Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

10 maja 2025

FILOZOFOWIE I ICH POGLĄDY - EUBULIDES Z MILETU

 


EUBULIDES Z MILETU

IV wiek p.n.e.


Eubulides z Miletu był greckim filozofem, który urodził się w IV wieku p.n.e. w Milecie (na wybrzeżu dzisiejszej Turcji) i zmarł w IV wieku p.n.e.. Przypisuje mu się sformułowanie siedmiu słynnych paradoksów logicznych.

Niewiele wiadomo o życiu Eubulidesa Prawdopodobnie był uczniem Euklidesa z Megary i członkiem megaryjskiej szkoły filozoficznej. Sam miał później kilku uczniów, w tym Eufanta z Olynthus, Aleksynusa z Elymais i Apolloniusza z Cronus. Wśród jego uczniów był słynny orator Demostenes.

Eubúlidês z Miletu napisał traktat przeciwko Arystotelesowi, który dotyczył podstawowych kwestii logicznych.

Najbardziej znany jest jednak jako autor siedmiu słynnych paradoksów logicznych.


1) Kłamca - Kiedy kłamię i mówię, że kłamię, to kłamię czy mówię prawdę?


2) Paradoks ukrytej tożsamości - Pytam kogoś: "Czy znasz swojego ojca?". Odpowiada "tak". Pytam dalej: "A teraz, jeśli pokażę ci kogoś, kto jest ukryty za zasłoną, to czy go znasz?". "Nie". - "Ale człowiek ukryty za zasłoną jest twoim ojcem. Więc nie znasz swojego ojca".


3) Paradoks tożsamości - Eleuthera - O znajomej Eleutherze, córce Agamemnona, która wie i nie wie tego samego; bo kiedy Orestes, którego jeszcze nie zna, stoi obok niej, wie, że Orestes jest jej bratem, ale nie wie, że mężczyzna obok niej to Orestes.


4) Zasłonięty paradoks tożsamości - Czy znasz tego, który podchodzi i jest zasłonięty? - Nie. - (Następnie odsłaniają zasłonę) I co z tego? Czy znasz tę osobę? - Znam. Więc znasz tę samą osobę i nie znasz tej samej osoby.


5) Paradoks ilości - kupka - Myślisz, że pojedyncze ziarnko piasku to kupka? Nie jest. A co powiesz o dwóch ziarenkach? Jeśli nie przyznasz, że dwa ziarna to kupka, będę kontynuował zadawanie pytań o ziarna trzech, czterech, pięciu, sześciu, siedmiu, ośmiu itd. Jeśli nie powiesz w odniesieniu do jakiejkolwiek liczby, na przykład stu ziaren pszenicy, że tworzą one stertę, ale po dodaniu do niej jednego ziarna, powiesz, że teraz powstała sterta, a następnie ta ilość staje się stertą po dodaniu jednego ziarna pszenicy, a jeśli jedno ziarno zostanie zabrane, sterta przestanie istnieć. Nie znam nic gorszego i bardziej absurdalnego niż to, że o bycie i niebycie sterty decyduje jedno ziarenko pszenicy.


6) Paradoks ilości - Łysienie - Czy jeśli odejmiemy jeden włos, spowoduje to łysienie? Nie. A jeśli odejmiemy kolejny włos? Również nie. Idąc dalej, kiedy w końcu zdamy sobie sprawę, że odbierając konkretny włos, łysina już się pojawiła, w rzeczywistości zdajemy sobie sprawę, że włosy, które odebraliśmy poprzednim razem, spowodowały łysienie.


7) Napalony - Jeśli czegoś nie straciłeś, to to masz. Nie straciłeś rogów, więc je masz.



[10.05.2025, Toruń]

FILOZOFOWIE I ICH POGLĄDY - EUKLIDES Z MEGARY

 


Euklides

ok. r. 400 p. n. e.

Euklides pochodził z Megary na Istmie, czy też — jak twierdzą niektórzy z Geli. Studiował pisma Parmenidesa [i był pod ich wpływem]. Szkołę założoną przez Euklidesa nazywano naprzód od miasta rodzinnego mistrza — szkołą megarejską, potem — erystyczną i wreszcie — dialektyczną.

