Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

29 kwietnia 2017

NABISTA VALLOTTON

Félix Edouard Vallotton (1865 –1925), szwajcarski malarz, a także mistrz drzeworytu i krytyk sztuki, odchodząc w początkowym okresie swojej akademickiej szkoły portretu, związał się na kilka lat z ruchem nabistów. Wydaje się, że tego utalentowanego artystę można nazwać człowiekiem renesansu. W końcowym okresie życia w malarstwie koncentrował się na „martwej naturze” i krajobrazach odtwarzanych z pamięci w swej pracowni, co jednak nie przeszkodziło mu w napisaniu kilku powieści i sztuk scenicznych.
O ile jako artysta posługujący wykorzystujący technikę drzeworytu jako środka przekazu Vallotton zyskał zasłużoną sławę i powodzenie zarówno krytyków, jak i publiczności, o tyle miano sporo zastrzeżeń do jego malarstwa wpisanego w tendencje nabistyczne. Zarzucano mu płaskość postaci, przedmiotów i krajobrazów, nadmierną jednolitość barw, nawet ich surowość i nieadekwatność w stosunku do kolorów natury.
To, co jednych odrzuca, innych przyciągać może, także mnie, którego urzeka w obrazach Vallattona tajemniczość, wyraźny kontrast barw, kompozycja dzieł, czy też subiektywne poczucie piękna w przedstawianiu kobiecych aktów.
Przyjrzyjmy się kilku jego pracom. 

"La Dordogne a Carrenac"

Charakterystyczny dla Vallattona pejzaż: plamy kolorów położonych obok siebie, nie kłócących się z sobą; krajobraz niby rzeczywisty, ale widziany okiem nabisty: wypłaszczony i tajemniczy.

"La Falaise de la blanche grève"
Fragment wybrzeża pod Falaise w Normandii: szarość, błękit, biel, czerń i zieleń i wkomponowane w ten nadmorski pejzaż dwie postaci. To nie jest fotograficzne przedstawienie rzeczywistości, nie jest to też impresywne widzenie nadbrzeża oczami Moneta czy Renoira. Z obrazu emanuje absolutny spokój, wyciszenie.

"The waltz"
A ten taniec, czyż nie jest zapowiedzią Chagalla? Tańczące postaci płyną w przestrzeni wypełnionej intensywnym, żółtym światłem.

"Bather-stormy-sky"
Z kobiecych aktów wybrałem ten. Dlaczego? Może najbardziej tajemniczy? Może przesadna wielkość kobiecego ciała, występująca już u Gauguina mnie urzekła? A może kontekst nadciągającej burzy, która zniweczy wkrótce kąpiel kobiety?

"On the beach"
I wreszcie obraz, który zachwyca mnie najbardziej. Plaża, dwie kobiety, dziecko(?); jak niewiele rekwizytów: parasolka, dwa kapelusze; niebo w odcieniu brązu bliskiemu kolorowi piasku, morze w zieleni, jaśniejsze refleksy słońca na ramionach kobiety i bananowej parasolce, zakłócona perspektywa przy kompozycyjnie znakomicie wplecionych w pejzaż nadmorski postaciach. Pełna kontemplacja. Świat zatrzymuje się w miejscu. Postaci przedstawione od tyłu są i bezimienne, i tajemnicze zarazem. Genialne.

[Dobrzelin, 29.04.2017]

4 komentarze:

  1. Takie trochę malarstwo pocztówkowe...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za przybliżenie malarstwa nabisty Vallottona. Nie przypuszczałam, że będę się tymi obrazami zachwycać. A jednak piękne.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam wielokierunkowość Twoich zainteresowań Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo interesujące... takie wciągające...
    :-)

    OdpowiedzUsuń