Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KLASYKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KLASYKA. Pokaż wszystkie posty

09 maja 2025

HOMER - ILIADA - KSIĘGA I 3 [cd]

 

To wyrzekłszy, przestaje na Pallady radzie,

Powściąga silną rękę i miecz w pochwy kładzie;

A bogini, poselstwo odprawiwszy swoje,

Do bogów spieszy, w górne Zeusa pokoje.

Lecz Pelid jeszcze gniewy straszne w sercu warzy

I rzecze, dla Atryda nie szczędząc potwarzy:

— «Z psim okiem, z łani sercem, bezecny opoju,

Wziąłżeś broń, prowadziłżeś lud śmiało do boju?

Poszedłżeś na zasadzki, gdy szły inne wodze?

Nigdy! Drżałeś ze śmiercią spotkać się na drodze.

Lepiej dumną w obozie władzę rozpościerać,

A kto ci się sprzeciwi, temu łup wydzierać.

Nad podłymi panujesz, ludożerco, tłumy;

Inaczej już byś zgonem przypłacił twej dumy.

Ale ja ci przysięgam teraz uroczyście,

Przez to berło, co więcej nie odrośnie w liście,

Bo kiedy je raz na pniu ostry topór przytnie,

Żywne straciwszy soki, więcej nie zakwitnie,

A dziś je w ręku greccy monarchowie noszą,

Którzy święte wyroki prawa ludom głoszą;

Przysięgam ci największą przysięgą na świecie:

Wzywać Achilla Grecy, lecz próżno będziecie!

A ty się dręcząc w sobie nie dasz im pomocy,

Gdy ich do wiecznej Hektor zacznie wtrącać nocy.

Zgryzą cię trojańskiego postępy oręża,

Że najwaleczniejszego nie uczciłeś męża».

To powiedziawszy, przodków berło znakomite,

Berło świetnie złotymi gwoździami nabite,

Rzuca gniewny na ziemię i na miejscu siada.

Równie się Agamemnon na niego rozjada.

Wtem władca pylijskiego powstaje narodu,⁵⁰

Z ust jego słodsze płyną wyrazy od miodu.

Dwa pokolenia Pylów zamieszkały ziemię,

Jak żył, a teraz trzecie ludzi rządzi plemię.

W te rzekł słowa, rozumu wielkiego tłumacze:

— «O, jak Achajów ziemia gorzko dziś zapłacze!

Jak się z tej uradują Trojanie nowiny,

Jak ucieszy się Pryjam i Pryjama syny,

Gdy usłyszą, że zgubną ci zjątrzeni zwadą,

Którzy innym przodkują i męstwem, i radą!

Lecz starca głos niech w młodszych winną⁵¹ baczność wzbudzi,

Bom ja większych przed laty widział od was ludzi,

A lekce mojej rady nie ważyli przecie.

Nigdym takich nie widział, ni ujrzę na świecie,

Jakim był silny Dryjant, Kajnej nieśmiertelny,

Pejrytoj i Eksadios, i Polifem dzielny⁵²…

Mężni sami, z mężnymi chodzili za barki,

Centaurom, gór mieszkańcom, dumne starli karki.

Z nimi od młodu moje bywały zabawy,

Gdy mnie z Pylos do spólnej wezwali wyprawy,

I jam walczył, jak siły pozwalały moje;

Z dzisiejszych nikt by z nimi nie wyszedł na boje.

Tak wielcy, a młodego przyjmowali rady:

-------------------------------------------------------------------

⁵⁰władca pylijskiego… narodu, — Nestor, uosobienie starości i związanego z nią rozsądku.

⁵¹winny — tu: należny.

⁵²silny Dryjant, Kajnej nieśmiertelny, Pejrytoj i Eksadios, i Polifem dzielny — Lapitowie, wsławieni w walkach z centaurami.

------------------------------------------------------------------------------

I dla was będzie lepiej wstępować w ich ślady.

Ty, choć możny, nadobną zostaw mu dziewicę,

Niech ma dar, którym uczcił Grek jego prawicę;

A ty, Achillu, z królem nie bądź tak gwałtowny,

Bo mu żaden ze wszystkich królów nie jest rowny.

Jeżeliś ty dzielniejszy, żeś synem bogini,

Jego możniejszym władza obszerniejsza czyni.

Atrydo, głos pokoju między was przynoszę:

Złóż gniew na Achillesa, ja cię o to proszę;

W nim jest obrona floty, w nim wojska podpora».

Agamemnon w te słowa rzecze do Nestora:

— «Zacny starcze! Szanuję mądrą twoją mowę,

Lecz nad wszystkich ten człowiek chce wynosić głowę;

On by rad⁵³ sobie władzę najwyższą przywłaszczył,

A któż będzie tak niski, by się przed nim płaszczył?

Jeżeli mu zaś dzielność nadał bóg odwieczny,

Czyż przeto⁵⁴ mu pozwala, by tak był złorzeczny?

Przerwał mu Pelid mowę i obelg nie skąpił:

— «Ostatni byłbym z ludzi, gdybym ci ustąpił…

Co ci powiem, to w żywej zachowaj pamięci:

Dla⁵⁵ branki walczyć bronią wcale nie mam chęci

Ni z tobą, ni z innymi Greków rycerzami,

Choć bierzecie dar, który przyznaliście sami;

Ale co na okręcie moim jest w ładunku,

Nic do twego nie możesz podciągnąć szalunku.

Odważ się tylko na to: całe wojsko zoczy⁵⁶,

Że ta włócznia wnet czarną krew z ciebie wytoczy».

Tak w szkodliwej obadwa rozjątrzeni zwadzie

Powstali, czyniąc koniec narodowej radzie.

Pelid gniewny pod swoje udał się namioty,

Z nim Patrokl⁵⁷ nieodostępny i tesalskie roty.

Atryd zaś okręt spycha, żagle rozpościera,

Kładzie ofiarę, majtków dwudziestu wybiera,

I śliczną Chryzeidę prowadzi do nawy⁵⁸:

Mądry Odyseusz wodzem został tej wyprawy.

Ci mokrą płyną drogą, wiatry w żagle świszczą.

Król nakazał obmycie⁵⁹; więc ludy się czyszczą,

Rzucając wszystko w morze, co brudnego zmiotą;

Potem się zaraz świętą zajmują robotą,

Biją byki i kozy na uczczenie Feba:

Skwarzy się tłustość, dymy się wznoszą do nieba.

Gdy tak lud ofiarami błagał Apollina,

Agamemnon się srożył na Peleja syna

I chcąc dokonać swoich zapowiedzi groźnych,

Mówił do Eurybata i Taldyba, woźnych:

— «Do Achilla namiotu śpiesznym idźcie krokiem

I przywiedźcie tu jego brankę z czarnym okiem.

Jeśli nie da, sam wezmę, gdy tam z wielą przydę⁶⁰,

A to większą mu sprawi boleść i ohydę»

-----------------------------------------------------------------------------.

⁵³rad (daw.) — chętnie.

⁵⁴przeto (daw.) — dlatego.

⁵⁵dla (daw.) — z powodu.

⁵⁶zoczyć (daw.) — zobaczyć.

⁵⁷Patrokles — towarzysz Achillesa, wychowujący się z nim od dzieciństwa, kiedy to uciekł na dwór Peleusa, chcąc się uchronić przed karą za zabicie rówieśnika w sprzeczce wynikłej podczas gry w kości.

⁵⁸nawa (daw.) — statek, okręt.

⁵⁹obmycie — ceremonia mająca na celu zmycie z siebie win.

⁶⁰przydę — dziś popr.: przyjdę (zniekształcone dla rymu).

-----------------------------------------------------------------------------------

Tak zalecił, groźnymi rozwodząc się słowy.

Struchleli biedni ludzie na rozkaz takowy,

Idą powoli, ciężkim ściśnięci kłopotem.

Siedzącego zastają wodza pod namiotem;

Achilles ich spostrzegłszy zasmucił się srodze;

Ci, króla czcią przejęci, w wielkiej byli trwodze,

Stali cicho, ni w jednym wyrzekli co słowie.

Poznał rycerz ich trudność, więc pierwszy tak powie:

— «Witajcie woźni, bogów i śmiertelnych posły!

Przystąpcie. Wy nie winni, lecz Atryd wyniosły;

Do niego ja, nie do was, mam żalu przyczynę.

Pójdź, kochany Patroklu, wydaj im dziewczynę!

Weźcie ją, ale bądźcie świadki nad mym bólem

Przed niebem i przed ziemią, i przed srogim królem:

Będzie kiedyś dla Greków Achilles potrzebny…

Złym tylko chuciom służy ten człowiek haniebny:

Z przeszłych on rzeczy wnosić przyszłości nie umie

I gubi Greki, głupiej dogadzając dumie».

Natychmiast wierny Patrokl z miejsca swego wstaje,

Ślicznego lica brankę posłańcom oddaje;

Wracają się pod namiot Atryda szeroki,

Z nimi niewiasta idzie niechętnymi kroki.

Odchodzi od swych Pelid i łzy hojne toczy,

Z dala siada na brzegu, w morze wlepia oczy

I wyciągnąwszy ręce, tak matkę zaklina:

— «Gdyś mnie krótkiego życia dała na świat, syna,⁶¹

Matko! Przynajmniej Kronid⁶², co piorunem włada,

Niechaj mi sławne imię i wielką cześć nada;

Lecz nie znam jej, gdy Atryd⁶³ zdobycz gwałtem bierze,

Którą mi zgodnie greccy przyznali rycerze».

To mówiąc, łzy wylewa rzęsistym potokiem.

Siedząc w morzu, pod ojca podeszłego bokiem,

Słyszy te żale matka⁶⁴, na kształt mgły wychodzi,

Tuż siada, ręką głaszcze i jęki łagodzi.

— «Czego płaczesz? Skąd, synu, boleść masz tak wielką?

Powiedz i nic nie zataj przed twą rodzicielką».

A na to Pelid rzecze westchnąwszy serdecznie

— «Na cóż ci to powiadać, co wiesz dostatecznie…

Więc, matko, wesprzyj syna! Śpiesz do górnych progów.

Opowiedz krzywdę panu i ludzi, i bogów,

Jeśliś na jego dobre zasłużyła chęci.

Com słyszał w domu ojca, mam dotąd w pamięci,

Że od ciebie Zeusa wyszła raz obrona;

Bo gdy spisek Pallady, Hery, Posejdona

Dążył na to, by w więzy ująć go haniebne,

W tak złym razie tyś wsparcie dała mu potrzebne:

Sturęcznegoś do nieba wezwała olbrzyma,

Który imię u ludzi Ajgajona trzyma,

W niebie zaś Bryjareja dają mu nazwisko.

Silniejszy on od ojca⁶⁵. Kiedy usiadł blisko

⁶¹Gdyś mnie krótkiego życia dała na świat, syna — zgodnie z przepowiednią Achilles miał wybór między długim życiem i zapomnieniem a chwałą i śmiercią w młodym wieku.

⁶²Kronid — przydomek Zeusa (syn Kronosa).

⁶³Atryd — przydomek Agamemnona (syn Atreusa).

⁶⁴matka — matką Achillesa była Tetyda, boginka morska, córka Nereusa. [przypis edytorski]

⁶⁵Sturęcznegoś do nieba wezwała olbrzyma, Który imię u ludzi Ajgajona trzyma, W niebie zaś Bryjareja dają mu nazwisko. Silniejszy on od ojca — ojcem jego był Uranos (Niebo).



[09.05.2025, Toruń]

27 sierpnia 2024

KLASYKA - HORACY - DWIE PIEŚNI [23-24]

 

23. Jako sarenka za matką trwożną...

(Vitas inuleo me similis, Chloe)

Jako sarenka za matką trwożną

Uciekasz, Chloe, przede mną w bór,

Za matką, na lada szelest ostrożną,

Na lada wiatru szumiący wtór.

Matce, czy wietrzyk w wiosenny dzień

Zaszumi liściem, czyli to w krzach

Jaszczurka trawki pochyli pień,

Już bije serce, zdejmie ją strach.

Jam ci nie tygrys przecie ni lew,

Mojej się, dziewko, nie bój pogoni!

Odejdź już matki, bo ci już krew

Liczko dojrzałe dla męża płoni.

(Tłum. Włodzimierz Tetmajer)



24. Ani się wstydzi, ani nie zna końca...

(Quis desiderio sit pudor aut modus)

Ani się wstydzi, ani nie zna końca

Żałość za druhem zmarłym bolejąca.

Owo mi, słodkogłosa Melpomeno,

Płacz zanuć jeno.

Więc Kwintiliusa pojął sen niezbyty,

Choć był on cnotą, sławą znamienity,

Chociaż nie dorósł nikt mu w równej mierze

W prawdzie i wierze?

Żałobą ciężką wszyscy się okryli,

Najboleśniejszą snadź o ty, Wergili,

A próżnoć prosić, aby los on srogi

Zmieniły bogi.

Byś go przyzywał pieśni dźwięczniejszemi

Niżeli Orfeusz, nie wrócisz go ziemi.

Krew już nie wróci żywa na oblicze

Cienia zwodnicze,

Gdy go Merkury dotknie różdżką rączy

I do orszaku cichych dusz dołączy.

Żeśmy bezsilni, znieść spokojnie trzeba,

Co dały nieba.

(Tłum. Tadeusz Feliks Hahn)


[27.08.2024, Toruń]

09 lutego 2024

KLASYKA - FILOZOFIA - BERTRAND RUSSELL - 10 ZASAD MYŚLENIA KRYTYCZNEGO

 


Bertrand Arthur William Russell (ur. 18 maja 1872 w Ravenscroft, Walia, zm. 2 lutego 1970 w Penrhyndeudraeth, Walia) – brytyjski filozof, logik, matematyk, działacz społeczny i eseista. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1950 „w uznaniu jego różnorakich i znaczących pism, w których bronił ideałów humanitarnych i wolności myśli”, chociaż sam utrzymywał, że nagrodę otrzymał za książkę „Małżeństwo i moralność” (ang. Marriage and Morals). Zainicjował w 1954 roku kampanię pokojową Pugwash.

Jest uważany za twórcę filozofii analitycznej razem ze swoim poprzednikiem Gottlobem Frege, współpracownikiem G.E. Moore’em oraz uczniem Ludwigiem Wittgensteinem.


10 zasad myślenia krytycznego wg Bertranda Russell’a



1. Nie bądź niczego absolutnie pewny.

Myślenie krytyczne to umiejętność kwestionowania pewnych utartych podejść i schematów działania. Ale także to odwaga, aby to robić. Bo sama umiejętność zasugerowania innego rozwiązania i teoretyzowanie nie wystarczają.



2. Nie ukrywaj dowodów, które przeczą Twojej argumentacji, gdyż pewnego dnia wyjdą one na jaw.

Pomijanie niewygodnych informacji, które powodują tzw. dysonans poznawczy, jest jednym z kluczowych błędów poznawczych. A jak mawiał Richard Feynman – “The thing that doesn’t fit is the thing that is most interesting”. Czyli rzeczy, które nie pasują nam w argumentacji powinny być przedmiotem szczegółowych dociekań, a nie ukrywania.



3. Nie próbuj zniechęcać innych do myślenia, gdyż pewnie ci się to uda.

Krytyczne myślenie to aktywne poszukiwanie najlepszych rozwiązań. W tym także wspieranie w tym innych. Bardzo łatwo jest zniechęcać, czasami wystarczy jedno słowo lub komentarz. Nie można tego robić. Bo w końcu to także oznaka szacunku.



4. Kiedy napotykasz sprzeciw, staraj się pokonywać go argumentami, a nie autorytetem, gdyż zwycięstwo oparte na autorytecie jest złudne.

Często w dyskusji dochodzimy do miejsca, kiedy kończą nam się już argumenty. Ale od nas zależy, po jakie techniki przekonywania wtedy sięgniemy. Autorytetem może być zajmowane stanowisko w firmie lub nawet liczba lat w niej spędzonych. To jednak nie są w żaden sposób argumenty w dyskusji.