Dialektykami nazwał uczniów Euklidesa pierwszy Dionizjos z Chalcedonu, stąd że doktrynę swoją wykładali w formie pytań i odpowiedzi. Hermodoros [z Syrakuz] opowiada, że po śmierci Sokratesa Platon, a wraz z nim pozostali filozofowie w obawie przed okrucieństwem tyranów przybyli do Euklidesa.

- Euklides uczył, że dobro jest jedno, a tylko bywa nazywane wieloma imionami; raz więc nazywa się mądrością, raz bogiem, raz rozumem, i inne tym podobne otrzymuje imiona.

- Natomiast, odrzucał to, co przeciwne dobru, twierdząc, że coś takiego nie istnieje.

- Nie uznawał wnioskowania z analogii; we wnioskowaniu takim — twierdził — mamy do czynienia albo z rzeczami podobnymi, albo z niepodobnymi. Jeżeli z podobnymi, to należy zajmować się samymi tymi rzeczami, a nie tym, w czym są one do siebie podobne, jeżeli zaś z niepodobnymi, to nie ma sensu przeprowadzać między nimi analogu. Dlatego też złośliwie mówi o nim Timon, atakując przy tym także innych sokratyków:

Kpię sobie z tych pyskaczy, nic mnie nie obchodzi żaden z nich, ani Fedon kim był i co mówił, ani kłótliwy Euklides, który opętał megarejczyków pasją prowadzenia sporów.

- Euklides napisał sześć dialogów. Oto ich tytuły: Lamprias, Aischines, Feniks, Kriton, Alkibiades, O miłości.

Filozofowi temu poświęciłem te oto strofy:

- Nie jest to opowieść zmyślona,

że pewnego człowieka spotkał nieszczęśliwy wypadek:

płynąc, zranił się w nogę ostrym kolcem.

Był nim wielki człowiek, Aleksinos;

zanim zdołał dopłynąć do brzegu Alfeju.

zmarł od ukłucia trzciny.

- Ze szkoły Euklidesa wyszedł również Ichtyas, syn Metallosa, człowiek wybitny, któremu jeden ze swych dialogów poświęcił Diogenes Cynik; następnie Kleinomachos z Turioi, który pierwszy pisał o zdaniu, orzecznikach itp., oraz Stilpon z Megary, znakomity filozof, o którym będziemy obecnie mówić.



[10.05.2025, Toruń]

09 maja 2025

HOMER - ILIADA - KSIĘGA I 3 [cd]

 

To wyrzekłszy, przestaje na Pallady radzie,

Powściąga silną rękę i miecz w pochwy kładzie;

A bogini, poselstwo odprawiwszy swoje,

Do bogów spieszy, w górne Zeusa pokoje.

Lecz Pelid jeszcze gniewy straszne w sercu warzy

I rzecze, dla Atryda nie szczędząc potwarzy:

«Z psim okiem, z łani sercem, bezecny opoju,

Wziąłżeś broń, prowadziłżeś lud śmiało do boju?

Poszedłżeś na zasadzki, gdy szły inne wodze?

Nigdy! Drżałeś ze śmiercią spotkać się na drodze.

Lepiej dumną w obozie władzę rozpościerać,

A kto ci się sprzeciwi, temu łup wydzierać.

Nad podłymi panujesz, ludożerco, tłumy;

Inaczej już byś zgonem przypłacił twej dumy.

Ale ja ci przysięgam teraz uroczyście,

Przez to berło, co więcej nie odrośnie w liście,

Bo kiedy je raz na pniu ostry topór przytnie,

Żywne straciwszy soki, więcej nie zakwitnie,

A dziś je w ręku greccy monarchowie noszą,

Którzy święte wyroki prawa ludom głoszą;

Przysięgam ci największą przysięgą na świecie:

Wzywać Achilla Grecy, lecz próżno będziecie!

A ty się dręcząc w sobie nie dasz im pomocy,

Gdy ich do wiecznej Hektor zacznie wtrącać nocy.

Zgryzą cię trojańskiego postępy oręża,

Że najwaleczniejszego nie uczciłeś męża».

To powiedziawszy, przodków berło znakomite,

Berło świetnie złotymi gwoździami nabite,

Rzuca gniewny na ziemię i na miejscu siada.

Równie się Agamemnon na niego rozjada.

