Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykopaliska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykopaliska. Pokaż wszystkie posty

13 sierpnia 2022

ZNANE, NIEZNANE, ZAPOMNIANE (2)

 




Była babulinka z rodu bogatego,

Miała koziołeczka bardzo rozpustnego;

Fik mik, fik mik;

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Bardzo rozpustnego!

A ten koziołeczek był bardzo tłusty,

Wyjadł on babuli ogródek kapusty.

Fik mik, fik mik,

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Ogródek kapusty.

Wzięła babulinka kijaszka małego,

Zaczęła wyganiać koziołka psotnego,

Fik mik, fik mik!

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Koziołka psotnego.

I wygnała ci go na rozstajne drogi;

Zajedli go wilcy, zostawili rogi.

Fik mik, fik mik!

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Zostawili rogi.

W jednym różeńku piwo warzyła,

W drugim różeńku słoninę smażyła;

Fik mik, fik mik!

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Słoninę smażyła.



Chciało się Zosi jagódek

Kupić ich za co nie miała,

Jaś ich miał pełny ogródek,

Ale go prosić nie śmiała.

Wnet sobie sposób znalazła,

Rankiem się z chatki wykradła,

Cicho przez płotek przelazła,

Wiśnie Jasiowi objadła.

Poznał się Jasio na szkodzie,

Wróble to, mówił, zrobiły,

Odtąd mi w moim ogrodzie

Nie będą ptaszki gościły.

Na drążku, tak jak należy,

Kapelusz pięknie ugładził,

Zawiesił starej odzieży

I stracha w sadzie posadził.

Zośka się stracha nie bała,

Płotek szczęśliwie przebyła,

Z swojej się sztuki rozśmiała,

I nową szkodę zrobiła.

Ale się Jasio domyślił,

Co to za ptaszek tak śmiały,

Nowe sidełka wymyślił,

I dobrze mu się udały.

Na miejsce tyczki udanej

Cicho pod drzewem sam staje,

W starej odzieży ubrany

Stracha owego udaje.

Podług swojego zwyczaju

Zosia gałązkę nagina,

„A tuś mi, miły hultaju!“

Złapana biedna dziewczyna.

Potem jak słuszność kazała,

Skarał złodzieja przy szkodzie;

Zosia z początku płakała,

Potem umilkła przy zgodzie.

[Jakub Jasiński]



Cy ja to niegodna, cy ja to marnuję,

Ze kubek wypiję, kiej na to pracuję?

Kiej dobrze na placu sprzedam ogórecki,

Któż mi wzbroni z kumą wypić gorzałecki?

Kubecek gorzałki albo śklankę kawy,

Cłek jak się pokrzepi, to zdrowszy i zwawy.

Rzeknie jedna drugiej: napijma się obie,

Bo nam tam nie dadzą gorzałecki w grobie.

Wsakze i panowie, co pałace mają,

Chodzą do cukierni i likier spijają.

Niech im słuzy likier i smacne ciastecka,

Nam babom gęsina, z kroplami wódecka.


Człowiek, choć w życiu cnotliwy,

Choć z prostej nie zbacza drogi

Nie będzie przecież szczęśliwy

W tym razie, gdy jest ubogi.

Nie wybawią go i z nędzy

Same cnoty bez pieniędzy.

Pieniążki, lube pieniądze,

Wy macie czarowną siłę,

Wy wszystkie spełniacie żądze

Z wami to życie jest miłe.

Oj tak tak, oj tak tak

Z wami to życie jest miłe.

Ten co ma krasne lica

O świetnej karyerze marzy,

Wdziękami swemi zachwyca,

Jednak się djabelnie sparzy.

Nie wybawią go i z nędzy

Krasne lica bez pieniędzy.

Pieniążki, lube pieniądze,

Wy macie i t. d.

I ten co z rozumu słynie,

Pisze książki, takowe czyta,

Jednak go bieda nie minie,

Gdy próżna kieszeń zawita.

Nie wybawią go i z nędzy

Same książki bez pieniędzy.

Pieniążki, lube pieniądze,

Wy macie czarowną siłę

Wy wszystkie spełniacie żądze

Z wami to życie jest miłe.

Oj tak tak, oj tak tak

Z wami to życie jest miłe.


[13.08.2022, Toruń]


18 lipca 2021

TROCHĘ SMUTNEJ HISTORII


Gmina żydowska istniała w Żychlinie od 1734 roku. Przed II wojną światową Żydzi, w liczbie 3,5 tys. stanowili około 50% ludności. Zajmowali się głównie handlem i rzemiosłem W mieście znajdowała się synagoga i jeden cmentarz żydowski.

Tyle ułamek historii

1. Synagoga w Żychlinie (obecnie przy ulicy Jana Kilińskiego)

2. Ta sama synagoga - widok obecny




3. Żydzi


4. Sklepy żydowskie tuż obok kościoła. Na ich miejscu dzisiaj znajduje się kaplica, a w zasadzie należałoby powiedzieć drugi kościół. Właściciele sklepów byli osobami zamożnymi, pomimo tego, że, jak mówiono, nie były to sklepy drogie...

