Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

08 stycznia 2018

KOLEJNY WĄTEK

Leżałem więc przykryty kołdrą na brzuchu ze skrzyżowanymi na piersiach ramionami, leżałem i przysypiałem, a nade mną trwała rozmowa pomiędzy Anną a Kaśką, czyli moją żoną a naszą wspólną przyjaciółką, bo muszę dodać, że jesteśmy z tego samego rocznika i aż do matury trzymaliśmy się razem. Katarzyna, od tej chwili tak będę ją nazywał, po maturze zdała na medycynę, jest geriatrą, pracuje w szpitalu w wojewódzkim mieście, mężatka, dwoje dzieci, można powiedzieć, że życie ułożyło się jej tak jak chciała, do K. przyjeżdża regularnie, co dwa miesiące, odwiedza ojca i matkę; trzymają się nieźle jak na swój wiek i może ma to związek z tym, że zarówno ojciec jak i matka Katarzyny pochodzą z rodzin, które cieszyły się dobrym zdrowiem i długowiecznością. Dwa, trzy razy do roku widujemy się z nią, najczęściej zapraszamy ją do siebie, ale tym razem powodem jej wizyty była moja choroba. Też mi choroba - przeziębienie, ale Anna uparła się, aby przyszła i przemówiła mi do rozsądku, abym wziął się za siebie, bo za rok sześćdziesiątka na karku, a ja lekarzy nie chcę znać, ale z jakiej przyczyny mam się z nimi przyjaźnić, skoro jestem zdrowy jak ryba i przez całe lata nic poważnego mi nie dolegało, a przeziębienie nie jest przecież chorobą; każdemu to się przydarza, choćby nie wiem jak się starał i nie wiem jak by się nim opiekowano.
- Widzisz, jak naciągnęły? - pokazuje mi zdejmowane z pleców bańki w kolorze jasnego fioletu.
- To wszystko przez to, że mam urlop i mój organizm popuścił wodze fantazji. Postanowił sprawić mi psikusa - tłumaczę się nielogicznie i niezdarnie.
Anna tymczasem wciera w moje plecy spirytus, potem czuję już nie masaż, lecz solidne uderzenia otwartymi dłońmi.
- Jeśli się nie poprawi jutro, daj mu te tabletki - instruuje Annę Katarzyna, zostawiając na stoliku stojącym przy moim łóżku listek z lekarstwami, tabletkami w kolorze intensywnej zieleni. - Trzy razy dziennie po jednej po jedzeniu.
Wychodzi odprowadzona tylko przez Annę. Poza wyjściami do toalety powinienem zostać w łóżku i przespać w cieple całą noc.
Kładę się na plecach, które są teraz obolałe, jakby nie należały do mnie. Sięgam po książkę leżącą na stoliku u wezgłowia i próbuję czytać. Po kilkuminutowych próbach dotarcia do wątku, na jakim zakończyłem czytanie do pokoju powraca Anna, demonstracyjnie bierze ode mnie książkę, zamyka ją, gasi nocną lampkę i wsuwa się do łóżka obok mnie.
- Masz spać. Dzisiaj żadnego czytania!
W narastającej ciemności, jaka zawładnęła pokojem po zgaszeniu lampki, na krótką chwilę zabłysły oczy Anny, po czym i te światełka zgasły; poczułem natomiast na lewym policzku dotyk jej chłodnych, wilgotnych warg.
- Dobranoc - usłyszałem.
- Nie boisz się? - zapytałem.
- Czego?
- Że cię zarażę.
- Nie boję się. Śpij głuptasie.
(...)

[08.01.2017. "Dobrzelin"]

14 komentarzy:

  1. Bo żony są najwspanialsze i najukochańsze i niczego się nie boją...
    A jak Cię dwie dziewczyny wzięły w obroty jeśli chodzi o leczenie, to lada chwila będziesz zdrów jak ryba....
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czyje żony? Znasz taką? :-) :-) :-)

      Usuń
    2. Osobista żona jest najwspanialsza!!!!
      Masz wątpliwości????
      :-)

      Usuń
    3. aha, no patrz... "przepomniałem" :-) :-)

      Usuń
  2. Nigdy nie bałam się zarazić od męża, a tym bardziej od syna...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy to fakty czy fikcja literacka (bo może być tak albo tak:) lecz nie ulega wątpliwości, że miłość i troska najbliższych lepsza jest niż tabletki.
    O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... skoro tak właśnie mówisz, to pewnie powiadasz prawdę... :-)

      Usuń
  4. Klik dobry:)
    Wobec tego, w jakim stanie jest nasza służba zdrowia, jedynie miłość i troska najbliższych najbardziej w chorobie potrzebna.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... dlatego też warto wypełniać wszelkie życzenia, w których nadawcy pożyczają nam zdrowia... nie chorować, a miłość i troska też może być :-) :-)

      Usuń
  5. Przede wszystkim zdrowia życzę. Gdyby się żona zaraziła, to poleżelibyście w łóżku razem, a nie słyszałam, aby facet narzekał na fakt obcowania z babą(czy ona dobra czy zła)w łóżku. Chociaż oczywiście gdy w pełni sił, to jest przyjemniej niż gdy plecy po bańkach obolałe. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... w zasadzie to nie narzekam, aczkolwiek... kiedy kopie...? :-) :-) :-)

      Usuń
  6. Doczekałam się ciągu zdarzeń i ciepłych zdań w związku z chorobą mężczyzny. Lekko pokasłujący facet wymaga mnóstwa zabiegów, by wrócił do formy i to jest święta prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... właściwie to masz rację, aczkolwiek, gdy sam jestem w niedyspozycji usilnie staram się załatwić porachunki z choróbskiem osobiście...

      Usuń