Wtem władca pylijskiego powstaje narodu,⁵⁰

Z ust jego słodsze płyną wyrazy od miodu.

Dwa pokolenia Pylów zamieszkały ziemię,

Jak żył, a teraz trzecie ludzi rządzi plemię.

W te rzekł słowa, rozumu wielkiego tłumacze:

«O, jak Achajów ziemia gorzko dziś zapłacze!

Jak się z tej uradują Trojanie nowiny,

Jak ucieszy się Pryjam i Pryjama syny,

Gdy usłyszą, że zgubną ci zjątrzeni zwadą,

Którzy innym przodkują i męstwem, i radą!

Lecz starca głos niech w młodszych winną⁵¹ baczność wzbudzi,

Bom ja większych przed laty widział od was ludzi,

A lekce mojej rady nie ważyli przecie.

Nigdym takich nie widział, ni ujrzę na świecie,

Jakim był silny Dryjant, Kajnej nieśmiertelny,

Pejrytoj i Eksadios, i Polifem dzielny⁵²…

Mężni sami, z mężnymi chodzili za barki,

Centaurom, gór mieszkańcom, dumne starli karki.

Z nimi od młodu moje bywały zabawy,

Gdy mnie z Pylos do spólnej wezwali wyprawy,

I jam walczył, jak siły pozwalały moje;

Z dzisiejszych nikt by z nimi nie wyszedł na boje.

Tak wielcy, a młodego przyjmowali rady:

-------------------------------------------------------------------

⁵⁰władca pylijskiego… narodu, — Nestor, uosobienie starości i związanego z nią rozsądku.

¹winny — tu: należny.

²silny Dryjant, Kajnej nieśmiertelny, Pejrytoj i Eksadios, i Polifem dzielny — Lapitowie, wsławieni w walkach z centaurami.

------------------------------------------------------------------------------

I dla was będzie lepiej wstępować w ich ślady.

Ty, choć możny, nadobną zostaw mu dziewicę,

Niech ma dar, którym uczcił Grek jego prawicę;

A ty, Achillu, z królem nie bądź tak gwałtowny,

Bo mu żaden ze wszystkich królów nie jest rowny.

Jeżeliś ty dzielniejszy, żeś synem bogini,

Jego możniejszym władza obszerniejsza czyni.

Atrydo, głos pokoju między was przynoszę:

Złóż gniew na Achillesa, ja cię o to proszę;

W nim jest obrona floty, w nim wojska podpora».

Agamemnon w te słowa rzecze do Nestora:

«Zacny starcze! Szanuję mądrą twoją mowę,

Lecz nad wszystkich ten człowiek chce wynosić głowę;

On by rad⁵³ sobie władzę najwyższą przywłaszczył,

A któż będzie tak niski, by się przed nim płaszczył?

Jeżeli mu zaś dzielność nadał bóg odwieczny,

Czyż przeto⁵⁴ mu pozwala, by tak był złorzeczny?

Przerwał mu Pelid mowę i obelg nie skąpił:

«Ostatni byłbym z ludzi, gdybym ci ustąpił…

Co ci powiem, to w żywej zachowaj pamięci:

Dla⁵⁵ branki walczyć bronią wcale nie mam chęci

Ni z tobą, ni z innymi Greków rycerzami,

Choć bierzecie dar, który przyznaliście sami;

Ale co na okręcie moim jest w ładunku,

Nic do twego nie możesz podciągnąć szalunku.

Odważ się tylko na to: całe wojsko zoczy⁵⁶,

Że ta włócznia wnet czarną krew z ciebie wytoczy».

Tak w szkodliwej obadwa rozjątrzeni zwadzie

Powstali, czyniąc koniec narodowej radzie.

Pelid gniewny pod swoje udał się namioty,

Z nim Patrokl⁵⁷ nieodostępny i tesalskie roty.

Atryd zaś okręt spycha, żagle rozpościera,

Kładzie ofiarę, majtków dwudziestu wybiera,

I śliczną Chryzeidę prowadzi do nawy⁵⁸:

Mądry Odyseusz wodzem został tej wyprawy.

Ci mokrą płyną drogą, wiatry w żagle świszczą.

Król nakazał obmycie⁵⁹; więc ludy się czyszczą,

Rzucając wszystko w morze, co brudnego zmiotą;

Potem się zaraz świętą zajmują robotą,

Biją byki i kozy na uczczenie Feba:

Skwarzy się tłustość, dymy się wznoszą do nieba.

Gdy tak lud ofiarami błagał Apollina,

Agamemnon się srożył na Peleja syna

I chcąc dokonać swoich zapowiedzi groźnych,

Mówił do Eurybata i Taldyba, woźnych:

«Do Achilla namiotu śpiesznym idźcie krokiem

I przywiedźcie tu jego brankę z czarnym okiem.

Jeśli nie da, sam wezmę, gdy tam z wielą przydę⁶⁰,

A to większą mu sprawi boleść i ohydę»

-----------------------------------------------------------------------------.

³rad (daw.) — chętnie.

⁵⁴przeto (daw.) — dlatego.

⁵⁵dla (daw.) — z powodu.

⁵⁶zoczyć (daw.) — zobaczyć.

⁵⁷Patrokles — towarzysz Achillesa, wychowujący się z nim od dzieciństwa, kiedy to uciekł na dwór Peleusa, chcąc się uchronić przed karą za zabicie rówieśnika w sprzeczce wynikłej podczas gry w kości.

⁵⁸nawa (daw.) — statek, okręt.

⁵⁹obmycie — ceremonia mająca na celu zmycie z siebie win.

⁶⁰przydę — dziś popr.: przyjdę (zniekształcone dla rymu).

-----------------------------------------------------------------------------------

Tak zalecił, groźnymi rozwodząc się słowy.

Struchleli biedni ludzie na rozkaz takowy,

Idą powoli, ciężkim ściśnięci kłopotem.

Siedzącego zastają wodza pod namiotem;

Achilles ich spostrzegłszy zasmucił się srodze;

Ci, króla czcią przejęci, w wielkiej byli trwodze,

Stali cicho, ni w jednym wyrzekli co słowie.

Poznał rycerz ich trudność, więc pierwszy tak powie:

«Witajcie woźni, bogów i śmiertelnych posły!

Przystąpcie. Wy nie winni, lecz Atryd wyniosły;

Do niego ja, nie do was, mam żalu przyczynę.

jdź, kochany Patroklu, wydaj im dziewczynę!

Weźcie ją, ale bądźcie świadki nad mym bólem

Przed niebem i przed ziemią, i przed srogim królem:

Będzie kiedyś dla Greków Achilles potrzebny…

Złym tylko chuciom służy ten człowiek haniebny:

Z przeszłych on rzeczy wnosić przyszłości nie umie

I gubi Greki, głupiej dogadzając dumie».

Natychmiast wierny Patrokl z miejsca swego wstaje,

Ślicznego lica brankę posłańcom oddaje;

Wracają się pod namiot Atryda szeroki,

Z nimi niewiasta idzie niechętnymi kroki.

Odchodzi od swych Pelid i łzy hojne toczy,

Z dala siada na brzegu, w morze wlepia oczy

I wyciągnąwszy ręce, tak matkę zaklina:

«Gdyś mnie krótkiego życia dała na świat, syna,⁶¹

Matko! Przynajmniej Kronid⁶², co piorunem włada,

Niechaj mi sławne imię i wielką cześć nada;

Lecz nie znam jej, gdy Atryd⁶³ zdobycz gwałtem bierze,

Którą mi zgodnie greccy przyznali rycerze».

To mówiąc, łzy wylewa rzęsistym potokiem.

Siedząc w morzu, pod ojca podeszłego bokiem,

Słyszy te żale matka⁶⁴, na kształt mgły wychodzi,

Tuż siada, ręką głaszcze i jęki łagodzi.

«Czego płaczesz? Skąd, synu, boleść masz tak wielką?

Powiedz i nic nie zataj przed twą rodzicielką».

A na to Pelid rzecze westchnąwszy serdecznie

«Na cóż ci to powiadać, co wiesz dostatecznie…

Więc, matko, wesprzyj syna! Śpiesz do górnych progów.

Opowiedz krzywdę panu i ludzi, i bogów,

Jeśliś na jego dobre zasłużyła chęci.

