Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

02 października 2014

W Saint-Aubin-du-Cormier

W Saint-Aubin-du-Cormier jest kościół, urocze stare kamieniczki w centrum miasta, nieduży rynek, na którym właśnie odbywa się targ oraz ruiny zamku. zamek oczywiście z kamienia jak niemal cała stara ale i nowa prowincjonalna Francja. Poniżej zamku (co nie jest już tak typowe) rozlała się woda w postaci jeziorka czy dużego stawu. Pomiędzy jeziorkiem a starą częścią miasteczka wcisnęło się pole kempingowe a w nim sporo miejsca na "kempery" oraz porośnięty niewysoka trawą plac zabawowy.
Widzę panów - wędkarzy, którzy korzystając z pięknej, przedpołudniowej pogody moczą w wodzie żyłkę. Faktem jest, że taka pogoda nie jest na ryby. Mają one w nosie przynętę i gdzieś tam, na przyzwoitej głębokości oddają się milszym od żerowania zajęciom, lawitując brzusznymi płetwami do góry w wodnej przestrzeni i słuchając radia "Łuska". 
Ale czy w wędkarstwie zawsze albo prawie zawsze chodzi o złowienie ryby? Prawdziwy wędkarz pomoże rozstrzygnąć tę kwestię.
Korzystając z nadspodziewanie danego mi wolnego czasu wzbogaconego kryształowo czystą pogodą, przechadzam się po miasteczku z aparatem, wzorem japońskich turystów. Potem wracam na parking zlokalizowany w sąsiedztwie pola kempingowego. Tym razem obserwuję starszego pana grającego z sobą w "bulle". To oczywiście trening. Starszy pan ma z sobą trzy kule (bulle); rzuca jedną a potem dwoma pozostałymi próbuje ucelować poprzednią. Robi tak przez blisko godziną, przemierzając plac wzdłuż i wszerz po wielokroć, schyla się po kule, czasami te wybite za daleko odszukuje w kępach wyższych traw i, co najważniejsze, rzuca kulami ze sporej odległości; niejednokrotnie trafnie.
Po którymś z najlepszych jego rzutów reaguję emocjonalnie:
- Good throw! - krzyczę.
Mężczyzna odwraca ku mnie głowę, nieco zaskoczony okazanym mu zainteresowaniem, uśmiecha się i zaraz kontynuuje grę. Tym razem chybia.
Ale czy w grze w bulle zawsze i tylko zawsze chodzi o to, aby trafić?

  Zameczek w w Saint-Aubin-du-Cormier

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz