1. Rocznica
Wieś Dąbki ma sporej wielkości salę, w której odbywają się rozmaite uroczystości, a objętość tejże przydaje się nie tylko z tego powodu, że obywatele wioski, na którą składa się 95 kominów obchodzili uroczyście wigilię nocy świętojańskiej, lecz również tego akurat dnia przypada trzecia rocznica przedsięwzięcia z jakiego wszyscy Dąbkowianie mają prawo być dumni. Trudno jednoznacznie powiedzieć, kto zainicjował pomysł, aby rzekę zwaną Bystrym Zdrojem przedzielić, pozwalając aby część bystrej wody wpłynęło do zagłębienia – przyszłego jeziorka. Właściwie to jeziorko było onegdaj starorzeczem, odnogą, która swego czasu wyschła, aby po działaniach ludzi wypełnić się bieżącą wodą. Przewodniczący wioski poinformował mnie, że radni znacznie wcześniej myśleli o tym, aby podebrać w jakiś sposób wodę rzece, która podczas przyborów potrafiła narobić szkód zalewając tak samą wioskę, jak i też jej okolice. Owszem wzmacniano i usypywano wały przeciwpodziowowe, które rzeczywiście stanowiły niejaką ochronę przed kataklizmem, który zdarzał się co kilka lat, ale za sugestią zaproszonego do rady profesora hydrologii, postanowiono uczynić co, co pozwoliłoby zatrzymać część wody, tworząc sztuczne jezioro, które nie tylko, że zabezpieczy wieś przed powodzią, ale też stanie się zbiornikem retencyjnym wykorzystanym dla rekreacji oraz będzie magazynem wody w czasie suszy. I tak przed trzema laty zmaterializowano ów pomysł. Najpierw przygotowano i zabezpieczono nieckę, do której miała spłynąć woda; później należało uruchomić przepływ, swego rodzaju śluzę, przez którą miała przepływać woda Brystego Zdroju do przygotowanego zbiornika. Przedsięwzięcie było kosztowne, choć ukształtowanie terenu sztucznego zbiornika, który był, jako się rzekło, niecką powstałą w starorzeczu, pozwalało znacznie ograniczyć koszty; co ważne - należało uzbroić brzegi powstającego jeziorka, aby woda nie odpływała, wnikając byle gdzie w podłoże.
Trzy lata temu w lutym, a więc w roku, kiedy budowę ukończono, wieś Dąbki miała szczęście. Koniec marca i kwiecień oznaczał się ponadnormatywnymi opadami i nareszcie można było otworzyć śluzę, pozwalając na wpłynięcie do jeziorka części rzeczywiście bystrej owego czasu wody. Tak powstał sztuczny zbiornik, pola rolników sąsiadujące z rzeką nie były już, jak co roku podtopione, a i sama wioska z całą infrastrukturą, o czym opowiem we właściwym czasie, mogła zapomnieć o powodzi.
A wracając do rocznicy… już samo świętowanie nocy Kupały, najdłuższego dnia roku ma w sobie coś niezwykłego i chwytającego na serce. Wieczorem chyba cała wioska spotka się nad brzegiem jeziora, gdzie rozpoczną się tradycyjne tańce, śpiewy i zabawy z ogniem. Wcześniej należy się posilić przygotowaną strawą i napojami, a także porozmawiać o tym, jak doszło do budowy jeziorka, dzięki któremu ludzie przestali bać się wody i czerpią zeń rozmaite zyski. Co niektórzy mówią o tym, aby uruchomić sieć kanałów lub połączyć najodleglejsze gospodarstwa rurami prowadzącymi wodę w czasie spodziewanej suszy. Oczywiście te (na razie tylko projekty) należy dokładnie rozważyć, aby nie pozbyć się całości wody, która powinna służyć także rekreacji. Na szczęście rok temu nadeszła taka, letnia tym razem, ulewa, że odebrana rzece woda sięgnęła niemal krawędzi sztucznego zbiornika. Na szczęście tama wytrzymała, wody Bystrego Zdroju spłynęły, ale już nie uczyniły powodzi na terenach niżej położonych, za co zresztą przewodniczącemu wioski podziękowano listownie.
Słówko teraz o mnie, który opisuje tę historię. Jestem redaktorem jednego z regionalnych, poczytnych pism i wziąłem na siebie obowiązek przedstawienia szerszemu społeczeństwu wioski zwanej Dąbki, jej mieszkańców, ich życiu, obowiazków jakie wzięli na siebie i planów jakie mają. Przeprowadziłem się tutaj, pomieszkuję u jednego z zacnych obywateli wioski, który otworzył mały motel dla ludzi podobnych mnie, lubo też dla łazików, niemogących znaleźć dla siebie miejsca. Ja nazywam się Adam Karski.
[13.08.2026, Toruń]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz