Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POLITYCZNIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POLITYCZNIE. Pokaż wszystkie posty

11 sierpnia 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (768 - 772) ODSYPIANIE. RAZ W MIESIĄCU. PROPAGANDA PLUS. DZBANY. HIROSZIMA I NAGASAKI.

 

Hiroszima po ataku nuklearnym


768.

Powrócił temat snów, a właściwie konieczności odsypiania, bo ostatnio pogrążony byłem w zajęciach dosyć wyczerpujących i musiałem odespać parę godzin, przy czym po tym odespaniu wcale nie czułem się mniej zmęczonym, a wręcz przeciwnie… i do tego jakieś głupie sny, których ledwie urywki pamiętam… i dobrze. A dzień dzisiejszy (będzie wczorajszy, bo nie zakończę pisac przed północą) sympatyczny nie był.

769.

Rzadko to robię, lecz dzisiaj obejrzałem sobie w Internecie znaczną część relacji z tzw. miesięcznicy smoleńskiej, to znaczy święta polegającego na składaniu przez pana prezesa kwiatów przed schodami. W związku z dziesiątym dniem miesiąca policja przystąpiła do akcji antyterrorystycznej polegającej na sprawdzaniu zawartości plecaka niezależnego dziennikarza oraz zatrzymaniu w ogrodzie czy parku saskim słynnej pani Kasi, Krysi czy Basi – nie pomnę – którą w pewnej chwili otoczyło trzynastu dzielnych policjantów wspieranych przez tajnych agentów zaludniających pobliskie ławki. Do zamachnięcia się na prezesa jednak nie doszło, a stołeczny światek przestępczy dostał dosadnie brzmiący sygnał, w jakie dni i o której godzinie dokonywać przestępstw, gdyż, jak się wydaje, większość sił zbrojnych policji obsługuje dziesiątego prezesa. No cóż, bycie policjantem w dzisiejszych czasach to całkiem intratna posada, więc nikt nie chce podpaść prezesowi… jakkolwiek by nie było – to żenada.

770.

Przez mniej więcej minutę oglądałem pisowską jedynkę wydającą wojnę tym razem Leszkowi Millerowi, oczywiście Unii Europejskiej też, bo nie chce dać pisowi kasy, a ten udaje głupa, bo nie wie dlaczego. Jak żyję takiej propagandy wtłaczanej ubogi w rozum ludziom nie znałem; nawet nie uczyłem się o tym, że propaganda może być aż tak rynsztokowa.

771.

Ale co tam pisowska telewizja. Jest coś takiego jak facebook, ponoć dzieło amerykańskiej wolności słowa i poglądów, przy czym ostało się to „amerykańskiej”. Byłem już wielokrotnie zawieszany, blokowany, a kiedy domagałem się ingerencji administratorów (tu chodzi o polską stronę facebooka, gdyż nie sądzę, aby gnębiły mnie jakieś tajemne siły z Washingtonu czy Los Angeles), aby ukrócili pojawianie się fałszywych informacji pochodzących od, mówmy otwarcie, przestępców internetowych, uzyskiwałem każdorazowo informację, że podmiot mojego doniesienia „nie narusza standardów”. Może to i racja, bo jakże taki dzban, pewnie młody człowiek, który za przysłowiowy worek kartofli skończył (albo i nie) studia ma rozstrzygać, co jest naruszeniem standardów, a co nim nie jest. Kiedy sprzeciwiłem się wypowiedzi jakiegoś półgłówka, że trzeba pozabijać całą populację Rosjan, okazało się, że to ja naruszam standardy facebooka, a nie ten gość. No cóż, jaki administrator – dzban, taki facebook, jaki facebook, taka pierwsza poprawka do konstytucji USA.

772.

Prawda, że trudno 10-ty sierpnia uznać za pomyślny. Ale to nie koniec.

Być może nie dość dokładnie śledzę Internet (nie pisze o telewizji, której, jeśli chodzi o wiadomości, nie oglądam), ale umknęły mi medialne informacji z szóstego i dziewiątego sierpnia, a w powiązaniu z rokiem 1945-tym są to rocznice amerykańskich zbrodni, czyli pierwsze w dziejach ludzkości użycie bomb atomowych, zrzucenie ich na Hiroszimę i Nagasaki. Pilot pierwszego B29, który porzucił bombę nad Hiroszimę został natychmiast po powrocie do Stanów udekorowany.

Obejrzałem (przykro mi, ale w pewnej chwili wyłączyłem TV, nie mogłem, po prostu nie mogłem obejrzeć do końca) na WP amerykański film dokumentalny kręcony w dwa tygodnie czy miesiąc po tragedii. Naukowcy amerykańscy przylecieli do wspomnianych wyżej miast, aby dowiedzieć się, jakie skutki wywołały zrzucone bomby atomowe, jak przedstawiają się liczby zabitych, jak są leczeni bez lekarstw ranni, poparzeni, jak się przedstawia napromieniowanie tych, którzy przeżyli i ile jeszcze „pociągną”.

Jak by na to nie patrzeć, eksperyment Amerykanom się udał.


[11.07.2022, Toruń]


28 lipca 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (763) KASA NA DRONA MUSI BYĆ

 



763.

No, z cukrem jest źle. Tam gdzie chodzę na zakupy cukru nie ma, jest trochę pudru (4 złote z pół kilo), jakiś zamiennik cukru za 10 złotych (nie skojarzyłem czy za pół kilo czy też za kilogram). Z węglem też sytuacja niepewna. Póki jest ciepło – w porządku. Ostatnio podrożał olej a o mięsie i wędlinach nie ma co mówić. Dodajmy jeszcze prąd, gaz, ciepłą wodę – mamy obraz obecnej sytuacji w kraju. Rząd ma w głębokim poważaniu prawo i sprawiedliwość, i nie zamierza podporządkować się wspólnemu dla wszystkich państw unijnych prawu. W Internecie zdobyłem informację o tym, że w pisowskim radiu… (24 czy jak, nie słucham, więc nie kojarzę) wypowiadał się jakiś ograniczony, że właściwie to te pieniądze unijne z KPO niewiele znaczą dla budżetu, więc nie warto kopii kruszyć. No cóż, dla pisowców i solidaruchów kasy z tego helikoptera wystarczy. Jak by na tę polityczno-gospodarczą sytuację nie patrzeć zanosi się na najpoważniejszy kryzys od czasów transformacji. A skoro kryzys już teraz i przed nami, to wypadałoby zrobić wszystko, aby wspólnymi siłami go przeżyć. Odezwał się we mnie pro-państwowiec, który jakąś szansę wyjścia z tego błota upatruje w solidaryzmie.

A tu masz, dla Sławomira Sierakowskiego (taki nieciekawy typ, kosmopolita, szukający sławy poza granicami kraju, taka gadająca, ponoć lewicowa, telewizorowa głowa) najważniejszą sprawą jest przedłużenie wojny na wschodzie poprzez dozbrojenie Ukrainy w drona, na który złożyli się Polacy (jesteśmy jednak głupim narodem) zapewne ci, którzy mają cukier, węgiel, nie chorują i w ogóle może bardziej czują się Ukraińcami aniżeli Polakami. A’propos lewicowości tego paniczyka – zawsze mi się wydawało, że lewica całego świata jest przeciwna wojnom, protestuje przeciwko nim i, broń Boże, nie dozbraja stron konfliktu. Być może dostanę po głowie od wyznawców paniczyka Sierakowskiego, ale jak Boga kocham, to nie ja wywołałem wojnę pomiędzy Rosją a Ukrainą i jest to sprawa nie tylko Putina, ale i prezydenta Ukrainy, któremu zarzucam to, że z całych sił pragnie umiędzynarodowić konflikt, nie dbając o to, że wojna odbija się czkawką w całej Europie… a jeśli Rosja zwycięży, to...?


[28.07.2022, Toruń]


16 lipca 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (753 – 754) JASTRZĘBIE, BANKRUCTWO I WSTYD. UCIECZKA PRZED MŁÓCKĄ.

 

Kadr z filmu "Grek Zorba"

753.

Zamiast wszystkimi siłami dążyć do zakończenia wojny na wschodzie, niemal wszystkie liczące się u nas siły polityczne mówią o zbrojeniach. No cóż, nie ma w tym logiki, albo jest to logika jastrzębi, które mogą sobie poużywać na ludzkich emocjach. Taki prezes, któremu niewiele przecież życia zostało gra na najniższej strunie pychy graniczącej z szaleństwem. Chce tylko dozbrajać. Oczywiście znajduje sojuszników, także w opozycji. Amerykańskie jastrzębie zaciskają szpony. Znaleźli sobie poligon doświadczalny dla sprawdzenia jakości swego uzbrojenia. Ciekawa polityka. Wycofali się z Iraku i Afganistanu, więc sprawdzają siłę swojego sprzętu wojskowego w Ukrainie.

Jak by nie było, doniesienia o potędze rosyjskiej armii trzeba odłożyć do lamusa. Za diabła nie mogę zrozumieć jednego: przecież jeśli najeżdża się na kraj sąsiedni, to chyba po to, aby zwyciężyć, a tu masz… jaka piękna katastrofa. Gdzie tu sens, gdzie logika?

Nijakiej polityki względem toczącej się wojny pisowska władza nie posiada. Niestety obawiam się, że gdyby tak u nas nagle tąpnęło i do władzy doszła opozycja, żadnych pozytywnych zmian się nie spodziewam. Nie widzę też żadnych, ale to żadnych szans na przerwanie tego kryzysu, na wyjście z magicznego koła inflacji, którą dyktatorska władza ratuje głupawymi żartami prezesa i dodrukowywaniem banknotów. Dochodzę do wniosku, że jesteśmy świadkami bankructwa całej polityki wyznaczonej ustrojem kapitalistycznym, nie tylko zresztą w Polsce, ale i w Rosji – tam przecież za grosz nie ma socjalizmu, który runął powalony przez oligarchów. No cóż, żyjemy, jak widać, w czasie ogromnego przełomu. Jest tragicznie, banalnie, głupio i śmiesznie, gdy popatrzyliśmy z jakim namaszczeniem pan prezydent podpisywał kredytowe wakacje, które i tak sobie banki odbiją na klientach, bo w kapitalizmie banki mają władzę absolutną. Te celebryckie umizgiwanie się prezydenta do kamer to kolejna żenada i wstyd… wstyd dla mnie, choć wstydzić powinien się pan prezydent, nie ja.

754.

Robię co mogę, aby zapomnieć o klęsce, która mnie i wielu innych czeka. Robię co mogę, więc czytam i piszę jak oszalały; przy okazji uczę się i przypominam sobie, tak jakbym wypełniał ostatnią swoją wolę. Nie chodzę tylko do lasu po chrust, ale jak mi Bóg miły, dałbym wiele, aby przenieść się do jakiejś podleśnej chatki z dala od cywilizacji i móc naprawdę zbierać gałązki – marzenie toczącej się z szafotu głowy.

Aleć wykorzystuję każdą chwilę, aby poczytać sobie, a to Prusa, a to Mickiewicza, Miriama, Reymonta, Orkana i Boya. Sporządzam notatki… tak jakbym pisał testament; wspominam podróże, odkrywam obrazy wielkich mistrzów… potem biorę procha na sen i zasypiam, a najszczęśliwszy jestem, gdy śpię… no może jeszcze kiedy czytam, piszę, wspominam, odkrywam, uczę się, robię notatki i powtarzam.

A tu jeszcze nawrót covida. Znowu będą straszyć i szczepić, i znów będą zarażać zaszczepieni, i zaszczepieni będą ponownie chorować. Zabawne, co? Spodziewam się, że jeśli naprawdę ta siedemnasta czy dwudziesta dziewiąta fala covidowa nas dopadnie, to będzie to miało sens w kontekście powrotów z wakacji. Swoją drogą to są ci u nas ludzie, którym kryzys nie szkodzi, nie zrażają ich ceny w wypoczynkowych kurortach, ani silny wicher, ani wzburzone morze czy tłumy w Zakopcu.

A ja, ja mam dosyć cywilizacji i MMA czasów (dla niewtajemniczonych to taka młócka czym popadnie: łokciem, kolanem, pięścią, paluchami, kulfonami – trzaskasz takiego po łbie najczęściej, a komentator sportowy prawi, że rozbijając nos łokciem leżącemu pod tobą, a ledwie dychającemu przeciwnikowi, zastosowałeś jakąś… proszę uważać… technikę… Jezu Maryja, to kiedy jakiś oprych trzepnie cię w czaszkę gazrurką w ciemnej ulicy, to to też będzie się nazywało techniką…).

Tam, obecne czasy to epoka MMA… już chyba nie uda mi się uciec.


[16.07.2022, Toruń]


11 lipca 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (752) POWINNIŚMY PAMIĘTAĆ.

 

752.

    Pomagajmy potrzebującym bez względu na to kim jest, nie patrząc na jego narodowość, kolor skóry, skąd pochodzi i z jakiego powodu znalazł się w naszym środowisku, niech nas nie interesuje jego / jej status materialny i czy w jakikolwiek sposób zechce lub postara się albo też nie zechce odwzajemnić naszą pomoc. Ale pamiętać musimy o przeszłości jaka nas łączyła i znów, bez względu na to, czy była to przeszłość, która nas łączyła, czy też dzieliła. Ale pamiętać nie oznacza pamiętać okazyjnie, tak jak dzisiaj jedenastego lipca, o czym poniżej szczegółowo.

    Aby nie być podejrzewanym o to, że próbuję w niniejszym tekście zwodzić czytelnika subiektywnym komentarzem, pozwoliłem sobie wkleić z Wikipedii takie oto fragmenty:

    „Rzeź wołyńska – ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich przy aktywnym, częstym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej wobec mniejszości polskiej byłego województwa wołyńskiego II RP (w czasie wojny należącego do Komisariatu Rzeszy Ukraina), podczas okupacji terenów II Rzeczypospolitej przez III Rzeszę, w okresie od lutego 1943 do lutego 1945.

    Ofiarami mordów, których kulminacja nastąpiła w lecie 1943, byli Polacy, w dużo mniejszej skali Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Czesi i przedstawiciele innych narodowości zamieszkujących Wołyń. Nie jest znana dokładna liczba ofiar, historycy szacują, że zginęło ok. 50–60 tys. Polaków i w odwecie 2–3 tysiące Ukraińców.” [...]

    „11 lipca 1943 około godziny 3.00 oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach horochowskim i włodzimierskim pod hasłem Śmierć Lachom. Po otoczeniu wsi, by uniemożliwić mieszkańcom ucieczkę, dochodziło do rzezi i zniszczeń. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. Polskie wsie po wymordowaniu ludności były palone, by uniemożliwić ponowne osiedlenie. Była to akcja przygotowana i zaplanowana: na przykład akcję w pow. włodzimierskim poprzedziła koncentracja oddziałów UPA w lasach zawidowskich (na zachód od Porycka), w rejonie Marysin Dolinka, Lachów oraz w rejonie Zdżary, Litowież, Grzybowica. Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Rzeź rozpoczęła się około godz. 3.00 rano 11 lipca 1943 od polskiej wsi Gurów, obejmując swoim zasięgiem: Gurów Wielki, Gurów Mały, Wygrankę, Zdżary, Zabłoćce – Sądową, Nowiny, Zagaję, Poryck, Oleń, Orzeszyn, Romanówkę, Lachów, Swojczów, Gucin i inne. We wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko 70 osób; w kolonii Orzeszyn na ogólną liczbę 340 mieszkańców zginęło 270 Polaków; we wsi Sądowa spośród 600 Polaków tylko 20 udało się ujść z życiem, w kolonii Zagaje na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu”. [...]


„Ocalenie Mirosława Hermaszewskiego

Podczas ucieczki z zaatakowanych Lipnik 1,5-roczny Mirosław Hermaszewski był niesiony przez matkę. Jeden z banderowców z bliska strzelił jej w głowę, ale nie trafił precyzyjnie. Napastnik pozostawił zakrwawioną kobietę, myśląc, że nie żyje. Gdy matka Mirosława odzyskała przytomność, zaczęła znów uciekać. W sąsiedniej wsi zaopiekowały się nią znajome Ukrainki. Gdy ochłonęła, zorientowała się, że nie ma dziecka na plecach. Na poszukiwania syna wyruszył ojciec i brat Mirosława. Udało się znaleźć zawiniątko z dzieckiem i ocalić mu życie. Niedługo potem podczas wypadu na własne pole do Lipnik, ojciec Mirosława został postrzelony w okolice serca i zmarł”.

Nie tak dawno w Niemczech ambasador Ukrainy wyraził dosyć osobliwy pogląd, który ponoć nie jest reprezentatywny dla prezydenta i obecnego rządu Ukrainy, więc może należałoby zadać pytanie, dlaczego człowiek rozgrzeszający zbrodnie ukraińskie na Polakach objął stanowisko ambasadora i dlaczego na przyrównywanie Polski do nazistowskich Niemiec rząd polski nie reaguje równie spazmatycznie, jak w prasie zagranicznej pojawia się stwierdzenie „Polskie obozy koncentracyjne”.

Ukraiński ambasador w Niemczech broni Bandery i atakuje Polskę!

-Ukraińcy byli w II RP okrutnie prześladowani i dlatego wzięli odwet

-Polska była dla nich takim samym wrogiem jak nazistowskie Niemcy i sowiecka Rosja

-Polacy dokonali takich samych rzezi na ludności ukraińskiej.

    I naprawdę niedawna zapowiedź ze strony prezydenta Ukrainy dotycząca przyznania się tego kraju, że w imię wolności Ukrainy, dokonywano bestialskich mordów na Polakach, wydanie przez parlament ukraiński jakiejś propolskiej ustawy niewiele zmieni, gdyż Ukraińcy obrali sobie za twórcę państwa i bohatera narodowego Banderę (choć wcześniej przynajmniej jedna postać historyczna narodowości ukraińskiej mogłaby zastąpić tego jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów), co dla Polaków, przynajmniej dla mnie, jest wymierzonym otwartą dłonią policzkiem.

[11.07.2022, Toruń]

15 czerwca 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (730 – 733) WPISY O PROPAGANDZIE.

 


730.

Wczoraj kiedy nacisnąłem pilota, aby sprawdzić, czy na którymkolwiek z polskojęzycznych kanałów jest jakiś film do obejrzenia, obudził mnie hymn Ukrainy puszczony na tle ukraińskiej flagi zajmującej cały ekran telewizora. Nie przypominam sobie, abym na tej samej stacji słyszał polski hymn z powiewającą flagą.

731.

