PIEŚŃ
VII
(Plutus.
Krąg IV. Skąpcy i marnotrawcy. Krąg V. Popędliwi.)
«Ojcze
szatanie! Patrz no, jakie dziwy¹⁰⁷!»
Tak
Plutus krzyczał głosem ochrypiałym¹⁰⁸.
Mądry
przewodnik rzekł do mnie: «Bądź śmiałym,
Pokrzepmy
w sobie umysł bojaźliwy;
Jaką
bądź władzę mieć może ten potwór,
Nie
wzbroni wejść nam w tych skał ciemny otwór».
Potem
w potwora policzek nadęty
Spojrzał
i mówił: «Milcz, wilku przeklęty!¹⁰⁹
Niechaj
cię strawi własny wybuch gniewu.
Podróży
naszej nie wstrzyma zawada:
Tam,
tam chcą tego, gdzie hardy łeb smoka
Michał
Archanioł zdeptał w mgnieniu oka».
Jak
żagiel wzdęty od wiatrów powiewu,
Gdy
maszt się łamie, zwija się, upada,
Równie
jak długi legł potwór zażarty,
My
schodziliśmy powoli w krąg czwarty ¹¹⁰,
Bliżej
zważając to miejsce boleści,
Kędy
złe świata całego się mieści.
Sprawiedliwości
boża! Kto ogarnie
Nowe,
com widział, kary i męczarnie,
Nagotowane
tam przez twoje rządy?
Dlaczego
błędy nasze tak nas toczą?
Jak
gdy Charybdy dwa przeciwne prądy
Zetrą
się z sobą, od siebie odskoczą,
----------------------------------------------------------------------
¹⁰⁷Ojcze
szatanie! patrz no, jakie dziwy — W oryginale: Pape Satan, Pape
Satan Aleppe, słowa złożone z hebraskich i łacińskich wyrazów.
Plutus tą apostrofą do szatana wyraża swoje zadziwienie, że
pozwolił żyjącemu zstąpić do Piekła. Plutus jako demon bogactwa
miesza słowa z rozmaitych języków, ponieważ gorączkowa chciwość
złota wszystkie ludy miesza i kłóci.
¹⁰⁸ochrypiały
— dziś popr.: ochrypły.
¹⁰⁹Milcz,
wilku przeklęty — W pierwszej pieśni Piekła lwica symbolem jest
chciwości. Plutus, że jest demonem skąpców, dlatego poeta mówi
doń: „Przeklęty wilku”.
¹¹⁰krąg
czwarty — W tym kręgu karani są tacy, co nie umieli rzeczywiście
ocenić dóbr ziemskich; ponieważ część jedna tych grzeszników,
uważając te dobra jako jedyny cel swoich usiłowań za wysoko, a
druga część za nisko je ceniła. Skąpcy i marnotrawcy zaledwo
domyślić się mogą, że chciwość i rozrzutność na karę w
piekle zasługują: bo te skłonności nie zawsze działają na
szkodę naszych obowiązków, a więcej są błędem rozsądku jak
umysłu. Lecz jako stoją na przeszkodzie wszystkim naszym wyższym
dążeniom, przeto często mimowolnie wciągają nas do występku.
Poeta, który tu chce poznać każdą nikczemną namiętność, ażeby
się z niej sam oczyścił, najlogiczniej grzech skąpstwa i
marnotrawstwa w piekle umieścił.
-------------------------------------------------------------------------
Tak
się ścierają tam duchy z duchami¹¹¹
A
potępieńcy, widziałem, bez liku, Skąpiec
Jako
dwa wojska szły w bojowym szyku,
Tocząc
ogromne ciężary piersiami.
W
pierwszym natarciu zwarli się, a potem
Nagle
bezładnym pierzchnęli odwrotem,
Krzycząc:
Precz, skąpcy! Precz, marnotrawniki! —
Tak
z obu krańców po tym kręgu czarnym
Lud
bieżąc tłumem niezgodnym i gwarnym,
Miotał
bez przerwy obelgi i krzyki:
Każdy
od kręgu swojego połowy
Powracał,
turniej rozpoczynać nowy.
Patrzając¹¹²
na nich z żalem nad ich biedą,
Rzekłem:
«Mów, mistrzu, co to za gmin lichy?
Ci
postrzyżeni, co na lewo idą,
Czy
byli świeccy za życia, czy mnichy?»
A
mistrz: «Ci wszyscy, co na siebie godzą,
Miary
pojęciem nie dostrzegli płytkiem.
Jedni
zgrzeszyli skąpstwem, drudzy zbytkiem.
Głos
ich wyraźnie brzmi w dwoistym echu,
Gdy
się z dwóch krańców tego kręgu schodzą
Gdzie
ich rozdziela przeciwieństwo grzechu.
Ci,
co bez włosów nagą czaszką świecą,
Są
to łakomcy, mnich, papież, kardynał,
Co
ducha w jarzmo łakomstwa uginał¹¹³».
«Mistrzu»,
mówiłem, «jakoś mi się roi,
Że
wśród tej ciżby, którą brudy szpecą,
Brudy
tych piekieł, są znajomi moi».
A
mistrz mi na to: «Tak, proszę, nie myślij,
Oni
już
tutaj
z brudem życia przyszli.
Tu
wiecznie będą tłuc się jak
obecnie,
Tak
skąpcy, jak
ci, co tracili mienie;
Ci
wstaną na sąd z głową pozbawioną
Włosów,
a tamci z pięścią zacieśnioną¹¹⁴.
Ci,
co skąpili, i ci, co trwonili,
Za
grzech ten piękny świat nieba stracili;
Patrz
na ich karę, ta więcej
ci powie,
Niżbym
w wymownym wypowiedział słowie.
Teraz,
mój
synu, możesz widzieć jasno,
Jak
szybko bańki pękają
i gasną
Dóbr
powierzonych Fortunie, a człowiek
Goni
za nimi do zawarcia powiek!
Ile
jest
w ziemi, ile było złota,
---------------------------------------------------------------
¹¹¹Tak
się ścierają tam duchy z duchami — Obraz przedstawiający
stan dusz skąpców i marnotrawców oddany jest
tu po mistrzowsku. Pełne trudu i gorączkowe usiłowania jednych
jak
i drugich są bezcelowe; jedni
i drudzy szukają
siebie nawzajem
i przy pierwszym spotkaniu odpychają
się wzajemnie.
Albowiem chciwcy potrzebują
marnotrawnych, ażeby z nich większe korzyści ciągnąć,
marnotrawcy potrzebują
skąpców, ażeby z nich nowe środki do zaspokojenia
skłonności marnotrawczej
wydobyć. A ponieważ obie strony kosztem drugich ciągnąć swe
korzyści pragną, więc i następstwo ich wzajemnego
stosunku musi być nieprzyjazne.
Niskie skłonności wywołują
i niskie obejście
się; dlatego to nawzajem
lżą siebie obelgami i wyrzucaniem sobie wad przeciwnych.
¹¹²patrzając
— dziś popr. forma: patrząc.
¹¹³Co
ducha w jarzmo łakomstwa uginał — Tu poeta uzbraja
się w broń satyry i nagania [dziś popr.: gani;]
chciwość
księży, nie w ogóle, ale tylko jednostki
potępia, które na szkodę stanu kapłańskiego oddając
się namiętnie chciwości dóbr ziemskich, zapominają
o dobru duchownym, które est nie z tego świata.
¹¹⁴Ci
wstaną na sąd z głową pozbawioną włosów, a tamci z pięścią
zaciśnioną — Pięść zaciśnięta oznacza skąpca, łysina,
plecha, albo korona wystrzyżona na wierzchu głowy oznacza
marnotrawnego. Zmarnować wszystko aż do ostatka, przysłowie
włoskie tak tłumaczy: Dissipare insino al peli.
----------------------------------------------------------------------
Żaden
z tych duchów znużonych widocznie,
Gdyby
je
posiadł, na chwilę nie spocznie».
«Mistrzu,
mów, kto jest
dóbr ziemskich królowa
Kto
ta Fortuna, o której
tu mowa¹¹⁵?
Kto
ona, co tak wszechmocnie bogata,
W
swych szponach trzyma wszystkie dobra świata?»
Mistrz:
«Jaka waszej
niewiedzy ślepota!
Jak
mały rozum, co światła nie szuka!
Niechże
cię moja
objaśni
nauka:
ON,
nieścigniony¹¹⁶ myślą śmiertelnika,
Stworzył
niebiosa, dał im przewodnika,
By
wszystkie części środkowe i skrajne,
Pooświecało
światło jednostajne.
ON,
co tak niebo światłością przyodział,
Jej
blaski także i ziemi dał w podział
I
przewodniczkę, która rządząc niemi,
Wiedzie,
kiedy chce, koleją
po ziemi
Marne
bogactwa od rodu do rodu,
Z
ludu do ludu, pomimo zachodu
I
wszech zabiegów ludzkiej
roztropności.
Stąd
naród, który rozkazywał długo,
Słabnie,
zostaje
niewolnikiem, sługą,
Jako
wyrzecze tej
potęgi prawo,
Co
jej
nie widać jak
węża pod trawą.