5. Podczas okupacji w latach 1940-1942 Niemcy wyznaczyli dla ludności żydowskiej dwa getta, mniejsze po północnej stronie ulicy 1 Maja i większe znajdujące się pomiędzy ulicami Narutowicza i Traugutta.


6. Z początkiem marca 1942 roku okupanci niemieccy doprowadzają do likwidacji obu gett.

 


7. Ludność żydowska przewożona jest furmankami na stacje kolejową w Żychlinie. Stamtąd trafia koleją i ciężarówkami do miejsca kaźni jakim był obóz w Chełmnie nad Nerem, gdzie początkowo zabijano Żydów spalinami.


8. Chorzy i niepełnosprawni byli zabijani bezpośrednio jeszcze w Żychlinie.



9. Zdjęcie poniżej przedstawia to, co zostało z większego getta - mienie żydowskie należące do tych Żydów, których wywieziono do Chełmna. W oddali prawdopodobnie istniejący do dzisiaj budynek poczty, w którym podczas okupacji pracowała jako sprzątaczka moja babcia ze strony matki .

10, Bez komentarza.


11. Niewiele grobów ocalało na kirkucie. Ten akurat jest odnowiony, lecz teren cmentarza żydowskiego porasta chwastem. To przykre.

Informacje zaczerpnięte głównie ze strony:

http://zychlin-historia.com.pl/wp-content/uploads/2020/01/%C5%BBydzi-opracowanie-do-wys%C5%82ania.pdf


[18.07.2021, Toruń]




19 kwietnia 2018

SŁOWA WYDOBYTE Z ARCHIWUM

W archiwum znajduje się wiele tekstów pisanych przeze mnie przed laty, tekstów niedokończonych i niedoskonałych, realizujących pewne pomysły, najczęściej zaniechane lub takie, które znalazły częściowo swoje ujście w innych opowieściach.
Dzisiaj, po wielu latach nie ma sensu kontynuować napoczętej onegdaj narracji, a to z tego powodu, że pierwotny koncept albo zatracił aktualność, albo też na tyle zatarł go czas, że powrót do powstałego w umyśle projektu nie jest w pełni możliwy do wykonania.
Jeśli chodzi o tekst, który w ogromnym skrócie przedstawię poniżej, wiem jedynie to, że w zamyśle ta opowieść miała być alternatywą przeciwstawiającą się rzeczywistości, która wyprowadza człowieka na manowce i skazuje go na bezsensowną egzystencję wypełnioną duchową pustką. Zbiorowy bohater tego opowiadania zaczyna żyć po nowemu i przypomina zwierzęta zabrane po potopie przez biblijnego Noego do arki. On nie tylko przetrwa, ale i stworzy wspólnym wysiłkiem nowy, rozumniejszy i bardziej ludzki świat.
Poniżej załączam króciutki, początkowy fragment tekstu, który nie doczekał i pewnie nie doczeka się zakończenia, choć może kiedyś odnajdzie swoje skromne miejsce w którejś z przyszłych opowieści.
  
< Odczepiono lokomotywę i zostali sami na pustkowiu zepchnięci na boczny tor zanurzony w wysokiej trawie, otoczony szpalerami wybujałych kolczastych krzewów, śmiało stąpających po drewnianych podkładach, zmurszałych, pokrytych gęstą gąbką mchu. Znużeni długą, monotonną i powolną jazdą szybko zasnęli w niewygodnych przedziałach - imitacjach izb, które opuścili dobrowolnie, wygnani marzeniami o nowym, lepszym świecie, który miał się pojawić za kilkoma obszernymi zakrętami kolejowej trasy donikąd.
Ci, którzy wstali o brzasku i wyszli za potrzebą spojrzenia po raz ostatni na bezkresne nici drogi, jaką przejechali, oprócz braku lokomotywy, zauważyli, że nocą musiano rozkręcić szyny ciągnące się długą i krętą, rdzawą smużką do pierwszego, odległego rozjazdu - jednej nocy odcięto im drogę powrotu. Wkrótce dowiedzieli się o tym fakcie wszyscy ostatni pasażerowie, lecz nie sprawiali wrażenie zaskoczonych. Pragnienie nowego było silniejsze niż tęsknota za przemijającym i lękiem przed niewiadomym.
W tych nowych okolicznościach - dzień obudził się jasny i radosny - odrzucając apatię i zwątpienie, przystąpili do świętowania pierwszego dnia na obcej ziemi, chwaląc naturę, jej bogów i czarowników; podając sobie dłonie, połączyli się w zaklętym korowodzie radości, jaka spłynęła na nich niczym ożywcza popołudniowa bryza wilgotnego a ciepłego wiatru od morza.
Oto w jednej chwili stali się ponownie dziećmi i tak jak one doświadczali na swoich barkach niewielki ciężar wspomnień, który uzupełniali ciężkimi tobołami nadziei.
- Musimy wszystko zacząć od nowa. To nasze zadanie - ośmielił się zabrać głos ten z nich, który nie odczuwając bojaźni znalazł się pośrodku żywego koła złożonego z ludzi, którzy podjęli ryzyko sprostania zadaniom, o których mieli wciąż mgliste pojęcie, lecz mieli w sobie wiarę, że będą w stanie pokonać przeszkody, jakie stawia przed nimi los.>
(…)