Na mojej ulicy stoją zaparkowane trzy wypasione fury (najmniej 100 tysięcy każda) należące do uchodźców, obywateli Ukrainy. Czy ktoś pamięta, że w rządowej telewizji padały głosy, że uchodźcy z Syrii, Afganistanu czy Jemenu mieli z sobą nowe smartfony i ubrani byli w eleganckie dżinsy.

732.

Jedynie słuszne, prawdomówne zachodnie i polskie media przedstawiają wojnę w Ukrainie w taki mniej więcej sposób:

- Rosjanie strzelają do cywilnych mieszkańców tego kraju,

- Rosjanie przegrywają na każdym froncie,

- Rosjanie giną setkami i tysiącami i w przeciwieństwie do Ukraińców tracą uzbrojenie

- Właściwie nie ma żadnych ofiar po stronie Ukrainy (chodzi o żołnierzy)

733.

Żyjemy ponoć w demokratycznym państwie i jak przystało na demokrację, aby ocenić jakąś kwestię, aby wyrobić sobie zdanie dotyczące jakiegoś zagadnienia, powinno się przedstawić sprawę z różnych stron, dokonując weryfikacji postaw, poglądów i czynów. Powinno się, ale się tego nie robi, gdyż cały nasz świat zachodni, społeczeństwo został demokratycznie odcięty od informacji sprzecznych lub nieco inaczej brzmiących od tych, które pojawiają się na wschodzie. A zatem nie mamy jako społeczeństwo podstaw do rzetelnej oceny wydarzeń dziejących się za naszą wschodnią granicą. Wytłumaczenie tej, nie bójmy się tego określenia, manipulacji jest takie, że tam na wschodzie istnieje nie informacja, tylko propaganda. No to się pytam, dlaczego nie jest mi dane tego sprawdzić. Widocznie jestem, zdaniem zachodnich mediów, za głupi, aby oddzielić ziarno od plew. Pocieszam się tylko tym, że po mojej stronie stoi papież Franciszek, który wie co robi i wie co mówi.

Powtórzę raz jeszcze, bo sprawdzałem: Żadna ale to żadna informacja w jakikolwiek sposób wyrażająca niezadowolenie z postawy strony ukraińskiej w toczącej się wojnie nie dociera do społeczeństwa w sposób oficjalny. Myślę, że gdyby pan prezydent Żeleński został sfotografowany z rozwiązanym sznurowałem w jednym z buciku bądź też, uchowaj Boże, bucik ten nie byłby wypucowany na glans, obraz ów objęty by został cenzurą, aby nie szkodził autorytetowi prezydenta wszystkich prezydentów.


[15.06.2022, Toruń]


16 maja 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (699) PAW NARODÓW.

 

źródło: https://to.com.pl/niesamowita-kradziez-zlodziej-puscil-pawia/ga/6337542/zd/9953358

699.

Może i jesteśmy narodem wybranym, ale mądrym wcale. Pisał o Polsce mądrze w „Grobie Agamamnona” ten, co „wielkim poetą był”, Juliusz Słowacki:

[„O Polsko! póki ty duszę anielską

Będziesz więziła w czerepie rubasznym;

Póty kat będzie rąbał twoje cielsko,

Póty nie będzie twój miecz zemsty strasznym!”]

i dalej...

[…] „Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą!

Pawiem narodów byłaś i papugą;

A teraz jesteś służebnicą cudzą” […]

Nic, ale to nic w naszym narodowym charakterze się nie zmieniło. Nadal ubieramy się w pawie pióra i stroszymy je, dając do zrozumienia, żeśmy jedyni na planecie, nie pomni tego, że my bawimy się ze światem, a świat bawi się nami. Jesteśmy też bardzo wspaniałomyślni. Doceniając rolę jaką odegrała banderowska armia ukraińska w trakcie II wojny światowej, podczas powstania warszawskiego i po zakończeniu działań wojennych, dopomagamy naszym szlachetnym sąsiadom, pogrążonym przez działania wojenne spowodowane rosyjskim najazdem. Przyjmujemy ukraińskich uchodźców nawet z terenów nieobjętych wojną, chcąc się w ten sposób odwzajemnić za okazaną naszemu narodowi pomoc przesyłaną przez Ukraińców w okresie powojennym. Odwzajemniamy Ukraińcom pomoc jaką onegdaj uzyskali obywatele polscy od narodu irańskiego. Jesteśmy nawet w stanie zrezygnować z własnych barw narodowych tylko po to, aby uchodźcy z Ukrainy mogli się czuć tak jak u siebie w domu. Jednocześnie dbamy o to, aby do naszego kraju nie dostali się nielegalni ludzie z Iraku, Jemenu czy Afganistanu. Nawet w politycznym, śpiewającym konkursie Eurowizji, którego wyniki były już znane przed ponad dwoma miesiącami z chwilą napaści Rosji na południowego sąsiada, głosujemy na jedyną i najlepszą piosenkę ukraińską, nie oczekując, rzecz jasna, rewanżu. I słusznie – naszego poświęcenia nie wolno skalać jakimś naiwnym oczekiwaniem na to, że obywatele Ukrainy, którym nasze sławne państwo zapewnia wikt, zakwaterowanie i kasiorę w zamian zagłosują na naszego Ochmana. G’woli przypomnienia na Polaka głosowało m. in. San Marino, Macedonia Północna, Gruzja i Azerbejdżan – Ukraina na zero.

Podejrzewam, że w podobny sposób wdzięczność naszych wschodnich sąsiadów odbije się czkawką w innych dziedzinach życia ku dalszemu zacieśnieniu naszej współpracy.

Póki co nasz prezydent Wołodymyr Zełenski zaprasza nas do Mariupola, gdzie planuje przeprowadzić kolejną edycję konkursu Eurowizji, który oczywiście z polityką nic a nic wspólnego nie ma.


[16.05.2022, Toruń]

10 maja 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (696) FILOZOFIA KALEGO.

 

Zdjęcie pochodzi z "Przekroju" nr 8 / 1951

696.

    Rzadko cytuję Wikipedię, lecz tym razem odstąpię od tego zwyczaju. Rzecz będzie o wojnie. Nie tej za wschodnią granicą, tej dalszej od nas.

„ II wojna w Zatoce Perskiej – konflikt zbrojny, który rozpoczął się 20 marca 2003 atakiem koalicji sił międzynarodowych (głównie USA i Wielkiej Brytanii) na Irak. Po około trzech tygodniach walk siły międzynarodowe objęły kontrolę nad większością terytorium Iraku, obalając rząd tworzony przez partię Baas, na czele z Saddamem Husajnem, i rozpoczynając okupację tego kraju, trwającą formalnie do 2005.

Siły międzynarodowe liczyły ok. 250 000 żołnierzy amerykańskich, 45 000 brytyjskich, 2000 australijskich, (aha, polski akcent) 180 polskich (ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”, grupy GROM i pododdziału usuwania skażeń chemicznych z 4 Pułku Chemicznego w Brodnicy)”[…]

    W innym miejscu czytam:

„Przyczyny wojny z Irakiem są złożone i sprowadzanie ich do pojedynczych czynników ma niską wartość eksplanacyjną. Deklarowanymi przez Waszyngton powodami ataku była likwidacja irackiej broni masowego rażenia i związków Iraku z Al-Kaidą; po wojnie okazało się jednak, że ani broń, ani związki nie istniały.[…] „Z opinią tą (podawane powody ataku) do samego końca nie zgadzał się Sekretarz Generalny ONZ Kofi Annan, a także trzech stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ: Chiny, Rosja i Francja, argumentując, że taka interpretacja punktu 13. rezolucji 1441 jest sprzeczna z aktem wyższego rzędu – Kartą Narodów Zjednoczonych, której artykuł 42 wyraźnie stwierdza nielegalność militarnego naruszenia granic suwerennego państwa bez osobnej rezolucji Rady Bezpieczeństwa, która jawnie zezwalałaby na takie naruszenie”.

    Ciekawe, prawda, ciekawe i powszechnie dziś znane. Czytajmy więc dalej:

„Przeciwnicy wojny nie zgadzali się z wieloma argumentami przedstawianymi przez rząd USA. Twierdzono, że większości z tych celów nie da się zrealizować, że wojna przyniesie rezultaty odwrotne do zakładanych i że deklarowane cele mają charakter czysto propagandowy”. Politolodzy z różnych krajów twierdzili, że prawdziwymi celami wojny były gospodarcze: przejęcie kontroli nad irackimi rezerwami ropy naftowej i gazu ziemnego – po to, aby utrzymać monopol dolara amerykańskiego na rynku paliwowym (Irak jako jeden z nielicznych krajów rozliczał swoje kontrakty paliwowe w euro)” […]

    Dlaczego o tym piszę. Otóż chodzi mi o to, że będąc absolutnym przeciwnikiem jakiejkolwiek wojny, według wojennych jastrzębi, którzy wspódzierżą władzę niemal w każdym państwie świata, ci jastrzębie, gdy chodzi o Wojnę w Zatoce, posługiwali się kłamliwą propagandą, aby Stany Zjednoczone wzięły pod kontrolę iracką ropę i jej dystrybucję. Czy nie na tej samej propagandzie jastrzębi, tym razem rosyjskich, opiera się pogląd o konieczności napaści na wschodnie tereny Ukrainy – chodzi o Donbas i dostęp do Krymu i Morza Azowskiego.

Uwaga! Źródło jakim jest Wikipedia, podaje za „Lancetem”, że „21 października 2006 prestiżowy brytyjski magazyn medyczny „The Lancet” opublikował szacunkową liczbę ofiar po stronie irackiej od marca 2003 do czerwca 2006. Wynosi ona ok. 655 tys. osób, w większości cywilów”.

    Panie prezydencie miasta stołecznego Warszawy, który tak głośno protestujesz przeciwko złożeniu przez kwiatów przez ambasadora rosyjskiego w dniu zwycięstwa nad niemieckim faszyzmem pod pomnikiem żołnierzy radzieckich na stołecznym cmentarzu, motywując to tym, że Rosja prowadzi agresywną wojnę z Ukrainą. Zadam panu jedno pytanie: jakie formy protestu podjął Pan, aby wesprzeć Irakijczyków w wojnie obronnej z USA i Wielką Brytanią? Czy apelował pan do ówczesnych władz naszego kraju, aby przyjęto uchodźców, rannych, kobiety i dzieci? A może po prostu uważa pan, że Irakijczycy to podgatunek rasy człowieka i te 655 tysięcy ofiar to dla pana „małe piwo” wypite w jednej z restauracji na warszawskiej starówce?


[10.05.2022, Toruń]


01 maja 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (687 - 688) POMOC DAJCIE MI RODACY. W JAKIM ŻYJĘ KRAJU?

 




687.

Zacznę od tego, że podczas obejrzenia jednego z odcinków „Lalki” usłyszałem taką oto pieśń anonimowego autora:

„Pomoc dajcie mi rodacy


Pomoc dajcie mi rodacy,

Gdy okrutny los mię nęka;

Muszę żebrać bo do pracy,

Jedna mi została ręka.


Ziomek nędzarz, tułacz bliźni,

Głoś błagalny do was wznosi,

Żołnierz wierny dla Ojczyzny,

O jałmużnę ziomków prosi!


Porzuciłem ojca, matkę,

Porzuciłem żonę lubą,

Porzuciłem dzieci, chatkę,

Pogardziłem życia zgubą...


Biegłem kędy bój wrzał krwawy,

Walczyć pod Ojczyzny znakiem,

Krew przelałem w polu sławy,

A dziś muszę być żebrakiem!


Zabrał sąsiad zły dostatki,

Wiatry z ogniem dom rozwiały,

Nie mam żony, brata, matki,

W grób przed nędzą się schowały...


Mnie zawistny los tu gniecie,

Znoszę nędzę, urągania,

I nic nie mam na tym świecie,

Prócz tej ręki do żebrania.


Bez nadziei, bez pociechy,

Tak pędzę dni tułacze,

Wzdycham do rodzinnej strzechy,

Lecz jej pewnie nie zobaczę.


Za mną w rodzinnej ustroni,

Może kto tam tęskni przecie,

Może kto i łzę uroni,

Smutne myśli śląc po świecie.


Kiedy wrzała wojna mściwa,

Kiedym z wrogiem staczał boje,

Czemuż kula litościwa,

Nie trafiła w serce moje...


Byłbym zginął z bronią w dłoni,

Padł, jak wolnym paść przystoi

Dziś tułacza smutek goni...

Na ten ciężar nie mam zbroi!


Wykonuje ją jednoręki wojak stojący nieopodal jednej ze świątyń w centrum Warszawy. Obserwuje go wzruszony subiekt Ignacy Rzecki. Niewątpliwie jest to pieśń patriotyczna i chociaż w kawiarence unikam patosu, to właśnie w dzisiejszym dniu, co znajdzie swoje miejsce w dalszych słowach tego wpisu, postaram się udowodnić.

688.

W jakim żyję kraju? Dotąd uważałem, że w kraju rządzonym przez dyktatora. I to jest prawda. Ostatnio jednak ukazuje się, że każdego dnia budzę się w Ukrainie. Wiem, piszę o tym do znudzenia, no ale jak ocenić fakt, że podczas demonstracji pierwszomajowej naszej pseudolewicy na czele pochodu maszeruję fioletowi działacze dzierżący w rękach ukraińskie sztandary. O ile sobie przypominam (a pamięć przynajmniej pod tym względem mnie nie zawodzi) kolorem manifestacji pierwszomajowych za czasów PRL-u był kolor czerwony (bo to robotnicza krew) oraz flagi i chorągwie w barwach naszego kraju. Nie przypominam sobie też w pierwszomajowych demonstracjach powiewały flagi ZSRR, z którym to państwem wiązał nas sojusz, ani też flagi Stanów Zjednoczonych (tam przecież rozpoczęło się świętowanie Dnia Pracy). Tymczasem nasza pseudolewica, ta od biedronia, czarzastego i zandberga i niezbyt inteligentni jej zwolennicy włączają do obchodów pierwszomajowego święta flagi Ukrainy, wykluczając nasze narodowe, polskie barwy. Przypatrywałem się rozmowom na facebooku odnośnie braku polskich flag na pochodzie. Na pytanie, dlaczego ich zabrakło, jeden z ćwierćinteligentów pseudolewicy odrzekł, że to nie pochód narodowców, co należy jednoznacznie rozumieć, iż ów pseudolewicowiec ma polską flagę w głębokim poważaniu. Zastanawiam się nad tym, czy ten zalew niebieskożółtych flag na pochodzie, a także w całej Polsce (także na pomniku Kopernika w Toruniu) to schizofrenia, idiotyzm, brak poszanowania dla Polski, dla historii, czy po prostu najzwyklejsza głupota… a może to prowokacja... a może po prostu nie żyję już w Polsce…?

[01.05.2022, Toruń]

28 kwietnia 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (686) WOREK PARADOKSÓW CZYLI ROZWADNIAJĄCA UMYSŁY PROPAGANDA.

 




686.

Coraz bardziej skomplikowana sytuacja na wschodzie. Nadto w tym skomplikowania pojawiają się paradoksy. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że agresorem jest Rosja, co oczywiście jest prawdą, ale, zdaniem mediów na zachód od Buga, to agresor ponosi zdecydowanie większe straty w sprzęcie bojowym i ludziach, ba, można by sądzić, że że Ukraina w ogóle nie traci żołnierzy i sprzętu. Czytając relacje z przebiegu działań wojennych można dojść do paradoksalnego wniosku, że wojna służy Ukraińcom, gdyż zwyciężają na każdym polu. Z relacji pochodzących na wschód od Bugu wynika również, że jedynym przeciwnikiem wojsk rosyjskich jest ludność cywilna, a nie armia ukraińska. Prawda, ale paradoks! A może propaganda?

W dzisiejszych czasach wpływ propagandy na życie obywateli jest kolosalny. To już nie tylko reklamy wpływające na preferencje zakupowe klientów, to również walka o klienta politycznego, walka na śmierć i życie.

Dla człowieka tak bardzo sceptycznego jak ja tego rodzaju penetracja mózgów jawi się jako działanie niezwykle drażniące, ba, mające charakter przeciwdziałania. Nic na to nie poradzę, że jeżeli ktoś dziesiątki albo setki razy zakupił dajmy na to krem nawilżający X, który nota bene ,może i naprawdę jest jakościowo znakomity, to w mojej krwi, mózgu i jelitach uruchamia się przeciwciało, które powiada: „A dali go, nie kupuj tego!!!” Jednym słowem nie jedną firmę puściłbym w skarpetka przez to swoje „liberum veto”.

No co ja zrobię, że nie podobają mi się sankcje – pod jakąkolwiek postacią i przeciwko komukolwiek. Sankcje są jedną wielką, przeogromną hipokryzją. Przykład? Proszę bardzo.

Kiedy w roku 2003 Roman Abramowicz kupił angielski klub piłkarski Chelsea świat zachodni, brytyjski w szczególności, rozpływał się w zachwytach. Czy nie wiedziano podówczas, że ten oligarcha związany jest z Kremlem, polityką, także z Putinem? Wiedziano. Dlaczego zatem wprowadza się na tego człowieka sankcje akurat teraz? Czy przygotowywał on operację wojenną na Ukrainę? Czy są na to dowody? Co zmieniło się od 2003 roku jeśli chodzi od tego gościa, który już dawno temu uwłaszczył się na majątku ludzi pracy. Nie zmieniło się dosłownie nic. Dotąd akceptowano machinacje finansowe jakie Abramowicz i jemu podobni oligarchowie robili na rosyjskiej ropie i gdyby nie wojna na wschodzie dalej akceptowano by „robienie kasiory” w ten sposób. Przecież to aż śmierdzi hipokryzją.

Propaganda prozachodnia (nie chcę przez to powiedzieć, że prowschodnia nie istnieje, owszem, ta prorosyjska istnieje, ale szczegółów jej nie znam, bo wstrzymano wieści ze wschodu) kazało grupce kibiców jednego z klubów siatkarskich wymyślić transparent sugerujący siatkarce, pani Smarzek, powrót do Kaliningradu, gdzie grała w siatkarskiej drużynie tego miasta. Dlaczego? Gdyż ośmieliła się grać w rosyjskiej drużynie zamiast napisać list otwarty do Putina, w którym porządnie ochrzaniłaby go za inwazję. Ponadto pani Smarzek ośmieliła się mieć pozytywne zdanie o kibicach rosyjskich, czego przecież robić nie wolno. Tak oto propaganda wpływa na ludzi, którzy są zwolennikami odpowiedzialności zbiorowej i to mi się nie podoba.