5. Nie podporządkowuj się autorytetowi innych, gdyż zawsze znajdzie się autorytet, który głosi coś zupełnie przeciwnego.

Nie ma ludzi nieomylnych. Tak więc, nie można bezrefleksyjnie przyjmować wszystkich twierdzeń wypowiadanych przez jedną osobę. Należy słuchać wielu stanowisk, najlepiej sprzecznych, i samodzielnie wyciągać wnioski. Prawidłowości, które sprawdzają się w jednym miejscu, nie działają już w innym.



6. Nie zwalczaj siłą poglądów, które uważasz za szkodliwe – bo to one zwalczą ciebie.

I aby było śmieszniej, na końcu zawsze może się okazać, że zarówno twoje poglądy, jak i te z którymi walczyłeś, były błędne.



7. Nie obawiaj się wygłaszać ekscentrycznych opinii. Każda dziś akceptowana opinia była kiedyś uznawana za ekscentryczną.

Wiele hipotez oraz pomysłów wymaga tylko czasu, aby udowodniły swoją słuszność. Bo są one prawidłowe, ale to ludzie jeszcze nie są gotowi na to, aby je przyjąć.



8. Inteligentny spór jest lepszy od biernej zgody. Spór może oznaczać większą zgodność niż bierne potakiwanie.

Poglądy innych nie są czymś, z czym należy walczyć. Jak również „czymś”, co należy bezrefleksyjnie przyjmować do wiadomości. Poglądy są od tego, aby je wziąć pod uwagę i rozważyć.



9. Bądź wierny prawdzie, nawet jeśli jest niewygodna. Ukrywanie jej jest jeszcze bardziej niewygodne.

Krytyczne myślenie to przejaw pewnej dojrzałości. A także otwartego umysłu na rzeczy, z którymi się nie zgadzamy.



10. Nie zazdrość szczęścia tym, którzy żyją w błogiej nieświadomości, gdyż tylko głupiec uzna ten stan za szczęście.

Poznawanie to proces. Proces czasami długi I ciężki. Trzeba pogodzić się z tym, że nie można wiedzieć wszystkiego. Jeżeli się czegoś nie wie – najlepiej się do tego przyznać i powiedzieć to wprost. Ważniejsze jest w końcu to, co się z tym stanem niewiedzy robi. Ignorancja jest bardzo szkodliwa.



[09.02.2024, Toruń]

29 października 2023

KLASYKA - HOMER - ILIADA - 1.

 


HOMER - ILIADA

KSIĘGA I [fragment 1.]


Gniew Achilla¹, bogini², głoś, obfity w szkody,

Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody,

Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu³,

A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu

Walające się trupy rycerskie wśród pola:

Tak Zeusa⁴ wielkiego spełniała się wola

Odtąd, gdy się zjątrzyli sporem niebezpiecznym

Agamemnon⁵, król mężów, z Achillem walecznym.

Od kogóż tej niezgody pożar zapalony? Kapłan, Ojciec

Od Feba⁶, co go Kronid⁷ z pięknej miał Latony⁸.

Gniewny na króla, wojsku straszną klęskę zadał,

Rozszerzył mór⁹ w obozie, codziennie lud padał;

Mścił się, że był zelżony jego kapłan święty.

Przyszedł Chryzes¹⁰, gdzie stały Achajów¹¹ okręty,

Świetną na okup córki przynosząc ofiarę,

A w ręku mając berło i Feba tiarę¹²;

Prosił Greki o litość na ojcowskie bóle:

Najbardziej zaś Atrydy¹³, dwa narodów króle:

— «Atrydowie i Grecy! Niech wam dadzą bogi

Dobyć miasta Pryjama¹⁴, w swoje wrócić progi!

Lecz pomni na łuk Feba¹⁵ strzelający z góry,

Weźcie okup, nie przeczcie¹⁶ ojcu jego córy¹⁷!

Rzekł. W Grekach szmer przyjazny oznaczał ich zgodę,

Aby uczcić kapłana i przyjąć nagrodę;

Nie przypadła królowi do serca ta mowa,

Więc go puścił z obelgą, przydał groźne słowa:

— «Znidź¹⁸, naprzykrzony starcze, z oczu moich pręcej¹⁹,

Nie waż bawić się dłużej ani wracać więcej!

W tiarze, w berle słaba dla ciebie zasłona.

Chyba mi starość córkę twoją wydrze z łona;

Od swych daleko, w Argos²⁰ na zawsze osiędzie,

Tam wełnę tkać i łoże moje dzielić będzie.

Pójdź precz! Ani mnie gniewaj, żebyś został cały!

Rzekł król; zaląkł się starzec i odszedł struchlały.

Szedł cicho ponad morze, gdzie huczały fale,

A gdy już był daleko, wynurzył swe żale

I syna pięknowłosej tak prosił Latony:

— «Boże! Którego Chryza doznaje obrony,

Smintejczyku²¹! Co strzałę wypuszczasz daleką,

Co masz Tened²² i Killę²³ pod możną opieką:

Jeśli wieńcami twoje zdobiłem kościoły,

Jeślim ci na ofiarę bił kozły i woły,

Niech prośba ta od ciebie będzie wysłuchana:

Zemścij się łukiem twoim obelgi kapłana».

Ledwie skończył, modlitwa doszła ucha Feba;

Wysłuchał go łaskawie, zstąpił gniewny z nieba

Z łukiem swoim, z kołczanem; na ramionach strzały

W bystrym biegu strasznymi szczęki²⁴ przerażały.

Idzie jak noc posępny; siadł z dala, łuk spina:

Leci strzała i świszcząc powietrze rozcina.

Okropnym brzmiąc łuk jękiem psy strzela i muły;

Wnet zgubne jego razy Achaje poczuły:²⁵

Palą się bezprzestannie²⁶ smutne trupów stosy.

Przez dziewięć dni na wojsko śmiertelne szły ciosy,

Dziesiątego Achilles cały lud zwoływa²⁷,

Bo tę myśl w piersi Hera²⁸ wlała mu życzliwa,

Bolesna, widząc swoich Achajów zagładę.

Zatem, gdy się na walną²⁹ zgromadzili radę,

Mężny Achilles tymi zaczął mówić słowy:

— «Teraz bardzo się lękam, synu Atrejowy³⁰,

Abyśmy, obłąkani³¹ wpośród morskich brodów,

Nie musieli powracać do ojczystych grodów,

Jeżeli tu na zawsze nie zamkniem powieki,

Bo i wojna okrutna, i mór niszczy Greki.

Niech wieszcz³² lub kapłan powie, skąd ta chłosta sroga,

Albo snów tłumacz wierny — wszakże sny od boga?

Niechaj powie, dlaczego Feb³³ naszej chce zguby:

Czy go niedopełnione obrażają śluby?

Czyli³⁴ stąd, że świętego stugłowu³⁵ nie bierze?

Bijmy owce i kozy dla niego w ofierze,

Aby ubłagan wstrzymał ten mór niebezpieczny»

To powiedziawszy usiadł Achilles waleczny.

Wstał Testora syn, Kalchas, pierwszy w swym urzędzie:

Zna, co jest, zna, co było, zna nawet, co będzie;

Mądry i duchem wieszczym od Feba natchnięty,

On do Troi achajskie prowadził okręty.

Więc tak na radzie głosem roztropnym opiewa:

— «Chcesz, bym wyrzekł, dlaczego na nas Feb się gniewa,

Feb, którego łuk srebrny zgubne strzały niesie?

Ja powiem, lecz przysięgą zaręcz, Achillesie,

Że mi słowy i ręką dasz potrzebne wsparcie,

Bo widzę, jak się na mnie rozgniewa zażarcie

Mąż, któremu nad sobą władzę Grecy dali.

A gdy król na słabego gniewem się zapali,

Chociaż się na czas wstrzyma, w razie nie zaszkodzi,

Znajdzie potem sposobność i zemście dogodzi.

Uważ³⁶ więc, czyliś zdolny ocalić mą głowę».

