Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

04 marca 2023

JĘDRZEJ KITOWICZ - OPIS OBYCZAJÓW I ZWYCZAJÓW ZA PANOWANIA AUGUSTA III - ROZDZIAŁ II

 


§. 5.

Dalsze ćwiczenie szkolne.

Nie dosyć było na usilności profesora chcącego dla swojej sławy i zasługi, wlać umiejętność tego, co uczył w uczniów; nie dosyć było przez kary wyżej opisane przymusić gnuśnych, ażeby się koniecznie uczyli. Starali się jeszcze po wszystkich szkołach nauczyciele sztucznymi, a jak najskuteczniejszymi sposobami zapalić w studentach taką chęć do nauki, która by ich nie dla bojaźni kary, ale dla punktu honoru do onejże pobudzała. Wymyślono tedy Emulusów, po polsku zazdrośników, dzieląc całą szkołę na pary jednego przeciw jednemu, wyrzuciwszy ostatniego, jeżeli nie miał pary, który uniknął emulacji, ale miał za to pilniejsze nad innych na siebie oko profesora. Ci tedy Emulusowie przesadzali się we wszystkim jedni nad drugich, a który nad swoim przeciwnikiem, bądź w lekcji, bądź w jakim zapytaniu znienacka zadanym, bądź w pisaniu okupacji, otrzymał górę, za sądem magistra profesora miał wolność karać zwyciężonego przeciwnika; co bardziej gniewało i wstydziło niż bolało, zatem do oddania za swoje przez przesadzenie w nauce pobudzało. Druga emulacja była powszechna jednej połowy szkoły, przeciw drugiej połowie. Jedna strona szkoły nazywała się: pars romana, i ta była starsza. Druga strona zwała się pars graeca, i ta była młodsza.

Żadna strona nie czyniła rzetelnego awantażu ani szkody; jeden punkt honoru wbity studentom w głowę przydawał okrasy jednej stronie a ujmował drugiej; nad każdą stroną na ścianie w tyle ławek wisiała tablica z napisem strony, której służyła, to jest pars graeca, pars romana. Jeżeli jedna strona popisała się lepiej w lekcji szkolnej nad drugą, albo na zadane pytanie od profesora odpowiedziała lepiej niż druga, albo przeciwnej stronie zadała taką trudność, iż jej owa strona rozwiązać nie umiała, a zadająca strona rozwiązała ją sama z pochwałą profesora; tedy w takowym i tym podobnym razie profesor zwyciężającej stronie nadawał pochwały: decem laudes, centum laudes, quinquaginta laudes, mille laudes. Otoż takie laudes, strona od profesora biorąca, zapisowała na swojej tablicy, zbierając je przez cały tydzień lub miesiąc, według obfitości lub niedostatku. Gdy przyszła sobota, albo ostatni dzień miesiąca, rachowały się z sobą strony; mająca więcej, rugowała z ławek mającą mniej, przesiadając się na jej miejscu, a swego stronie zwyciężonej ustępując, i to był cały zysk wygranej. Która strona wygrała, zawsze się pisała pars romana, a która przegrała, musiała przyjmować imię partis grecae, chociażby

przed przegraniem była pars romana. […] Honory takie szkolne były nie małym bodźcem do nauki. Te zaś były następujące: dyktator, imperatores, audytorowie, auditor auditorum, censor.

Dyktator miał swoję ławkę osobną na boku katedry profesora, jak dyktator rzymski w nagłych tylko i z desperowanych potrzebach rzeczypospolitej bywał kreowany; tak też i ten szkolny. Kiedy cała szkoła zagadnioną była jaką kwestią, na którą odpowiedzieć nie umiała; a jeden jakoby salwując honor całej szkoły, oświadczył się, iż chce na tę kwestią odpowiedzieć, i w samej rzeczy odpowiedział, albo w inakszy sposób podług rzeczy, o którą szło zadosyć uczynił, tedy nieodwłocznie przez deklaracją profesora z okrzykiem całej szkoły, zostawał dyktatorem, której to godności te były przywileje. Pierwszy: ławka osobna. 2gi Independencja od audytorów i cenzora. 3ci że zarobione na swoją stronę laudes, wolno mu było, której chcieć stronie podarować: bądź partii romanae, bądź partii graecae. A że dyktator za każdą zasługę dziesięć razy więcej zyskiwał laudes, niż wszyscy inni studenci; więc której stronie on podarował niezliczone krocie i miliony swoje, ta za zwyczaj drugą przewyższyła. Chcąc tedy strona stronę zwyciężyć; różnymi podarunkami, jabłkami, cukierkami, nożykami, i tym podobnymi wielkiego u dzieci szacunku fraszkami dokupywała się łaski dyktatorskiej. 4ty przywilej, że z żadnej powinności szkolnej, jako to z pensów, okupacji domowej, exercitium szkolnego, skryptury i tym podobnych nie mógł być macany od nikogo, tylko od samego profesora, który jeżeli pana dyktatora w nadzieję swoich przywilejów opuszczonego w czymkolwiek udybał niegotowym, natychmiast degradował go ad scamnum asinorum. Skąd za poprawą defektu łatwo było wydobyć się, przyjść między drugich, a nawet i rekuperować miejsce dyktatorskie, na które łatwiej się było dostać, niż się na niem długo utrzymać. Bowiem o dyktatora obijały się wszystkie najtrudniejsze, i niemal enigmatyczne kwestie, od dyrektorów swoich dyscypulom dla domieszczenia ich do godności dyktatorskiej pokomponowane. Był to cel, do którego zewsząd strzelano osobliwie w ten dzień, kiedy strony grecka i rzymska miały się między sobą z laudesów rachować i miejsca sobie odbierać. Albowiem ten, który dyktatora zapędził; zostawał panem jego wszystkich laudesów, a zatem, gdy je której stronie aplikował, każda mu wdzięcznością dobrze kieszeń napakowała.

Imperatorowie mieli ten zaszczyt, że w ławkach szkolnych pierwsze zasiadali miejsce, na procesjach publicznych oni z laskami przed swoją szkołą paradowali, i taryfę studentów

każdy swojej partii trzymali, zapisując w nią każdego studenta podług relacji audytora, który umiał i jak umiał, albo wcale nie umiał pensa. Pensa, był to wydział półdniowy alwaru albo gramatyki, którego się pod karą plag nauczyć trzeba było. Przed południem raz, po południu drugi. Imperatorami zawsze bywali panięta, albo majętniejszych mieszczan dzieci, które w lepsze od innych sukienki przyodziane, i urodziwsze, mogły piękniejsze czoło szkoły wydawać, ale przy tym, jeżeli nie lepiej od drugich, to przynajmniej równo z drugimi trzeba się było uczyć, i w postępkach najmniej mieć płochości.

Audytorowie i audytor audytorów nie mieli żadnej prerogatywy, tylko cokolwiek reputacji, iż się dobrze uczyli, kiedy zostali audytorami; ponieważ tego urzędu niepowierzano tępym dowcipom, ale bystrzejszym i nauki pilnym. Obowiązani byli audytorowie przychodzić do szkoły przed wszystkimi, ażeby wygodnie przed nadejściem profesora mogli wysłuchać pensów studentów i podać do zapisu Imperatorowi. Audytorowie po wysłuchaniu innych sami swoje pensa odmawiali przed audytorem audytorów, a ten znowu odprawiał swoje przed którymkolwiek audytorem. Oprócz pensów dziennych, każdy student obowiązany był w Sobotę powiedzieć, czyli odmówić na pamięć pensa całego tygodnia, i gdy ich nie umiał, był karany, a oprócz kary z tych pensów dochodzili jego mocnej lub słabej pamięci. — Cenzor w każdej szkole był jeden czasem sekretny, czasem jawny podług woli profesora; ale choć on był sekretny czyli tajemny, czuli go przez skórę studenci. Wybierali profesorowie na ten urząd z chudeuszów, statecznego i za zwyczaj zauszniczka. On notował postępki studentów, tak w szkole, ażeby się między dziećmi jakowa nieprzystojność nie działa, jako też w kościele: i w nim najbardziej, ażeby skromność jak największa zachowana była. Miał od tego kartelusz z imionami studentów całej szkoły, który się nazywał petulantes. Był to papier ponastrzygany, każda nacinka miała na sobie literę początkową nazwiska swawoli, jaką kto robił. Co się lepiej wytłumaczy samej rzeczy przytoczeniem. Na przykład: gadał który student w kościele, to cenzor w linii jego nazwiska

zagiął nacinkę z literą g., to jest garriebat; oglądał się, to odgiął nacinkę z literą c., która znaczyła circumspiciebat; śmiał się, to odgiął nacinkę z literą r. ridebat. Jeżeli zaś albo szturchnął drugiego, albo za łeb pociągnął, albo inną jaką akcją nieskromną popełnił, to zagiął cenzor nacinki z literą p. petulantiam oznaczającą. A gdy wiele porobił rozmaitych nieprzyzwoitości, to zagiął nacinkę z literą, albo jedną, albo dwiema, albo trzema x., która litera jedna znaczyła kilkukrotne nieprzyzwoitości, xx. znaczyły więcej swawoli, a trzy x znaczyły swawolnika bez końca i miary. W sobotę był examinowany od profesora petulantes i exekucja za nim następowała według przewinienia. Jeżeli był cenzor jawny, a

przeciw jego zanotowaniu, czyli obwinieniu wywiódł się obwiniony świadectwem innych studentów, mających u profesora kredyt, pan cenzor odbierał karę talionis, po polsku wet za wet. Ale jeżeli był sekretny, ciężko się było przeciw takowemu obronić, a przynajmniej nie można było żądać z niego satysfakcji, bo jak on taił się przed studentami, aby nie był

poznany; tak też studenci udawali, jakby, kto nim był, nie wiedzieli. Lecz taki cenzor musiał się ze szkół wynosić zawczasu przed wakacjami, jeżeli nie chciał na pożegnanie mieć skóry wytrzepanej, którego szczęścia nieraz się i widocznemu cenzorowi dostawało. Lecz jeżeli się nie bardzo wiernie obchodził z swoim urzędem i występki notowane pozwolił u siebie wykupować; to się miał dobrze i bezpiecznym zostawał od guzowego pożegnania. Jeżeli też jakim przypadkiem wydała się jego niewiara, ocięto jak kota i z urzędu zrzucono. — Takie były sposoby, przychęcania młodzieży do nauki, oraz wkładania i do pobożności i przystojnych obyczajów.

Wakacje od nauki rocznej, czyli zamknięcie szkół poczynały się od Ś-go Ignacego i trwały do Ś-go Idziego, to jest od ostatniego dnia lipca, do 1go Września. Na ten czas rozjeżdżali się studenci do domów rodzicielskich, a profesorowie także według zwyczaju zakonów odmieniali się do innych kolegiów, lub też którzy się nie odmieniali, jak to w akademiach, spoczywali przez ten czas po pracy rocznej.


[04.03.2023, Toruń]


KARTKA Z KALENDARZA - 04.03.2023

 

Kartka z kalendarza dzień 4 marca 2023 roku

63 dzień roku 9 tydzień roku

Sobota


Imieniny dzisiaj obchodzą: Adrianna, Kazimierz, Lucjusz oraz Adrian, Arkadia, Arkadiusz, Arkady, Gerard, Gerarda, Humbert, Jakubina, Leonard, Łucjusz, Nestor, Placyda, Witosław

Przysłowia na dziś:

Dzień świętego Kazimierza resztki zimy uśmierza”

Jeżeli na świętego Kazimierza pogoda, to na ziemniaki woda (na wykopki)”

Na świętego Kazimierza pełno już młodego zwierza”

Na świętego Kazimierza wyjdzie skowronek spod pierza”

W dzień świętego Kazimierza zima do morza zmierza”

Jak w Kazimierza pochmurno, o jarzynę nietrudno”

Na Kazimierza dzień się z nocą przymierza”


Słońce

Wsch. Sł.: 06:12

Zach. Sł.: 17:22

Dzień trwa: 11 h 2 min

Cytat dnia:

Ignorancja nasza (ludzka) jest oceanem ogólnoświatowym, zaś wiedza pewna – pojedynczymi wysepkami na tym oceanie.” - Stanisław Lem


Tego dnia w 1819 roku w Warszawie urodziła się Narcyza Żmichowska - powieściopisarka i poetka. [zm. 24 grudnia 1876 w Warszawie]



Poniżej wiersz poetki – „Zapłakała, pożegnała”


Zapłakała, przeżegnała,

Pierścioneczek dała swój;

Jam go schował, ucałował,

I ruszyłem w świat.


Jak ruszyłem, nie tęskniłem,

Bo świat takim pięknym był,

Cud przy cudzie, kwiaty, ludzie,

Młodociane dni.


Zrywałem, och! kochałem,

I mówiłem sobie tak:

Tu co chwilę szczęścia tyle,

Skarbów tyle mam.


Kwiatów wonie, bratnie dłonie

Zewsząd do mnie garną się,

A tam ona, zasmucona,

Dała tylko łzę!


Łzę mi dała, przeżegnała,

Pierścioneczek dała swój,

W podróż całą to zbyt mało,

Ja chcę więcej mieć.


Tak mówiłem i pędziłem

Coraz dalej, dalej w świat,

Aż bez siły u mogiły

Zatrzymałem się!