Z
Fortuną próżny spór waszej
mądrości,
Jej
ulegają
i morza, i lądy;
Jak
inne bóstwa sprawuje
swe rządy,
Ciągle
obmyśla zjawiska
przewrotu,
Sama
konieczność nagli ją
do lotu,
Stąd
często zmienia obrót kołowrotu.
Ludzie
w swych sądach wciąż ją
na krzyż wleką,
Zamiast
ją
chwalić, obelgami sieką;
Ona
tych obelg nie słyszy, przebywa
Wśród
pierworodnych duchów i szczęśliwa
Własną
błogością, swoje
koło toczy.
Tu
w krąg kar większych nasza stopa wkroczy;
Gwiazdy
wschodzące, gdym wychodził w drogę,
Już
się zniżają
po nocnym obiegu¹¹⁷,
Idźmy,
tak długo ja
czekać nie mogę».
I
szliśmy przez krąg do drugiego brzegu¹¹⁸
Tuż
przy kipiącym źródle, skąd wynika
Głębsze
i szersze koryto strumyka;
Wodę
pleśń jakaś
kryła starożytna,
Fala
jej
więcej
ciemna jak
błękitna.
----------------------------------------------------------------------
¹¹⁵Kto
ta Fortuna, o której tu mowa — W trzeciej
części tego poematu, to jest
w Raju,
poeta przedstawia gwiazdy w rozmaitych kręgach niebieskich biorące
z góry siłę, jaką
niższym sferom, a z kolei ziemi udzielają,
i jak
to działanie planet wyższych na niższe kierowane jest
przez aniołów (beati motori); Raj, pieśń II. Tym aniołem, tym
duchem przeznaczonym od Boga do kierowania podziałem dóbr
ziemskich, jest
Fortuna. Podług języka
scholastycznego należy ona do inteligencji,
podług mowy powszednie do aniołów, którzy są sługami Bożymi.
¹¹⁶nieścigniony
— dziś popr. forma: niedościgniony.
¹¹⁷Gwiazdy
wschodzące (…) po nocnym obiegu — W pierwszym wierszu drugiej
pieśni Piekła czytamy, że noc nadchodziła w chwili, gdy poeci
poczynali swą podróż, tu wzmianka o zachodzących gwiazdach
oblicza czas ich podróży, że od chwili wstąpienia ich do piekła
aż dotąd nie więce upłynęło czasu jak
sześć godzin.
¹¹⁸I
szliśmy przez krąg do drugiego brzegu — Z brzegu, który zamyka
krąg czwarty, zstępuje
poeta w krąg piąty, w którym karani są popędliwi i unoszący się
gniewem. Błotnista rzeka Styks, czarniawa jej
woda symbolem gniewu, który lubo pociąga za sobą wiele złych
następstw, wynika więcej
z
zamącenia chwilowego jasności
rozsądku, jak
ze zbrodnicze skłonności do złego.
-----------------------------------------------------------------------
Szliśmy
przez nowe, coraz niższe schody,
Ponad
wybrzeżem tej
czarniawej
wody.
Strumień
ten smutny, spływając
pod ścianę
Brzegów
ziejących
nadgniłym wyziewem,
Z
wód ścieku tworzył bagno Styksem zwane.
Gdy
wszystko nowe wzrok oglądać pragnie,
Spostrzegłem
duchy zagrzęzłe w tym bagnie,
Nagie,
a twarz ich rozjątrzona
gniewem.
Tłukły
się w gniewie nie tylko pięściami,
Lecz
głową, piersią, splecione barkami,
Nawzajem
siebie szarpały zębami».
A
mistrz rzekł do mnie: «Uważaj,
mój
miły,
Oto
są duchy, które się złościły,
A
prócz nich zgraja
potępieńców licha,
Co
pod tą wodą kryje
się, tak wzdycha,
Że
aż od westchnień woda się odyma,
Jak
to własnymi oglądasz oczyma». —
«Smutno
dni życia zeszły nam do końca!
Tam,
gdzie powietrze weselił blask słońca,
Który
w nas gniewu ciemniły wybuchy:
A
teraz smutno nam w tym czarnym bagnie,
Tu
muł połyka, kto powietrza pragnie».
Taki
hymn gardłem bełkotały duchy,
Jak
zajękliwi¹¹⁹;
a my szliśmy dalej,
Obchodząc
łukiem błotniste wybrzeże:
Z
tych, co ustami bagno połykali,
Nie
zdjąwszy
wzroku, przyszliśmy pod wieżę.
----------------------------------------------------------------
¹¹⁹zajękliwy
— jąkający
się.
[12.05.2025,
Toruń]