Achilles odpowiedział na tę wieszczka mowę:

— «Co tylko wiesz, mów śmiało! Bo na Apollina

Przysięgam, Zeusowi najmilszego syna,

Którego ty świętości trzymając na pieczy,

Z daru jego zwiastujesz przyszłe Grekom rzeczy;

Przysięgam, póki widzę to światło na niebie:

Żaden się z Greków skrzywdzić nie odważy ciebie,

Ani sam Agamemnon. Nic to nie przeszkadza

Prawdę wyrzec, że jego najwyższa dziś władza».

Ośmielił się tym wieszczek: «Ani dla³⁷ ofiary,

Ani dla ślubów — rzecze — zesłane są kary;

Wzgarda świętego sługi ściągnęła tę stratę.

Nie chciał wydać król córki, odrzucił zapłatę,

Dlatego między nami zaraza się szerzy,

I nie wprzódy się w swoim gniewie Feb uśmierzy,

Aż król powróci zdobycz, którą dotąd trzyma.

I darmo odda brankę z czarnymi oczyma.

Gdy do Chryzy poślemy jeszcze stugłów święty,

Może się da złagodzić dla nas bóg zawzięty».

Skończywszy usiadł Kalchas. Natychmiast powstanie

Trzymający szerokie Atryd panowanie,

Straszliwie pomieszany, gniew mu wnętrze ściska,

A oko rozpalone żywym ogniem błyska;

I rzekł, krzywym rzucając na Kalchasa wzrokiem:

— «Zawsze ty, widzę, jesteś nieszczęścia prorokiem

I nic nie umiesz dla mnie zwiastować przyjemnie;

Każdy twój czyn i wyraz serce rani we mnie.

Teraz nawet rozgłaszasz pomiędzy Achiwy³⁸,

Iż dlatego zarazą Feb ich trapi mściwy,

Żem zatrzymał dziewicę, okupem wzgardziłem.

Posiadanie tej branki bardzo mi jest miłem,

Byłaby moją w domu pociechą jedyną,

Większą niż Klitajmestra³⁹, którąm wziął dziewczyną.

Wyrówna jej rozumem moja niewolnica

I sercem, i przemysłem⁴⁰, i pięknością lica.

Ale gdy trzeba, ojcu wracam ją do ręki,

Bo wolę całość ludu nad jej wszystkie wdzięki.

Tylko mi tę osłodźcie stratę, przyjaciele:

Godziż się, bym szkodował sam jeden tak wiele?

Wszakże wszyscy widzicie, co mi z rąk wypada».

Na to Pelid⁴¹ waleczny tak mu odpowiada.

— «Atrydo, jakżeż razem⁴² i dumny, i chciwy!

Tobież łupu szlachetne odstąpią Achiwy?

Ja nie wiem, jeśli jakie łupy gdzie złożono:

Co z miast było wziętego, to już podzielono;

Wracać nazad⁴³ i znowu dzielić nie przystoi.

Ale kiedy przemożnej dobędziemy Troi,

Wróć tylko brankę bogu, za dzisiejszą stratę

Potrójną i poczwórną odbierzesz zapłatę».

— «Luboś⁴⁴ mądry, nie zdołasz tego wmówić we mnie

Rzekł król — i chcesz mnie słowy podchodzić daremnie,

Oddawszy moją brankę, będęż smutny siedzieć,

Gdy ty cieszysz się twoją? Oddam, lecz chcę wiedzieć,

Czyli tę stratę Grecy nagrodzą mi równie;

Jeśli nie chcą nagrodzić, sam wezmę gwałtownie…

Ale się w innej o tym naradzimy porze.

Teraz okręt na wielkie wyprowadźmy morze

I zbierzmy zdolne majtki do takiej wyprawy,

Brankę wsadźmy z ofiarą stugłowną do nawy⁴⁵.

Pierwsi z wodzów tę podróż na siebie weźmiecie;

Ajas, Odys, albo król panujący Krecie,

Lub jeśli tak rozkażę, najstraszniejszy z ludzi,

Pelid się tą usługą dla Greków potrudzi.

Pewnie⁴⁶ bóg zagniewany, który mściwie strzela,

Tą ofiarą się zmieni dla nas w przyjaciela».


