
    Zauroczenie światłem dotyka wszystkich, nie tylko młodych.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń