Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

12 października 2014

Intensywność

- Jak się teraz czujesz? - zapytał przekręcając pokrętłem służącym do regulacji intensywności światła. Pokój jeszcze bardziej się rozpogodził.
- Nie za jasno?
- Nie. Właściwie to powinniśmy wcześniej odsunąć kotarę, aby wpuścić więcej światła.
- Tak było dobrze - stwierdziła. Nie przykrywała jednak ramion. Jej jędrne piersi w dalszym ciągu wystawały poza krawędź cienkiej, lekkiej kołdry. - A niby jak mam się czuć? Czuję się świetnie.
- Przedtem bolała cię głowa.
- Wiesz, że często mnie boli. To nie nowość. Ale jeśli o nią ci chodzi... nie boli mnie. I jakby chcąc go przekonać o tym, przysunęła się do niego i położyła tę swoją wyjątkową głowę na jego ramieniu. 
Dotknął jej skroni, wyczuwając pod delikatną powłoką skóry pulsującą tętniczkę. Potem opuszkami palców obu rąk masował okrężnymi ruchami tętniczki obu skroni.
- A tak oprócz głowy, dobrze się czujesz? - zapytał.
- Przecież wiesz, że dobrze. Cały czas ci to powtarzałam. Chciałeś, abym mówiła, więc robiłam to, choć myślałam, że nie będę potrafiła wydobyć z siebie słowa.
Pocałował ją w usta a potem lekko przygryzał koniuszek ucha, jakby nie wiedział o tym, że ten rodzaj pieszczoty wywołuje odruch wycofywania się, chowania szyi w klamrach podbródka.
- Cały czas cię słuchałem. Masz wtedy taki szczególny głos. Inny niż wtedy, kiedy rozmawiamy i, to zabawne, mówiłaś z zamkniętymi oczami.
- Śmiej się, śmiej ze mnie!
Ale to ona uśmiechnęła się, nieco speszona takim obrotem sprawy, że będzie przypominał jej sposób w jaki próbowała oddać stan swoich uczuć.
- Dobra. Może byś jednak zgasił światło, co? Gdybym, na ten przykład, chciała się na chwilę stąd wyrwać... nie daleko i na chwilę; i wróciłabym, to widziałbyś mnie w nadmiarze. 
- O nic innego mi nie chodzi - roześmiał się - tylko wilkołaki boją się światła.
- No, dziękuje ci - uśmiechnęła się.
- A ty nie boisz się światła, nie powinnaś się bać, a mówisz tak, aby się ze mną podroczyć.
- A jeśli lubię się droczyć z tobą?
- To dobrze, bo ja też lubię.
- Jakoś dużo rzeczy lubimy w sobie - powiedziała przesuwając dłoń po jego klatce piersiowej, ciepłej jeszcze i skropionej ledwie dostrzegalnymi kropelkami potu.
- A teraz nastąpi moment, kiedy zaczniemy dyskusję o tym, co kto w sobie lubi i dlaczego jedno z nas lubi drugie bardziej - powiedział.
- Jak zwykle mówisz tak pokrętnie, abym musiała domyślać się znaczenia twych słów. Ale, kochany, przyzwyczaiłam się do tego i wiesz, że potrafię rozkodować każdy twój szyfr.
- Matematyczny masz umysł. Nie zaprzeczę. Potrafisz. W ogóle umiesz odczytać nie tylko moje słowa, ale i uczucia, pragnienia.
- To miłe, że tak sądzisz.
- Opieram się na zaznanym od ciebie i przez ciebie doświadczeniu. A teraz mi powiesz, że ja również odczytuje cie bezbłędnie.
- Skąd wiesz?
- Bo zawsze uważałaś, że nasze uczucia i to co odczuwamy, powinny się równoważyć.
- A czy nie powinno tak być?
- Powinno i jest.
Wciąż czuli tę gorącą bliskość ciał, które już nie drżały, lecz zastygłe w uścisku, wydawały się nie być zdolne do samodzielnego, odrębnego istnienia.
- A więc nie zgasisz światła?
- Nie mam takiego zamiaru.
- Niepoprawny. Nie dość, że nie mogę się wydostać od ciebie, to jeszcze próba uwolnienia się choć na chwilkę grozi tym, że będziesz na mnie patrzył  tym swoim bezwstydnym wzrokiem tak jak na początku.
- Masz całkowitą słuszność. Będę patrzył i nie będę w stanie oderwać od ciebie wzroku.
- I gadaj tu z takim. To już wolę pobyć jeszcze z tobą.
Bardzo delikatnie musnął ustami jej pierś.
- Jeszcze chwilka, zaczekasz troszkę? - zapytała.
- Pewnie. Zaczekam.
- Ale kiedy dam ci znać, że już... przyciemnisz światło? Obiecujesz?
- Obiecuję.

6 komentarzy:

  1. Oj, widzę, że teraz pasjonują Cię erotyczne opowiadania.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Anna z "Życia Anny".

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tam... jak mawiał starożytny sołtys z Wólki Niamałej: "Nic, co nadludzkie, nie jest mi obce". :-) Również pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. -- witaj.. pomimo, że tak blisko,tak dawno mnie tu nie było i... naprawdę wielka odmiana... dusza wprost śpiewa..
    - :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem Stokrotko i Aliku nieco zaskoczony, bo szczerze powiedziawszy, spodziewałem się prędzej nagany :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. --ale ten wpis z nutką erotyzmu naprawdę zaskakuje i wciąga.. spokojnej nocy

      Usuń