¹Achilles — legendarny bohater grecki, syn Peleusa, króla Ftyi, i Tetydy, boginki morskiej.

²bogini — standardowy na początku epopei zwrot do Muzy.

³Ereb a. Hades (mit. gr.) — smutna, podziemna kraina, w której przebywały dusze wszystkich zmarłych

(starożytni Grecy nie znali rozróżnienia na raj i piekło).

⁴Zeus (mit. gr.) — najważniejszy z bogów, władca Olimpu, brat Posejdona i Hadesa, syn Kronosa, patronujący zjawiskom na niebie, zwłaszcza piorunom.

⁵Agamemnon — syn Atreusa, króla Myken, wódz greckiej wyprawy przeciw Troi, brat Menelaosa, którego żona, Helena, została porwana przez Trojan, co dało początek wojnie.

⁶Febus a. Feb (mit. grec.) — przydomek Apollina, przewodnika dziewięciu muz, boga sztuki, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci.

⁷Kronid — przydomek Zeusa (syn Kronosa).

⁸Latona — córka tytana Kojosa, matka Apolla.

⁹mór — zaraza.

¹⁰Chryzes — kapłan ze wschodniego wybrzeża Troi.

¹¹Achajowie — Grecy.

¹²tiara — tu ogólnie: nakrycie głowy (ważnego) kapłana.

¹³Atrydy — synowie Atreusa, tj. Agamemnon i Menelaos.

¹⁴Pryjam — podeszły wiekiem król Troi, ojciec Hektora.

¹⁵Febus a. Feb (mit. grec.) — przydomek Apollina, przewodnika dziewięciu muz, boga sztuki, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci. [przypis edytorski]

¹⁶przeczyć — tu: odmawiać.

¹⁷jego córy — córka Chryzesa została wzięta w niewolę przez Agamemnona.

¹⁸znidź — dziś: zejdź.

¹⁹pręcej — dziś popr.: prędzej (zniekształcone dla rymu).

²⁰Argos — miasto na wschodnim Peloponezie.

²¹Smintejczyk — kolejny przydomek Apolla, oznaczający tego, który tępi myszy polne.

²²Tened — wysepka przy wybrzeżu Troi.

²³Killa — miasto obok Chryzy.

²⁴szczęki — dziś popr. forma N.lm: szczękami (szczękaniem, hałasami).

²⁵Leci strzała i świszcząc powietrze rozcina. Okropnym brzmiąc łuk jękiem psy strzela i muły; Wnet gubne jego razy Achaje poczuły — strzały Apolla powodują zarazę.

²⁶bezprzestannie — bez ustanku.

²⁷cały lud zwoływa — wchodząc w kompetencje naczelnego wodza.

²⁸Hera (mit. gr.) — siostra i żona Zeusa, w poemacie sprzyjająca Grekom.

²⁹walny — główny, zasadniczy.

³⁰synu Atrejowy — Achilles zwraca się do Agamemnona.

³¹obłąkany — tu: zagubiony.

³²wieszcz — wróżbita, czytający znaki dane od bogów.

³³Feb — przydomek Apolla. [przypis edytorski]

³⁴czyli — czy

³⁵stugłów — hekatomba, uroczysta ofiara ze stu wołów. [przypis edytorski]

³⁶uważ — dziś: rozważ. [przypis edytorski]

³⁷dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]

³⁸pomiędzy Achiwy — między Grekami. [przypis edytorski]

³⁹Klitajmestra — żona Agamemnona. [przypis edytorski]

⁴⁰przemysł — tu: przemyślność. [przypis edytorski]

⁴¹Pelid a. Pelida — przydomek Achillesa (syn Peleusa). [przypis edytorski]

⁴²razem — naraz, jednocześnie. [przypis edytorski]

⁴³nazad — z powrotem. [przypis edytorski]

⁴⁴lubo (daw.) — chociaż. [przypis edytorski]

⁴⁵nawa (daw.) — statek, okręt. [przypis edytorski]

⁴⁶pewnie — tu chyba: na pewno. [przypis edytorski]


[29.10.2023, Toruń]