[19.04.2018, „Dobrzelin”, w nawiązaniu do fragm. tekstu z 1993 roku]

10 lutego 2018

***

Dotarłem do tego tekstu, aby odizolować się od obecnych wydarzeń.
Pod tym wierszem była jeszcze dedykacja…

***
Meteorowa nocy
czekana
nieogarnięta rozumem
uwierz że kocham
opadające na twoje ramiona
włosy przyprószone
kryształkami perseidów
Wzdragam się przed ich dotknięciem
Moje dłonie wyciągnięte ku tobie
niezmiennie drżą
wypowiadam życzenie
zawsze niespełnione
światło wyprzedza myśli
już sam nie wiem
czy kiedykolwiek zdołam powiedzieć
jak bardzo…

[26.03.1979, Łódź]

26 listopada 2015

WIERSZE MIEJSKIE NA ZAKĄSKĘ [Z WYKOPALISK]

A pisało się i chodziło, chodziło i pisało… w wielkim mieście młodości. Pisało się tak:
„Nocna zorza miejskiego życia
już wstała
podniosła żółte oczy
snu obojętne.
Ponad dachy wieczoru
uliczni przechodnie 
stąpają wokół pomnika 
(…)
Gdzieś rodzi się miłość
na naszych niewielu oczach
ukradkiem spod przymkniętych powiek
spoglądamy na obojga
milczących jak księżyc” (…)*

Zdarzało się erotycznie, pod oczywistym wpływem Tuwima, co w Łodzi na ławeczce siedzi, na Piotrkowskiej, zdarzało się eksplodować takimi słowy:
„Coś gna, coś gna
nie wiedzieć czemu
gdzieś tam lgnie
miasto żyjące
nad nim mgła
nad miastem eros
skrzydlata ćma.

Ćma do ćmy leci
sieje ploteczki
obnaża ciało
(dziś panią całą
widziałem nagą
czyż nie?)

Ćma do ćmy:
czemu wyglądasz 
nocą przez okno
a cała naga
piersi ci mokną
potem gorąca (…)” **

Był też czas na bunt futurystyczny:
„Trzynaście liczb w tłumie
po szynach sunie
czerwony tramwaj
w ulicy wypchanej
opodal sklepowej wystawy
staje
czerwona trzynastka
w herbie tej maszyny
pechowa trzynasta
godzina
panie motorniczy
panie motorniczy
niech pan uważa
bo się wykoleimy
trzynasta godzina
do szkół i do aptek
trzynaście lodziarek
nie zdąży do pracy
trzynaście to dziecko
ma lat nie do wiary
zaledwie trzynaście
a młode oczko
już puszcza do starych
samotna trzynasta ulica 
niemal bezludna
tam pod trzynastką
mieszkanie Trzeciaka
panie motorniczy
daj boże zdrowie
tylko pod trzynastkę 
mnie dowieź (…)
Motorniczy podwiózł, choć odczuwał niepokój
(…)
a może trzynastą
zrzucą bombę
trzynaście zamachów
trzynaście dywizji
plotek trzynaście (…)
i w końcu…
(…)
naprzeciw bramy
powóz zatrzymał
spojrzał przerażonymi oczyma
przed trzynastym numerem
co był jeszcze wczoraj
dzisiaj mogiła.” ***

A tuż przed zaśnięciem pierwsze prawdziwe zauroczenie widziane z malutkiego okienka w kamienicy na Wólczańskiej…
„(...) nocy najszczersza
najpiękniejsza 
uwierz że kocham
srebrne włosy kryształków
opadających w ciemność (…)”

wykorzystano fragmenty wierszy:
* „Spacer po mieście”
** „Eros nad miastem”
*** „Trzynastka”
**** „Meteorowa noc”

[Dobrzelin, 26.11.2015]

31 października 2015

Z WYKOPALISK [CZERWIEŃ]

Czerwień na drzewcu kojarzona jest 
z czymś o czym nie wolno pamiętać,
kiedy szedłem na spotkanie
z ojcem powracającym z pracy
mijałem olbrzymi magazyn 
wypełniony truskawkami,
wracając do domu w czerwcowe popołudnie
widziałem wysokie czoło ojca
zasunięte  krwawą opalenizną
która po jakimś czasie brązowiała,
przechodząc obok magazynu
nieznajoma kobieta 
wręczyła nam kobiałkę truskawek,
ręce kobiety ociekały czerwienią,
pewnego dnia
w dojrzewającym zaniedbanym życie
zrywałem maki
a dziewczynka
z czerwonymi wstążkami we włosach
rumieniła się na samą myśl
że za chwilę podaruję jej
bukiet zachodzącego słońca.

[czerwiec 2008, poprawiony]