Jednym ze źródeł informacji, z którego korzystam jest niby rzetelny, jak najbardziej prozachodni „Onet” [telewizyjnych wiadomości bez względu na proweniencję stacji, nie oglądam i nie słucham]. Jakoś nie przypominam sobie sytuacji, aby w logo „Onetu” znalazła się kiedykolwiek ikonka z biało-czerwoną flagą. Nie ma na co liczyć. Nie było i nie będzie też ikonki z flagami Syrii, Jemenu czy Iraku. Kogo w „Onecie” interesuje jakiś tam uchodźca – muzułmanin? Wszak to „podczłowiek”. Denerwuje mnie to zwyczajnie i po ludzku.

Dzień temu Rosja zakręciła nam kurek od gazu. Gdyby którykolwiek z myślących polityków w naszym kraju zdolny był właśnie do myślenia, co z tym faktem zrobić, to przynajmniej by się zastanowił i zapytała sam siebie, co to oznacza / może oznaczać dla naszego kraju. Przeciętnie wykształcony człowiek nieubrany jeszcze w strój propagandy powiedziałby: „otóż i mamy problem – droższy będzie gaz (zwykle tak bywa, że firmy z branży energetycznej myślą o zwiększeniu zysku w niepewnym, wojennym czasie), wzrośnie inflacja bo i produkcja stanie się droższa”. A tu masz, żadnego niepokoju, damy radę. Nawet lewica, która wiesza psy na rządzie prawicy zadowolona z tego, że zwiększą się koszty życia przeciętnej rodziny. Co za hipokryzja! Nie wiem jak i gdzie, ale w Toruniu pobąkuje się, że już niedługo chlebek będzie smarowany masłem jedynie w soboty i niedziele, a i ten chleb drogi jakby ze złota, stąd i pojawiające się pytanie: „jak tam w tym GUS-ie wyliczają tę inflację, skoro chlebek poszedł w górę o sto procent, a inne towary spożywcze circa o 50-siąt?” Kolejna ściema propagandowa!

A tu rząd, słyszałem, wydaje odezwę do firm, aby o jakąś tam kwotę obniżali ceny swoich produktów, aby pisowska Polska rosła w siłę, a ludzie korzystali z zasiłków.

Czym to się skończy? Niczym!

Zwycięży propaganda. Zawsze zwyciężała.


[28.04.2022, Toruń]


19 marca 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (662) STARUCH

 

Louis Le Breton (1818 – 1866) 
"The demon"


662.

    Staruch w grudniu zeszłego roku mówił: "Trudno nie odnieść wrażenia, że sprawy weszły w nową fazę. Rosjanie tak prowadzą swoje operacje, a Ukraina jest tego najlepszym przykładem. Nie wykluczam, że powstająca już zapora graniczna będzie musiała zostać wzmocniona, przedłużona na granicę z Ukrainą".

- Czy groźba napaści Moskwy na Ukrainę jest realna? - zapytano starucha.

- Ten scenariusz wydaje się mało racjonalny. Tak na dziś go oceniam. Proszę zwrócić uwagę, że frakcja prorosyjska ma szanse przejąć władzę na Ukrainie w wyniku wyborów. W takiej sytuacji wojna wydaje się dla Kremla nieopłacalna. Z kolei grożąc wojną, Rosja stawia Zachodowi warunki. Putin posunął się w nich bardzo daleko, ale to najpewniej element targu.

    Minęły trzy miesiące i proroczy staruch zmienił zdanie (czy jak?). Jakoś budowa wysokiego muru na granicy z Ukrainą idzie z oporem. Teraz staruch proponuje, aby armie NATO wzorem wcześniejszych operacji w Iraku czy w Afganistanie najechały z pokojową misją na Ukrainę. Zjednoczone siły armii państw zachodnich, tudzież nasz kontyngent, będą pokojowo przekonywać Rosjan, aby wycofali swe wojska z Ukrainy.

    Rozumiem, że staruchowi bliżej do wiecznego odpoczynku aniżeli dalej, więc jaka dla niego różnica: polec śmiercią naturalną w strzeżonym pałacu, czy też umrzeć podczas misji pokojowej na wschodzie (mniemam, że staruch pomimo swoich wysłużonych lat i niewielkiej postury, stanie na czele wojsk polskich), ale czemu dąży do przekierowania rosyjskich rakiet balistycznych Iskander na Warszawę? Właśnie zachodzę w głowę.

Panie Boże, zlituj się na nami i daj staruchowi jakąś posadę w Niebie. Niech się wykaże.


[19.03.2022, Toruń]


07 marca 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (659) SZALEŃSTWO

 

Tugan Sokhiev

    Ja naprawdę staram się zrozumieć ten medialny szum po napaści Rosji na Ukrainę, ale nie do przyjęcia jest dla mnie obwinianie narodu rosyjskiego i jego kultury o zaistniałą sytuację. Nie mogę zrozumieć, że oto nagle media polskie (sądzę też, że dzieje się tak w Europie i za oceanem) przypomniały sobie, że istnieje jakiś ukraiński pisarz, kompozytor, muzyk, i teraz w związku z inwazją media te uwielbiają ukraińską kulturę, która z dnia na dzień stała się kulturą najznaczniejszą w świecie. Nie podoba mi się ta hipokryzja, ten cały propagandowy marketing, którego celem zdaje się być lodówka wypełniona jedynie towarami ukraińskimi. Jeżeli tak bardzo kochamy Ukrainę i Ukraińców, należało wcześniej czerpać chochlami ich wiedzę, muzykę i pisane słowo... a teraz...?

    Broń Boże, nie jest to wpis w jakikolwiek sposób krytykujący samą Ukrainę i jej naród. W obliczu wojny, jestem z tymi, którzy cierpią, ale też nie uważam, aby, dla przykładu, ukraiński pisarz otrzymał nagrodę Nobla dlatego, że Putin zarządził napaść na Ukrainę.

    Poniżej podaję opracowany przeze mnie artykuł z France Musique dotyczący rosyjskiego dyrygenta Tugana Sokhieva.

    Rosyjski dyrygent Tugan Sokhiev ogłosił w niedzielę, że odszedł ze stanowiska dyrektora muzycznego Teatru Bolszoj w Moskwie i Orchestre National du Capitole de Toulouse, mówiąc, że jest pod presją, by zająć stanowisko w sprawie wydarzeń na Ukrainie.