Com słyszał w domu ojca, mam dotąd w pamięci,

Że od ciebie Zeusa wyszła raz obrona;

Bo gdy spisek Pallady, Hery, Posejdona

Dążył na to, by w więzy ująć go haniebne,

W tak złym razie tyś wsparcie dała mu potrzebne:

Sturęcznegoś do nieba wezwała olbrzyma,

Który imię u ludzi Ajgajona trzyma,

W niebie zaś Bryjareja dają mu nazwisko.

Silniejszy on od ojca⁶⁵. Kiedy usiadł blisko

¹Gdyś mnie krótkiego życia dała na świat, syna — zgodnie z przepowiednią Achilles miał wybór między długim życiem i zapomnieniem a chwałą i śmiercią w młodym wieku.

²Kronid — przydomek Zeusa (syn Kronosa).

³Atryd — przydomek Agamemnona (syn Atreusa).

⁶⁴matka — matką Achillesa była Tetyda, boginka morska, córka Nereusa. [przypis edytorski]

⁶⁵Sturęcznegoś do nieba wezwała olbrzyma, Który imię u ludzi Ajgajona trzyma, W niebie zaś Bryjareja dają mu nazwisko. Silniejszy on od ojca — ojcem jego był Uranos (Niebo).



[09.05.2025, Toruń]

08 maja 2025

MUZYCZNE POCZTÓWKI - WAYLON JENNINGS + WILLIE NELSON - MAMAS, DON'T LET YOUR BABIES GROW UP TO BE COWBOYS




 Mamas, Don't Let Your Babies Grow Up To Be Cowboys

 Cowboys ain't easy to love and they're harder to hold.

They'd rather give you a song than diamonds or gold.
Lonestar belt buckles and old faded levis,
And each night begins a new day.
If you don't understand him, an' he don't die young,
He'll prob'ly just ride away.

Mamas, don't let your babies grow up to be cowboys.
Don't let 'em pick guitars or drive them old trucks.
Let 'em be doctors and lawyers and such.
Mamas don't let your babies grow up to be cowboys.
'Cos they'll never stay home and they're always alone.
Even with someone they love.

Cowboys like smokey old pool rooms and clear mountain mornings,
Little warm puppies and children and girls of the night.
Them that don't know him won't like him and them that do,
Sometimes won't know how to take him.
He ain't wrong, he's just different but his pride won't let him,
Do things to make you think he's right.

Mamas, don't let your babies grow up to be cowboys.
Don't let 'em pick guitars or drive them old trucks.
Let 'em be doctors and lawyers and such.
Mamas don't let your babies grow up to be cowboys.
'Cos they'll never stay home and they're always alone.
Even with someone they love.

Mamusie, nie pozwólcie swoim dzieciom wyrosnąć na kowbojów

Niełatwo jest kochać kowbojów, a jeszcze trudniej zatrzymać.
Prędzej ofiarują tobie piosenkę niż diamenty lub złoto.
Klamry z samotną gwiazdą i sfatygowane levisy,
A każda noc zaczyna nowy dzień.
Jeżeli go nie rozumiesz, a on nie umrze młodo,
Prawdopodobnie w dal odjedzie.

Mamy, nie pozwólcie waszym dzieciom wyrosnąć na kowbojów.
Nie pozwólcie im chwytać za gitary albo jeździć starymi ciężarówkami.
Pozwólcie im być lekarzami i prawnikami i kimś takim.
Mamy, nie pozwólcie waszym dzieciom wyrosnąć na kowbojów.
Bo nigdy nie zagrzeją miejsca w domu i pozostaną samotni,
Nawet z kimś ukochanym.

Kowboje kochają zadymione sale bilardowe i czyste górskie poranki,
Malutkie ciepłe szczeniaki i dzieci i dziewczyny nocy.
Ci co go nie znają nie polubią go i tego co robi,
Czasami nie wiadomo jak się do niego wziąć.
On nie jest zły, jedynie inny lecz jego duma mu nie pozwala
Robić rzeczy jakie ty uważasz za stosowne.

Mamy, nie pozwólcie waszym dzieciom wyrosnąć na kowbojów.
Nie pozwólcie im chwytać za gitary albo jeździć starymi ciężarówkami.
Pozwólcie im być lekarzami i prawnikami i kimś takim.
Mamy, nie pozwólcie waszym dzieciom wyrosnąć na kowbojów.
Bo nigdy nie zagrzeją miejsca w domu i pozostaną samotni,
Nawet z kimś ukochanym.


[08.05.2025, Toruń]

BIBLIA GDAŃSKA (1632) - KSIĘGA KAZNODZIEI SALOMONA [KOHELETA] KSIĘGA 4.

 

Księga: Kaznodziei Salomona 4:1 - 4:17

4:1

Potemem się obrócił i ujrzałem wszystkie uciski, które się dzieją pod słońcem, a oto widziałem łzy uciśnionych, którzy nie mają pocieszyciela, ani mocy, aby uszli rąk tych, którzy ich ciemiężą; a nie mają, mówię, pocieszyciela.

4:2

Dlategom ja umarłych, którzy już zeszli, więcej chwalił, niżeli żywych, którzy jeszcze aż dotąd żyją.

4:3

Owszem szczęśliwy jest nad tych obydwóch ten, który jeszcze nie był, który nie widział nic złego, które się dzieje pod słońcem.

4:4

Bom widział, że wszelaka praca i każde dzieło dobre jest ku zazdrosci jednych drugim. I toć jest marność i utrapienie ducha

4:5

(Głupi składa ręce swe, a je ciało swoje.

4:6

Lepsza jest pełna garść z pokojem, niżeli obie garści pełne z pracą i z udręczeniem ducha.

4:7

Znowu obróciwszy się ujrzałem drugą marność pod słońcem.

4:8

Jest kto samotny, niemając żadnego, ani syna, ani brata, a wżdy niemasz końca wszelakiej pracy jego, ani oczy jego mogą się nasycić bogactwem. Nie myśli: Komuż ja pracuję, tak że i żywotowi swemu ujmuję dobrego. I toć jest marność, i ciężkie udręc zenie.

4:9

Lepiej jest we dwóch być, niż jednemu; mają zaiste dobry pożytek z pracy swojej.

4:10

Bo jeźli jeden upadnie, drugi podźwignie towarzysza swego. A tak biada samotnemu, gdyby upadł! bo nie ma drugiego, coby go podźwignął.

4:11

Także będąli dwaj społu leżeć, zagrzeją się; ale jeden jakoż się zagrzeje?

4:12

Owszem jeźliby kto jednego przemagał, dwaj mu się zastawią; a sznur troisty nie łacno się zerwie.

4:13

Lepszy jest chłopiec ubogi a mądry, niżeli król stary a głupi, który już nie umie przyjmować napominania.

4:14

Bo ów z więzienia wychodzi, aby królował, a ten i w królestwie swojem zubożeć może.

4:15

Widziałem wszystkich żyjących, którzy chodzą pod słońcem, że przestawali z chłopięciem, potomkiem onego, który miał nastąpić na królestwo po nim.

4:16

Nie było końca niestatkowi wszystkiego ludu, którykolwiek był przed nimi; nie będąć się potomkowie cieszyć z niego. A tak i to jest marność, i utrapienie ducha.

4:17

Strzeż nogi twojej, gdy idziesz do domu Bożego, a bądź skłonniejszym ku słuchaniu, niżeli ku dawaniu ofiar ludzi głupich; boć oni nie wiedzą, że źle czynią.



[08.05.2025, Toruń]

POEZJA (77) LEOPOLD STAFF - DOBRANOC

 

Dobranoc

Dobranoc! Śnij,

Że w las zielony wiosną

W słoneczne idziesz rano,

Gdzie pośród drzew

Mchy i paprocie rosną

Muskając twe kolano.


Słoneczny blask,

Przesiany przez brzóz włosy,

Jak płatki złotej róży

Pada na biel

Twych rąk, a perły rosy

U twoich lśnią podnóży.


W gałęziach ptak,

Co z drzew szelesty strąca

Ruszywszy je skrzydłami,

Rzuca swój śpiew

Pod błękit w złoto słońca,

By spadał ros kroplami.


Zielony głaz,

W mchów drzemiąc aksamicie,

Skusi cię spocząć w cieniu,

A zdrój, co gdzieś

W gęstwinie szemrze skrycie,

Przypomnieć o pragnieniu.


I kiedy w krąg

Za źródłem patrząc bliskiem

Sperlone ujrzysz zdroje,

Obudzisz się

Objęta mym uściskiem

I znajdziesz usta moje.



[08.05.2025, Toruń]

KARTKA Z KALENDARZA - 08.05.2025

 

Kartka z kalendarza na dzień 8 maja 2025 roku

Czwartek


Wschód słońca, zachód słońca i długość dnia 8 Maja 2025 roku dla Torunia

              04:57:32          20:26:35        15h29'03"


Imieniny dzisiaj obchodzą: Stanisław, Stanisława oraz Achacjusz, Achacy, Amat, Arseniusz, Benedykt, Bonifacy, Dezyderia, Dionizy, Heladia, Heladiusz, Ida, Michał, Piotr, Ulryka, Wiktor, Wiron


Przysłowia na dziś:

Na świętego Stanisława rośnie koniom trawa”

Na świętego Stanisława w domu pustki, w polu sława”

Na świętego Stanisława żyto jak ława”


Cytat dnia

Nie ten jest mądry, kto wiele spraw umie, lecz kto złe od dobrego rozeznać rozumie”. Mikołaj Rej


8 maja 1944 roku w Schondorf am Ammersee zmarł polski historyk kultury, filolog klasyczny i profesor – Tadeusz Zieliński. [ur. 14 kwietnia lub 14 września 1859 roku w Skrzypczyńcach]



Poniżej początkowy fragment dzieła „Rzeczpospolita Rzymska”

ROZDZIAŁ I

RZYM KRÓLEWSKI

1. ZAŁOŻENIE RZYMU

W tych czasach zamierzchłych, kiedy w Grecji i Sparta i Ateny były jeszcze małymi państewkami, w Italii, na brzegach Tybru narodziło się miasto, któremu przeznaczone było zostać panem świata; był to Rzym. Jako rok założenia Rzymu przyjęto później rok 753 przed Nar. Chr.; o tym, co spowodowało jego założenie, opowiadano, co następuje.

Kiedy zburzona została Troja, krewny poległego króla, Eneasz, zebrał dokoła siebie resztki hufców trojańskich i wyruszył na poszukiwanie nowej siedziby; wróżba, jaką otrzymał od bogów, głosiła, że został wybrany, aby w dalekiej Italii założyć nową Troję. Nie od razu Eneasz znalazł drogę do ziemi obiecanej; burza zaniosła go ku północnemu przylądkowi Afryki, gdzie na krótko przedtem królowa Fenicjan, Dydo, która uszła ze swej ojczyzny, założyła potężne miasto — Kartaginę.

Ta uprzejmie przyjęła wędrowca i Eneasz ze swą drużyną długo u niej gościł; wszystko prowadziło ku temu, by rycerz trojański został mężem Dydony i królem jej miasta. Lecz sen proroczy przypomniał Eneaszowi o jego posłannictwie; z żalem w sercu opuścił więc swą wielkoduszną gospodynię. Dydo nie zniosła rozłąki: sama spaliła się na stosie i umarła z modlitwą, by z jej popiołów powstał mściciel jej wzgardzonej miłości.

Eneasz popłynął dalej; po całym szeregu przygód dotarł do miejsca, gdzie rzeka Tyber, przepływając przez jałowe pola, wpada do morza. Nad zamieszkałym tutaj narodem panował niejaki Latinus; od niego i naród (rzekomo) przybrał nazwę. Jako król cnotliwy, był on wtajemniczony w zamiary bogów i wiedział o posłannictwie swego gościa; dlatego też nie tylko przyjął go i uprzejmie, lecz i gotów był dać mu córkę, Lawinię, za żonę, aby zapewnić rodowi swemu fortunę, zapowiedzianą Eneaszowi. Lecz jego żona, Amata, nie chciała nawet słyszeć o przyjęciu włóczęgi trojańskiego za zięcia; sprzyjała raczej młodemu królowi sąsiedniego narodu Rutulów, Turnusowi, który już od dawna słał dziewosłęby do pięknej Lawinii. W ten sposób wybuchła wojna. Zwycięzcą został jednak Eneasz; zabił Turnusa w pojedynku, zdobył za żonę Lawinię i założył w pobliżu miasto, które na cześć królowej nazwał Lawinium. […]


[08.05.2025, Toruń]

03 maja 2025

ZAPISKI (1382) FILMOWO

 

1382.

Sobie oglądam powtórki serialu „Najważniejszy dzień życia” i każdy z tych filmów jest, to jest takie moje określenie dla wartościowych filmów, o CZYMŚ. Zaręczam, że dzisiaj nie byłoby możliwe nakręcenie takiego serialu, nawet w postaci remake’u, gdyż trzeba by było wymyślić jakąś przebojową akcję, aby spodobała się widzom, dać oglądającym sporo wątków „do śmiechu” lub przeciwnie, aby polały się nieszczere łzy. Trzeba by też podarować widzom konieczną dawkę wulgaryzmów lub zatrudnić jako aktorów niskopłacanych amatorszczaków po „niby-studiach” aktorskich, co stało się nieodłączną cechą współczesnych polskich „tasiemców”.

A tak przy okazji, nie wiem, czy kto zwrócił uwagę na to, że kultowy, mądry i zabawny, psychologiczny i socjologiczny serial „Czterdziestolatek” w stosunku do nakręconego 20 lat po nim „Czterdziestolatka 20 lat później” to dzień do nocy. Ten drugi już nie bawi, a jedynie denerwuje ukazanym przez Gruzę światem wyzutym z wartości.

Na fb pojawiła się stronka przypominająca dawniejsze polskie filmy. Oczywiście będzie ona prędzej czy później zablokowana, gdyż pokazywanie polskich filmów z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku to nie lada przestępstwo. Tylko do pewnego stopnia kanał https://vod.tvp.pl/ jest rozwiązaniem. Państwowa telewizja skomercjonalizowała się, gros filmów i teatrów to produkcje, nie zawsze udane, współczesne oraz głupawe seriale, i rozwiązaniem zdaje się być youtube lub cda. Dziwne jest to, że nie stworzono jakiejś całościowej bazy filmów i przedstawień teatralnych, które można by obejrzeć przez internet, bo jedynie strzępy filmowych i teatralnych programów pokazywane i bez końca powtarzane jest w polskiej telewizji.


[03.05.2025, Toruń]

01 maja 2025

ZAPISKI (1380 – 1381) GDZIEŚ BYŁEM. ŚWIĘTO, KTÓREGO NIE MA.

 

1380.

Znalazłem się w swojej onirycznej krainie. Wioska, w której już kiedyś byłem? Nie pamiętam. Byłem gdzieś blisko, a może daleko. Sklepik spożywczy, dobrze zaopatrzony. Mój wzrok przykuwa piwo. Co za cena! Dwa pięćdziesiąt. Ale na tę chwilę sklepik jest zamknięty, a ja w tym czasie oczekiwania przeliczam drobniaki. Czy mi starczy? Wystarczy. Nareszcie ekspedientka otwiera swój przybytek. Nie pamiętam, czy kupiłem. W tym momencie obserwuję zgromadzenie chłopów z kilku wsi, jak podejrzewam. Przyjechał jakiś dygnitarz, którego rozpoznaję, chociaż dostrzegam, że się zestarzał. Czeka mnie jeszcze dosyć długa droga do domu – chyba na pieszo, bo autobus mi uciekł?


1381.

To było jedyne święto niezwiązane z oficjalnym narodowym czy kościelnym. Czerwona kartka oznaczała święto pracy, które dzisiaj nie jest nikomu niepotrzebne, chyba że chodzi o przedłużenie majówki. Dzisiaj robotników nie ma, są konsumenci, ewentualnie włada tym świętem święty Józef, bo kościół potrafił dostosować ten festyn do własnych potrzeb. Święto Pierwszego Maja pozostaje więc jako wspomnienie zohydzane przez prawicę, bo nie jest ważne, że jego źródłem są manifestacje w Stanach Zjednoczonych, a nie w Związku Radzieckim, liczy się tylko to, że było obchodzone w czasach PRL-u, a wiadomo, że ten czasu w życiu państwa polskiego to samo zło i nie jest ważne, że to robotnicy odbudowali Warszawę i wiele innych miast, że byli budowniczymi nowej, uprzemysłowionej Polski. No i, co ważne, mój ojciec też był robotnikiem.



[01.05.2025, Toruń]