Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

01 września 2025

ZAPISKI EMIGRANTA (1343) PIERWSZY WRZEŚNIA

 

1343.

Pierwszy września to szczególny dzień. Nie mówię już o bolesnej rocznicy – o niej będzie w mediach, może mniej niż o wczorajszej rocznicy Solidarności, z której haseł, emocji i zwykłej ludzkiej przyzwoitości nic nie zostało, panie premierze, nic i już; nie żebym pana obwiniał czy pański obóz, stwierdzam tylko fakt, że už se nevrátí, pane Hohelko to, co zdarza się tylko raz w życiu. Czy ubolewam nad tym? Raczej sprawdziła się moja dawniejsza przepowiednia, zamknięta w słowach jednego z kabareciarzy: „ja wiedziałem, że tak będzie, ja wiedziałem”. Ale o tym może innym razem.

Pierwszy września to pierwszy dzień nowego roku szkolnego i w tym miejscu muszę powiedzieć, że jako belfer oczekiwałem tego dnia, co może jest niemądre, a przynajmniej dziwne, z utęsknieniem. Dotyczy to głównie mojego wczesnego nauczycielstwa, kiedy pracowałem w szkołach podstawowych, później też, ale z mniejszą satysfakcją. Ktoś zapyta, jak można w wakacje cieszyć się z ich końca, radować z tego, że szkoła startuje. Widać w moim przypadku można. A wakacje, no cóż, niewiele ich miałem, zwłaszcza podczas dyrektorowania. A to ściąganie komputerów ze Szwecji, to pisanie projektów, przyjmowanie młodzieży w ramach wymiany, to znów dopilnowanie remontów i sprawienie, aby tylko zdążyć. Nie mówię już o organizacji nowego roku szkolnego, bo w tym wypadku mogłem liczyć na nieocenioną pomoc mojej wicedyrektorki. Denerwowały mnie te konieczne spotkania w kuratorium, które nic a nic nie dawały, a traciło się w wakacje jeszcze jeden dzień. W dawniejszych czasach, jeszcze w PRL-u, każdy nauczyciel, a wchodziłem wtedy do zawodu miał przydzielonego metodyka z danego przedmiotu i takie spotkania z metodykami dawały czasem więcej niż ćwiczenia czy seminaria na wyższej uczelni. Po przełomie 1989 roku na polu edukacyjnym nie zadziało się nic godnego uwagi, chyba że samemu z pozycji dyrektora można było organizować kursy i szkolenia potrzebne nauczycielom, nie narzucane z zewnątrz.

Ale dosyć ze wspomnieniami i większą częścią czasu spędzonego niepotrzebnie w szkole; wciąż jednak nie potrafię wymazać z pamięci tego czasu.



[01.09.2025, Toruń]

1 komentarz:

  1. Ja już czwarty rok emerytury zaczynam, a jeszcze czasami szkoła mi się śni.

    OdpowiedzUsuń