Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

23 kwietnia 2017

SMRÓD I ESTETYKA

Pomyślałem sobie, że powinienem zamieścić w kawiarence tekst krakowskiego radnego Łukasza Wantucha, którego wprawdzie nie znam osobiście (niewielka to dla mnie strata), lecz poprzez ten wpis, jaki poczynił był na fejsbuku, wydaje mi się, że go dobrze poznałem.
Poznałem go jako obywatela docenionego onegdaj przez społeczność podwawelskiego grodu, radnego o wybitnym poczuciu estetyki, połączonej z miłością do ukochanego miasta, które i dla piszącego te słowa nie jest obojętne, by nie powiedzieć równie ukochane.
Ów zmysł estetyczny nie pozwala panu radnemu godzić się na to, aby w przestrzeni publicznej Krakowa, a ściślej na Plantach, karmiono ciepłą zupą obywateli biednych, bezdomnych, nierzadko podchmielonych i (zatknijmy teraz nos) śmierdzących, czym zakłócają oni, ci obywatele niższej klasy, estetyczną wizję miasta polskich królów prezentowaną przez pana radnego.
Nie będę "wystąpienia" pana Wantucha komentował - wystarczy mi to, co w mojej głowie po przeczytaniu jego tekstu pozostało (i pewnie na długo pozostanie). Odniosę się natomiast do końcowej części wypowiedzi pana radnego, w której ten czcigodny esteta nie życzy sobie niepochlebnych a pełnych złośliwej zajadłości, jak się domyślam, komentarzy pod jego publicznym wystąpieniem.
Otóż i uważam, że każda publiczna osoba, wypowiadając czy pisząc głupstwa i androny, powinna się pogodzić z tym, że Polacy nie Wantuchy i swój rozum mają, a i mózgowie częstokroć pojemniejsze, a zatem słusznym byłoby, gdyby pan radny skorzystał z nauk ludzi mądrzejszych od siebie, nawet jeśli miałby być przy okazji za niedorzeczności swoje przykładnie skarcony.
Skoro jednak pan rajca miejski woli kasować nieprzychylne jego wypowiedzi komentarze, co przypisuję nawet nie złej woli, a raczej upatruję przyczyn tej frustracji w braku ogłady, która w połączeniu z niezbyt lotnym umysłem wiele "wizerunkowego" zła uczynić może; pożyczę panu, aby miast przyglądać się i "przywąchiwać" podlejszej grupie obywateli, odwrócił się do nich odwłokiem i pogrążył w kontemplacji piękna najsławniejszego z polskich grodów.
Poniżej, bez jakichkolwiek skreśleń i poprawek, zamieszczam pana posła Wantucha elaborat.
Zupa na Plantach Ponad tydzień wahałem się, czy napisać tego posta, gdyż boję się jak zostaną odebrane moje słowa. Czy nie wyjdę na potwora bez serca? Albo czy komentarze zwolenników mojego poglądu nie pogrążą mnie jeszcze bardziej.
Zupa na Plantach to akcja prowadzona przez Błażej Strzelczyk oraz grupę 150 osób i polega na rozdawaniu bezdomnym jedzenia na krakowskich Plantach.
Widzimy ich codziennie przechodząc przez Planty- bezdomni. Czy przechodząc koło nich myślimy o ich losie, problemach, dlaczego są bezdomni? Chciałbym tak myśleć, ale nie potrafię.
Wiem, że to zabrzmi okropnie, ale czy TA AKCJA MUSI BYĆ PROWADZONA NA PLANTACH? Jest tyle parków w Krakowie, a rozdając jedzenie na Plantach przyciągamy bezdomnych (napisałem „ich” ale skasowałem) z innych części miasta. Albo może nawet z innych części Małopolski czy nawet południa Polski. Tu jest moim zdaniem największy problem. Czy nie lepiej wyznaczyć odpowiednie miejsce („oczywiście” jak najdalej do centrum) i tam rozdawać jedzenie?
Wiem, że jestem potworem. Nieczułym człowiekiem bez serca. Ale jestem też krakusem i zależy mi na naszym mieście. Chciałbym, żeby Planty były pięknym miejscem, które może być naszą dumą. Ozdobą, którą pokazujemy znajomym i turystom. A teraz Planty pełne są śpiących, pijanych, brudnych i śmierdzących osób a rozdawanie jedzenia w tym miejscu przyciąga „ich” jeszcze więcej. Co z „nimi” zrobić? Nie wiem ale powtórzę jeszcze raz pytanie- czy to muszą być Planty? Wiem, że to zabrzmi śmiesznie, ale naprawdę podziwiam, to co robi Błażej. Ja bym tak nie potrafił.
Nie życzę sobie żadnych komentarzy pod tym postem w stylu „Najlepiej to byłoby ich wszystkich….” – będę je kasował od razu. Jestem w stanie tolerować wyzwiska od potworów i podobne, gdyż na nie zasługuję.
Ale czy jestem jedyną osobą w naszym mieście, która myśli w ten sposób?

[23.04.2017, Dobrzelin]

1 komentarz:

  1. Pisząc wstęp do wywodów imć Wantucha wykazałeś się wyjątkową delikatnością, nie wiem czy sama byłabym tak delikatna...

    OdpowiedzUsuń