1427.
Miło jest obserwować jak nasze nieco ponad dwutygodniowa Pacynka (tak, nie Wendy dla mnie ani Lola) uspołecznia się. Początkowo uciekała i nie szczekała, aż nawet mieliśmy zadzwonić do poprzedniej właścicielki, czy potrafi szczekać. Potrafi i to jak. Masza szczeka, kiedy chce się pobawić piłeczką, Pacynka, kiedy ktoś wchodzi do mieszkania. Tu uwidaczniają się odmienne charaktery suczek: Masza podbiega, aby się przywitać; Pacynka delikatnie, choć głośno obszczekuje wchodzącego. Ale prawdziwe cuda dzieją się, kiedy żona i córka wracają do domu – obie dziewczynki urządzają spektakl powitania, łaszą się, każda wymaga głasków, a Pacynka wręcz podbiega na dwóch tylnych nogach, czemu towarzyszy szczekanie.
Młodsza szybko się zaadoptowała, nie warczą na siebie, a kiedy jedną coś zaboli i pisknie, druga rzuca się na ratunek – tak dzieje się w obie strony. Oczywiście Masza jest bardziej ułożona. Powie się jej, żeby zjadła albo wypiła, albo też aby zrobiła siusiu, wykonuje polecenie natychmiast, choć prawdę powiedziawszy, nie uczymy ją tego. Przy Maszy Pacynka też nauczyła się załatwiać swoje potrzeby w odpowiednim miejscu. Pieski naprawdę uczą się od siebie, naśladują swoje zachowania. Są zazdrosne, to fakt, jeśli chce się pogłaskać jedną, nie można zapominać o drugiej. Mają też swoje miejsca na łóżku, znaczy się na tapczanie, gdzie mają swoje kocyki i legowiska. Często zmieniają je, ale nie kłócą się. Jedyny powód do warczenia (dotyczy to Maszy) jest wtedy, gdy starsza z psinek kładzie się przed miseczką z pokarmem, nie zjada go natychmiast, tylko zostawia sobie na później, wpatrując się w karmę jak w święty obrazek. Lepiej żeby wtedy Pacynka nie podchodziła. Pacynka z kolei przypomina bardzo zmarłą 17 stycznia ubiegłego roku Adelkę – wskakuje na tapczan i zajmuje pozycję Sfinksa.
Wczoraj były u weterynarki – Pacynka zdrowiutka, Masza ma niestety nadwagę i problemy z tchawicą. Aha, dziewczynki chodzą, a właściwie jeżdżą na spacery w wózeczku. Ten wózeczek został wymyślony właśnie ze względu na Maszę. Która niestety nie może długo chodzić na swoich krótkich łapkach. Suczki uwielbiają spacery, grzecznie czekają na założenie ich obróżek i przyzwyczaiły się jeździć razem, a wywołują przy tych radosne uwagi przechodniów. Pacynka tak bardzo przywiązała się do żony i córki, że nie odstępuje ich na krok, co doprawdy wygląda śmiesznie, tak jakby była przywiązana. Masza nie musi walczyć o względy kogokolwiek z nas, byle tylko o niej nie zapominać. Jeśli chodzi o stosunek Pacynki do mnie, to jest trochę wycofana, chociaż mnie akceptuje. Podejrzewam, że u poprzednich właścicieli mogła być bita, i to przez mężczyznę. Ciekawe, że boi się klapki na muchy… ale przyzwyczai się do tego, że nikt jej u nas krzywdy nie zrobi.
[21.08.2026, Toruń]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz