R.3. PAMIĘTNIK STAREGO SUBIEKTA (cd.)
… piąty w dniu koronacji, szósty w apoteozie⁶⁶. Gdy zaś ciotka zgorszona tyloma świeckimi obrazami, zawiesiła na ścianie mosiężny krucyfiks, ojciec, ażeby — jak mówił — nie obrazić Napoleona, kupił sobie jego brązowe popiersie i także umieścił je nad łóżkiem.
— Zobaczysz, niedowiarku — lamentowała nieraz ciotka — że za te sztuki będą cię pławić w smole.
— I!… Nie da mi cesarz zrobić krzywdy — odpowiadał ojciec.
Często przychodzili do nas dawni koledzy oca: pan Domański, także woźny, ale z Ko misji Skarbu⁶⁷, i pan Raczek, który na Dunaju⁶⁸ miał stragan z zieleniną. Prości to byli ludzie (nawet pan Domański trochę lubił anyżówkę), ale roztropni politycy. Wszyscy, nie wyłączając ciotki, twierdzili jak najbardziej stanowczo, że choć Napoleon I umarł w niewoli⁶⁹, ród Bonapartych jeszcze wypłynie. Po pierwszym Napoleonie znajdzie się jakiś drugi, a gdyby i ten źle skończył, przyjdzie następny, dopóki jeden po drugim nie uporządkują świata.
— Trzeba być zawsze gotowym na pierwszy odgłos! — mówił mój ojciec.
— Bo nie wiecie dnia ani godziny — dodawał pan Domański.
A pan Raczek, trzymając fajkę w ustach, na znak potwierdzenia pluł aż do pokoju ciotki.
— Napluj mi acan⁷⁰ w balię, to ci dam!… — wołała ciotka.
— Może jejmość i dasz, ale ja nie wezmę — mruknął pan Raczek plując w stronę komina.
— U… cóż to za chamy te całe grenadierzyska! — gniewała się ciotka.
— Jejmości zawsze smakowali ułani. Wiem, wiem…
Później pan Raczek ożenił się z moją ciotką…
…Chcąc, ażebym zupełnie był gotów, gdy wybije godzina sprawiedliwości, ojciec sam
pracował nad moją edukacją. Nauczył mię czytać, pisać, kleić koperty, ale nade wszystko — musztrować się. Do musztry zapędzał mnie w bardzo wczesnym dzieciństwie, kiedy mi jeszcze zza pleców wyglądała koszula. Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: „Pół obrotu na prawo!” albo „Lewe ramię naprzód — marsz!…”, ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania. Była to najdokładniej prowadzona nauka. Nieraz w nocy budził mnie ojciec krzykiem: „Do broni!…”, musztrował pomimo wymyślań i łez ciotki i kończył zdaniem:
— Ignaś! zawsze bądź gotów, wisusie, bo nie wiemy dnia ani godziny… Pamiętaj, że Bonapartów Bóg zesłał, ażeby zrobili porządek na świecie, a dopóty nie będzie porządku ani sprawiedliwości, dopóki nie wypełni się testament cesarza.
Nie mogę powiedzieć, ażeby niezachwianą wiarę mego ojca w Bonapartych i sprawiedliwość podzielali dwaj jego koledzy. Nieraz pan Raczek, kiedy mu dokuczył ból w nodze, klnąc i stękając mówił:
— E! wiesz, stary, że już za długo czekamy na nowego Napoleona. Ja siwieć zaczynam i coraz gorzej podupadam, a jego jak nie było, tak i nie ma. Niedługo porobią się z nas dziady pod kościół, a Napoleon po to chyba przyjdzie, ażeby z nami śpiewać godzinki.
— Znajdzie młodych.
— Co za młodych! Lepsi z nich przed nami poszli w ziemię, a najmłodsi — diabła
warci. Już są między nimi i tacy, co o Napoleonie nie słyszeli.
— Mój słyszał i zapamięta — odparł ojciec mrugając okiem w moją stronę.
Pan Domański jeszcze bardziej upadał na duchu.
— Świat idzie do gorszego — mówił trzęsąc głową. — Wikt coraz droższy, za kwaterę …
--------------------------------------------------------------------------
⁶⁶jeden Napoleon w Egipcie… — obrazy przedstawiały niektóre ważniejsze momenty z życia Napoleona: wyprawę do Egiptu (1798), zwycięstwo nad Austrią pod Wagram (1809), zwycięstwo nad Austrią i Rosją pod Austerlitz (1805), wyprawę na Moskwę (1812), koronację Napoleona na cesarza (1804).
⁶⁷Komisja Skarbu — Komisja Finansów i Skarbu odpowiadała dzisiejszemu Ministerstwu Finansów; ustanowionan przez konstytucję 1815 r., zniesiona w r. 1867.
⁶⁸Dunaj — ulica w Warszawie na Starym Mieście (zupełnie zniszczona w czasie powstania warszawskiego).
⁶⁹Napoleon I umarł w niewoli — angielskiej w r. 1821 na wyspie Św. Heleny (na Oceanie Atlantyckim).
⁷⁰acan — wyrażenie lekceważące, skrócone, zamiast „wasz-mość pan”.
… zabraliby ci całą pensję, a nawet co się tyczy anyżówki, i w tym jest szachrajstwo. Dawniej rozweseliłeś się kieliszkiem, dziś po szklance jesteś taki czczy, jakbyś się napił wody. Sam Napoleon nie doczekałby się sprawiedliwości!
A na to odpowiedział ojciec:
— Będzie sprawiedliwość, choćby i Napoleona nie stało. Ale i Napoleon się znajdzie.
— Nie wierzę — mruknął pan Raczek.
— A jak się znajdzie, to co?… — spytał ojciec.
— Nie doczekamy tego.
— Ja doczekam — odparł ojciec — a Ignaś doczeka jeszcze lepiej.
Już wówczas zdania mego ojca głęboko wyrzynały mi się w pamięci, ale dopiero późniejsze wypadki nadały im cudowny, nieomal proroczy charakter.
Około roku 1840 ojciec zaczął niedomagać. Czasami po parę dni nie wychodził do biura, a wreszcie na dobre legł w łóżku. Pan Raczek odwiedzał go co dzień, a raz patrząc na jego chude ręce i wyżółkłe policzki szepnął:
— Hej! stary, już my chyba nie doczekamy się Napoleona.
Na co ojciec spokojnie odparł:
— Ja tam nie umrę, dopóki o nim nie usłyszę.
Pan Raczek pokiwał głową, a ciotka łzy otarła myśląc, że ojciec bredzi. Jak tu myśleć inaczej, jeżeli śmierć już kołatała do drzwi, a ojciec jeszcze wyglądał Napoleona… Było już z nim bardzo źle, nawet przyjął ostatnie sakramenta, kiedy w parę dni później wbiegł do nas pan Raczek dziwnie wzburzony i stojąc na środku izby zawołał:
— A wiesz, stary, że znalazł się Napoleon⁷¹?…
— Gdzie? — krzyknęła ciotka.
— Jużci we Francji.
Ojciec zerwał się, lecz znowu upadł na poduszki. Tylko wyciągnął do mnie rękę i patrząc wzrokiem, którego nie zapomnę, wyszeptał:
— Pamiętaj!… Wszystko pamiętaj…
Z tym umarł.
W późniejszym życiu przekonałem się, jak proroczymi były poglądy ojca. Wszyscy widzieliśmy drugą gwiazdę napoleońską, która obudziła Włochy i Węgry⁷²; a chociaż spadła pod Sedanem⁷³, nie wierzę w jej ostateczne zagaśnięcie. Co mi tam Bismarck, Gambetta albo Beaconsfield! Niesprawiedliwość dopóty będzie władać światem, dopóki nowy Napoleon nie urośnie.
W parę miesięcy po śmierci ojca pan Raczek i pan Domański wraz z ciotką Zuzanną bzebrali się na radę: co ze mną począć? Pan Domański chciał mnie zabrać do swoich biur
i powoli wypromować na urzędnika; ciotka zalecała rzemiosło, a pan Raczek zieleniarstwo.
Lecz gdy zapytano mnie: do czego mam ochotę? odpowiedziałem, że do sklepu.
— Kto wie, czy to nie będzie najlepsze — zauważył pan Raczek. — A do jakiegoż byś chciał kupca?
— Do tego na Podwalu⁷⁴, co ma we drzwiach pałasz, a w oknie kozaka.
— Wiem — wtrąciła ciotka. — On chce do Mincla.
— Można spróbować — rzekł pan Domański. — Wszyscy przecież znamy Mincla⁷⁵.
Pan Raczek na znak zgody plunął aż w komin.
-----------------------------------------------------------------------
⁷¹znalazł się Napoleon — mowa o Ludwiku Napoleonie (tj. Napoleonie III), który jako pretendent do tronu francuskiego próbował go dwukrotnie zdobyć przez zamach stanu. Drugi zamach miał miejsce dnia 6 sierpnia 1840 r., kiedy Ludwik Napoleon powrócił z Anglii, gdzie przebywał na emigracji, i z grupą oficerów–bonapartystów wylądował w Wimereux. W Boulogne oddał się pod jego rozkazy tamtejszy garnizon wojskowy.
⁷²druga gwiazda napoleońska… — Rzecki w naiwnym kulcie dla dynastii napoleońskiej i w przekonaniu, że o biegu historii decydują wielcy ludzie, uważa Wiosnę Ludów za rezultat działalności Ludwika Napoleona.
⁷³pod Sedanem — w Ardenach, nad Mozą. W czasie wojny francusko-niemieckiej, 2 września 1870 wojska francuskie poniosły tam straszliwą klęskę, a Napoleon III dostał się do niewoli.
⁷⁴Podwale — jedna z ruchliwych ulic na Starym Mieście, wychodząca z placu Zamkowego.
⁷⁵Mincel — wśród mieszkańców Lublina do dziś utrzymuje się wersja, że pierwowzorem Minclów z Lalki byli lubelscy kupcy tegoż nazwiska.
[...]
[15.08.2026, Toruń]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz