Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

03 czerwca 2017

PRZYDROŻNE MONOLOGI 14 - „ŁUK I INNE ROZMAITOŚCI”

*
- Cebula to po rosyjsku „łuk” - stwierdziłem. - A jak cebula jest po ukraińsku?
- „Cibula” - odpowiada Anton.
- To duża różnica - kontynuuję.
- Wiele ukraińskich wyrazów jest podobnych do polskich - tłumaczy Anton. - Gdybyś jednak pojechał do Doniecka czy Ługańska, tam powiedzą na cebulę „łuk”.
Oto w jak prosty sposób, choć okrężną drogą, zostaje wyjaśniony jeden z elementów przyczyn konfliktu we wschodniej Ukrainie, który w mainstreamowych mediach w Polsce i na Zachodzie jest całkowicie pomijany.

**
- To w końcu jakim językiem mówicie teraz na Ukrainie? - pytam.
- Normalnie, mówimy po ukraińsku i rosyjsku - odpowiada Anton.
- Ale ostatnio wyszła podobno jakaś ustawa o języku, która ustala konieczność mówienia po ukraińsku.
- No tak, ale przecież, żeby tak się stało, potrzeba wymiany dwu - trzech pokoleń. Jakże tak można zabronić mówić po rosyjsku ludziom, którzy na Ukrainie mówią tylko tym językiem?

***
Alosza przyjechał aż z Ługańska, ale wyprowadził się gdzieś do centralnej Ukrainy. Mówi po rosyjsku, tak jak zdecydowana większość ludzi na wschodzie Ukrainy. Mówienie, że narzeka na to, że w na Ukrainie nie ma pracy, że życie jest ciężkie, że w trzy dni zarobi jako kierowca polskiej firmy tyle, ile dostanie w swym kraju za miesiąc, mówienie o narzekaniu w tym wypadku obarczone jest semantycznym błędem. 
Podstawową cechą chyba wszystkich Ukraińców, jakich poznałem jest to, że zdają się być pogodzeni z losem, nie oczekują na cud zmiany sytuacji gospodarczej na lepszą i nie dziwią się niczemu, co się w tym kraju dzieje i dziać się będzie.
Na moje: „podziwiam was, że to wytrzymujecie”, Anton próbuje mi wytłumaczyć:
- Słuchaj, u nas są ludzie, którzy nigdy nie wyjeżdżali za granicę i nie wiedzą lub nie wierzą, że w Polsce można zarobić tysiąc euro, że można żyć normalnie i w Polsce, i za granicą. Oni myślą, że po prostu tak być musi, że aby przeżyć, muszą kombinować. Jeżeli na Ukrainie będziesz pracował uczciwie, nie będziesz dawał łapówek, nigdy się niczego nie dorobisz, a już najgorzej mają ludzie młodzi, młode małżeństwa i, nie daj Boże, z dzieckiem - dodaje i kreśli w powietrzu dłonią nad swą głową pętlę.
Alosza mniej więcej w tym samym czasie odbiera sms-a.
- Jak ja lubię otrzymywać sms-y z tego adresu! - uśmiecha się kpiarsko i daje Antonowi do odczytania wiadomość, jaką przed chwilą dostał.
Później Anton tłumaczy mi tego sms-a oraz jego kontekst.
- Alosza jest na emeryturze i właśnie dostał wiadomość z banku, że jego emerytura została wstrzymana.
- Jakże to, wstrzymana? - dziwię się. - To znaczy, że jej nie dostaniesz? - pytam Aloszy.
- Właśnie tak będzie. Może dlatego, że jestem uchodźcą - śmieje się Alosza.
- Skoro jesteś uchodźcą, to chyba tym bardziej powinieneś ją dostać - mówię. - A gdybyś był teraz na Ukrainie, dostałbyś?
- Nie wiem. Musiałbym chodzić banku co jakiś czas i dopytywać się, czy dostanę, to znaczy musiałbym się meldować i składać oświadczenia, że ja to ja.
Trudno mi to zrozumieć, podobnie jak zaskakuje mnie wysokość emerytury Aloszy wynosząca poniżej czterystu złotych.
- A są też emerytury nie większe niż dwieście złotych - dodaje Anton.
- A moja emerytura - uzupełnia Alosza - nie wystarcza na pokrycie opłat za mieszkanie. Ale teraz jej nie dostanę, więc ten problem mi odpadnie.
A ja wracam myślami do tego ewentualnego „meldowania się w banku” Aloszy. Przyszło mi bowiem do głowy to, że istnieją u nas w Polsce takie sądowe wyroki, które nakazują obwinionemu stawianie się co jakiś czas na posterunku policji, aby władze miały pewność, że poddany tej dokuczliwości podsądny nie czmychnie przypadkiem za granicę.
Powiadam o tym moim rozmówcom.
Anton wybucha szczerym śmiechem.

[02.06.2017, Campigneulles Les Grandes we Francji] 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz