Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

28 marca 2015

POD BRONIĄ

Było się w koszarach Legii Cudzoziemskiej w Saint-Christol, gdzie jechałem z ładunkiem poznając się przy okazji z Polakami służącymi w tej wielce osobliwej armii, a tym razem dotarłem do (uff… to ściśle tajne przez poufne) miejsca gdzie pod bronią trzymana jest nuklearna broń.
Ale zanim dano peżocikowi niezbędne wskazówki odnośnie podróży, jużem brzydko się wysłowił na moją dżipieskę, która ani rusz drogi właściwej podać mi nie chciała. Takowoż spedytor był w nie lada kłopocie, tudzież podręczna mapa, która celu podróży nie wskazywała. Ale od czego jest sympatyczna pani na paliwowej stacji Avia. Onaż, o przedmiot zakłopotania zapytana, nie dość, że z problemu wybawiła, to jeszcze niebieskim atramentem na podanej kartce, miejscowości kolejnej, jak Pan Bóg przykazał, napisała, za co serdecznie podziękowałem, bo spieszno mi było z podróżą dalej, poniżej Dijon, w Pireneje, niezbyt wysokie, ale ukochane, gdzie znów obaczę prześliczne rozległe doliny, łąki z pastwiącymi się na nich krówkami, owieczkami, konikami; odwiedzę dziewicze lasy, jeszcze szare, lecz drzewa już w pąkach, co rychłym jest zwiastunem wiosny.
W nuklearnym ośrodku wojskowym, do którego dojazd zabraniał nie tylko robienia zdjęć, ale też postoju, załatwiono mnie sprawnie. Nareszcie mogłem przekąsić śniadanko, nawarzyć kawy i zjechać ze wzgórz ku główniejszym trasom; przespać się na parkingu przy stacji paliw i w sobotę rano ruszyć w dalszą drogę przez Aumont-Aubrac, Lapanouse, Onet-le-Chateau, piękny Rodez i dalej już przez niskie Pireneje do Albi.
Anim nie przypuszczał, że na jednym z parkingów przed Saint-Chely-d’Apcher nawiążę internetową łączność ze światem. Zatem czas jakiś tutaj zostanę; zdałby się jakiś obiadek, singlowa herbatka… niestety także wieści ponure ze świata… 

2 komentarze:

  1. Wieści ze świata rzadko kiedy są dobre.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, coraz bardziej dochodzę do wniosku, że im dalej od kraju tym spokojniej

      Usuń