Patrzę w koło, schylam czoło,

Szukam kwiatów, zwiędły już;

Szukam ludzi, wzrok się trudzi,

Nie zostało nic.


Tyle wrażeń i wydarzeń

Pamięć tylko mam jej łzy,

Ach! i został, ten com dostał,

Pierścioneczek jej!


[04.03.2023, Toruń]

03 marca 2023

JEDNA PIOSENKA - PAMIĘTASZ, BYŁA JESIEŃ - SŁAWA PRZYBYLSKA



Pierwszy raz zetknąłem się z tą piosenką bardzo dawno temu - nuciła ją moja mama. Można powiedzieć, że jest to piosenka pokolenia moich rodziców i do dziś zastanawiam się nad tym jak bardzo różniło się tamto pokolenie od obecnego, jak odmienny był klimat piosenek tamtych czasów, które charakteryzowała specyficzna wrażliwość, która do dzisiaj fascynuje i jednocześnie przekonuje mnie, że chyba nie należę już do dzisiejszej, pełnej krzyku i "naddynamizmu" epoki... i wcale nie żałuję, że należę do tamtej generacji.
Drugi raz usłyszałem "Pamiętasz, była jesień", oglądając pełen nostalgii i melancholii film Wojciecha Jerzego Hasa "Pożegnania" z niezapomnianą rolą Tadeusza Janczara. Piosenka w wykonaniu mistrzyni nastroju Sławy Przybylskiej była tego filmu ozdobą.

Pamiętasz, była jesień
Mały hotel "Pod Różami", pokój numer osiemStaruszek portier z uśmiechem dawał kluczNa schodach niecierpliwieCałowałeś po kryjomu moje włosyCzy więcej złotych liści byłoCzy twych pieszczot, miłyDzisiaj nie wiem już
Odszedłeś potem nagle, drzwi otwarteLiść powiewem wiatru padł mi do nógI wtedy zrozumiałam, to się kończyPożegnania, czas już przekroczyć prógPamiętasz, była jesieńPokój numer osiem, korytarza mrokJuż nigdy nie zapomnę hoteliku "Pod Różami"Choć już minął rok
Kochany, wróć do mnie, ja tęsknię za tobąI niech rozstania, kochany, nie dzielą nas jużPociągi wstrzymać, niech nigdy już listonoszZłych listów nie przynosi pod hotelik róż
Odszedłeś potem nagle, drzwi otwarteLiść powiewem wiatru padł mi do nógI wtedy zrozumiałam, to się kończyPożegnania, czas już przekroczyć prógPamiętasz, była jesieńPokój numer osiem, korytarza mrokJuż nigdy nie zapomnę hoteliku "Pod Różami"Choć już minął rok.

 Autorzy tekstu: Andrzej Czekalski, Ryszard Pluciński
Muzykę napisał: Lucjan Marian Kaszycki
Premiera: rok 1958

[03.02.2023, Toruń]

02 marca 2023

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (860 – 863) KOCHAMY WAS. RODZIĆ! W SUMIE NIEWIELE. MARZENIE ŚCIĘTYCH DRZEW A TSUE.

 

860.

Spoglądam do góry na „mój” blok. Wiele mieszkań pustych. Podobnie było w dwóch poprzednich miejscach. W sumie 20 do trzydziestu. Powinniśmy te pustostany dać Ukraińcom za darmo, znaczy się winniśmy za nie płacić – czynsz, media, a potem przyjechałby pan prezydent Zjednoczonych Stanów i mówiłby w telewizorze: - Good Poles!

I w ogóle byłoby dobrze, bo my pomagamy Ukraińcom, a oni nas kochają.

861.

Biskup jędraszewski z Krakowa apeluje do kobiet, aby rodziły dzieci. I bardzo podoba mi się poczucie hipokryzji tego starszego pana. Osoba, która onegdaj zadeklarowała, że żyć będzie w cnocie, nie pozwalając sobie na współżycie z niewiastami, apeluje do nich, by rodziły dzieci. A może potraktować to wezwanie staruszka jako zachętę do katolickiego kleru, aby cokolwiek pomógł on w tym rodzeniu. Myślę też, że duchowy władca grodu wawelskiego smoka winien potępić panny zakonne i dziewice konsekrowane.

862.

Pan pełnomocnik rządu ds. CPK (Centralny Port Komunikacyjny) marcin horała utrzymuje, że kwota wynagrodzenia w wysokości ok 49 tysięcy złotych przeznaczona dla prezesa nieistniejącego lotniska, którego budowa nie jest rozpoczęta, nie jest wygórowana, tj. „Nie uważam, że to było za dużo”. A ja sądzę, że to za mało.

863.

TSUE po raz po raz kolejny uparł się na polski rząd, przyznając rację polskim organizacjom ekologicznym i orzekł, że cenne gatunki roślin i zwierząt oraz ich siedliska muszą być lepiej chronione, zaś obywatele powinni mieć możliwość skarżenia przed polskimi sądami planów urządzania lasu. To bardzo zła wiadomość dla ojca rydzyka i kampanii wyborczej pisu… no i dla Polski, bo pis to Polska.


[02.03.2023, Toruń]

FRAZEOLOGIZMY (907 - 941)

 

907. ciemny jak tabaka w rogu - niemający o niczym pojęcia

908. cienki bolek - ktoś nie przejawiający zdolności w jakiejś dziedzinie nie

909. cienki jak patyk - bardzo cienki

910. cienko prząść - mieć kłopoty materialne; o firmach, instytucjach

911. cienko śpiewać - mieć kłopoty materialne, biedować

912. cienko śpiewać - pokornieć, łagodzić swoje dotychczasowe żądania, wymagania, postulaty

913. ciepła posadka - dobrze opłacane stanowisko, często wysokie i niewymagające wielkiego wkładu pracy; także: ciepły stołek

914. ciepła wdowa/wdówka - kobieta owdowiała dysponująca majątkiem, czasem młoda i atrakcyjna

915. ciepłą ręką - o obdarowaniu kogoś czymś: za życia; hojnie, z ochotą

916. ciepłe gniazdko - przytulne mieszkanie, przytulny dom

917. ciepłe kluchy/kluski - osoba niemrawa, mało energiczna, powolna

918. ciepłe nóżki ◦dawne - zastać kogoś w łóżku lub krótko po wstaniu

919. ciepło jak w uchu - bardzo ciepło, gorąco

920. ciepły stołek - dobrze opłacane stanowisko, często wysokie i niewymagające wielkiego wkładu pracy

921. cierniowa/ciernista droga - życie przepełnione cierpieniem fizycznym bądź psychicznym

922. cierniowa/ciernista droga - trudności pojawiające się na drodze do zamierzonego celu

923. cieszyć oko - sprawiać przyjemność estetyczną, zadowolenie swoim widokiem

924. cieszyć się jak dziecko - nie kryjąc emocji, być bardzo z czegoś zadowolonym, być z jakiegoś powodu bardzo szczęśliwym

925. cieszyć się jak głupi - cieszyć się bardzo, nie kryjąc przy tym swych emocji

926. cięty jak osa – ten, kto pyta, odpowiada kąśliwie i trafnie

927. ciężar gatunkowy - coś bardzo ważnego; coś o wielkim, nieprzeciętnym znaczeniu

928. cios poniżej pasa - nieuczciwe postępowanie, stawiające kogoś w bardzo niezręcznej, niewygodnej sytuacji; wypowiedź niezgodna z przyjętymi regułami dyskusji, także: chwyt poniżej pasa.



929. ciosać komuś kołki na głowie - dokuczać komuś, znęcać się nad kimś psychicznie; wyżywać się na kimś, będąc przekonanym o czyjejś słabości

930. cisza jak makiem zasiał - bardzo cicho, przejmująca cisza

931. cisza przed burzą - sytuacja sprawiająca złudne wrażenie spokoju, która poprzedza wydarzenie złe, konflikt, awanturę przed burzą i wyczekiwanie na błąd przeciwnika

932. co do joty - dokładnie w każdym szczególe; nie pomijając niczego

933. co do grosza - wszystko, wydać wszystkie bez wyjątku pieniądze, nie mieć pieniędzy

934. co jest grane - inaczej: o co chodzi

935. co łaska - zgodnie z uznaniem, na tyle, ile kogoś stać

936. cofać się rakiem - tchórzyć; rezygnować z planów pod wpływem zagrożenia, niekorzystnej sytuacji

937. co ma piernik do wiatraka - o czymś w żaden sposób ze sobą niezwiązanym

938. coming out - publiczne ujawnienie swej orientacji homoseksualnej

939. co niemiara - wiele, mnóstwo, bardzo dużo

940. co popadnie - byle co, byle jak; przypadkowo, przypadkiem

941. co się stało, się nie odstanie; co się stało, to się nie odstanie - martwić się, przejmować się czymś, co się stało i czego nie można tego naprawić; synonim - płakać nad rozlanym mlekiem


[02.03.2023, Toruń]