Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

24 czerwca 2017

BYŁ SOBIE NASTRÓJ

Edvard Munch - norweski malarz, grafik, symbolista i jeden z prekursorów ekspresjonizmu, trwale zapisał się w pamięci publiczności oglądającej jego obrazy jako mistrz nastroju przygnębienia i rozpaczy, obawy przed chorobą i świadek śmierci; twórca obrazów o ostrych kontrastach kolorystycznych, zdominowanych zwłaszcza w początkowym okresie twórczości przez czerń, mocno zarysowanej linii konturów sylwetek. Malując portrety indywidualne lub zbiorowe, przedstawiane przez Muncha ludzkie twarze, zdradzają silne emocje niepokoju i przerażenia.
Jeśli nawet kto nie podziela pełnego destrukcji, ciasnego nastroju jaki jest obecny w niemal każdym płótnie tego norweskiego artysty, trudno przejść obok jego dzieł obojętnie i nie docenić ich oryginalności.

"Niepokój" - jedna z ulubionych scenerii Muncha - postaci zgromadzone na moście.

"Melancholia", która aż nadto emanuje z przedstawionej sylwetki mężczyzny... jest w tym obrazie coś z Cezanne'a, może nawet Gauguina.

"Taniec życia", w którym można dostrzec także osamotnienie.

"Wieczór na ulicy Karla Johana" - jakże charakterystyczny rys sylwetek ludzkich na tle przygnębiającego portretu ulicy.

Czy "Dziewczyna przy oknie" modli się? czeka na kogoś? cierpi? marzy?

Pomyślałem sobie, że emocje jakie towarzyszą oglądaniu obrazów Muncha współgrają z tymi, jakie udzielają się przy słuchaniu Erika Satie. Poniżej Gnossienne nr 4 w wykonaniu niezrównanego Alessio Nanniego.


[24.06.2017, Dobrzelin]

4 komentarze:

  1. Przyjrzałam sie dokładnie obrazom, znałam dotąd tylko "Krzyk" i kojarzą mi sie z nastrojem jakiegoś thrillera o żywych trupach...nastrój aż wyłazi z obrazu i wysysa energię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a było sporo tych wersji "Krzyku"... to rzeczywiście chyba najbardziej znany obraz Muncha. Tak, pierwszy i czwarty to istotnie poetyka współczesnych thrillerów, a mnie osobiście urzekł dosyć niepozorny "taniec życia"... pozdrawiam

      Usuń
  2. Trudno przejść obojętnie obok obrazów Muncha. To prawda, budzą emocje, ale to chyba o nie chodzi, kiedy patrzy się na życie, na obrazy, na świat. Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...podzielam Twoje zdanie. Osobiście odbieram sztukę, muzykę, także literaturę, "zmysłami" emocji, wzruszenia, klimatu, nastroju, aniżeli intelektu, który kojarzy mi się z czymś bardzo wymiernym, policzalnym... artyści, moim zdaniem nie muszą nas nauczać, pouczać - to mimo wszystko nie naukowcy, nie filozofowie... niech nie odbierają im chleba... pozdrawiam

      Usuń