- Wiem, że wiele osób czekało, aż zabiorę głos i przedstawię moje stanowisko w sprawie tego, co dzieje się teraz” na Ukrainie – napisał w oświadczeniu. - Zawsze będę przeciwko wszelkim konfliktom. Przede wszystkim muszę powiedzieć najważniejszą rzecz: nigdy nie popierałem i zawsze będę przeciwko wszelkim konfliktom w jakiejkolwiek formie – powiedział Tugan Sokhiev. - To, że niektórzy ludzie kwestionują moje pragnienie pokoju i myślą, że jako muzyk mogę mówić o wszystkim innym niż pokój na naszej planecie, jest dla mnie szokujące i obraźliwe.

    Uważany za jednego z najwspanialszych młodego pokolenia, Tugan Sokhiev pochodzący z rosyjskiego Kaukazu, wciąż mówi, że nie może znieść bycia świadkiem tego, że drogi jego kolegów, artystów, aktorów, śpiewaków, tancerzy, reżyserów są zagrożone, traktowane lekceważąco i de facto stali się oni ofiarami kultury [rosyjskiej] do anulowania.

- Proszono mnie, żebym wybrał jedną tradycję kulturową, a nie drugą. (...) Niedługo będę proszony o wybór między Czajkowskim, Strawińskim, Szostakowiczem a Beethovenem, Brahmsem, Debussym. To już się dzieje w Polsce, kraju europejskim, gdzie muzyka rosyjska jest zakazana. My, muzycy, jesteśmy po to, aby poprzez muzykę Szostakowicza przypomnieć okropności wojny. My, muzycy, jesteśmy ambasadorami pokoju. Zamiast używać nas, nas i naszej muzyki, do jednoczenia narodów i narodów, jesteśmy dzieleni i wykluczani.

- W obliczu niemożliwego wyboru między moimi ukochanymi rosyjskimi i francuskimi muzykami, postanowiłem zrezygnować ze stanowiska dyrektora muzycznego Teatru Bolszoj w Moskwie i Orchestre National du Capitole de Toulouse ze skutkiem natychmiastowym.


[07.03.2022, Toruń]


04 marca 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (657 - 658) CO PO WOJNIE. WOJNA I MY.

 

Zdjęcie zaczerpnięte ze strony:

657.

Oczywiście, że korci mnie pisanie o wojnie, bo też jest to temat numer jeden nie tylko dla uczestników tej niepotrzebnej, okrutnej i w sumie bezcelowej wojny. Tyle jednak pisze się o niej, że wystarczałoby, aby cały świat zabrzmiał jednym głosem: "stop temu piekłu", gdyż, jak wspomniałem w innym miejscu bloga - każda wojna jest zła.

Wypadałoby się jednak pochylić nad tym, co będzie po tej wojnie, bo chyba trudno nas sobie wyobrazić, że będzie ona trwała wiecznie, chociaż... może się przekształcić w starcia partyzanckie, w permanentną działalność terrorystyczną, co zwykle dzieje się, gdy istnieje obiektywnie przewaga sił zbrojnych po jednej ze stron. Właśnie to, co będzie się działo po wojnie na terytorium Ukrainy i co się stanie z Rosją - to pytania, na które dzisiaj odpowiedzi jednoznacznej nie ma.

Moja przykra konstatacja na temat obecnego stanu działań wojennych wynika też z przeświadczenia, że w Rosji wygrała bezwzględna twarda polityka nad wszelkimi innymi aspektami życia w tym kraju. Nie ukrywam, że patrzyłem i wciąż patrzę na Rosję w kontekście dokonań kulturalnych w tym kraju. Przecież fakt, iż Rosja znajduje się w stanie wojny nie może przesłonić innego stwierdzenia, że artyści rosyjscy działający tak na terenie tego kraju jak i poza nim są nośnikami kultury, także tej zachodniej. Czy wobec tego mamy przekreślić ten dorobek okrutną inicjatywą polityczną Putina. Przyznam, że trochę mi żal tych artystów rosyjskich, których wręcz zmusza się do zajęcia jednoznacznego stanowiska wobec wojny. Jest ich mi żal, ale też rozumiem te oczekiwania ze strony zachodu, gdyż... jakakolwiek wojna jest złem. No, dobrze, ale przez chwilę pomyślmy nad tym, co stanie się z kulturą rosyjską i jej odbiorem po wojnie. Czy w ramach sankcji zabroni się nauki języka rosyjskiego w szkołach? A może przejdziemy po tej wojnie do porządku, tak jak w przypadku zwycięskiej napaści USA na Jugosławię czas jakiś temu?

658.

Jakie konsekwencje mają obecna działania wojenne dla Polski, dla naszego rządu i nas, obywateli. Społeczeństwo, i słusznie, wspiera uchodźców wojennych z Ukrainy - jest to poniekąd nasz obowiązek - pomagać wymagającym pomocy. Jeśli chodzi o rząd pisowski i pierwszego obywatela - prezesa kaczyńskiego, to jakże miło jest dowiedzieć się, że pan prezes nie boi się chorób, jakie przynoszą obcokrajowcy i, jak mi się wydaje, wstrzymał już budowę na granicy z Ukrainą wysokiego muru (zamiar budowy takiego muru także na granicy z Ukrainą został przez szefa pisu podjęty wcześniej). Cieszy mnie to, że Ukraińcy nie są zawracani z granicy i nie muszą się ukrywać w lasach. Pewnie wynika to z faktu, że uchodźca z Syrii czy Iraku to człowiek znajdujący się na niższym szczeblu rozwoju, przez co i wrażliwość na jego cierpienie musi być okrojona. I

Ironizuję - jak najbardziej, ot zwyczajna polityka. Niestety w kontekście trwającej wojny i jej przyszłych skutków dla naszego kraju, wysuwam taką oto prognozę, oby do odszczekania:

1) gospodarczo kraj nasz poważnie straci,

2) pogłębi się inflacja,

ale

3) pis dostanie kasę od Unii, jakiej spodziewał się dostać, pomimo łamania prawa; mało tego - rząd dostanie dodatkowe pieniądze z przeznaczeniem dla uchodźców z Ukrainy.

4) możemy być spokojni co do tego, że pis powygrywa następne kolejne wybory, gdyż nasz mądry naród zostanie uświadomiony, że te inflacje, drożyzny i inne trudności z jakimi spotykają się obywatele, to wina Tuska, który swą krótkowzroczna polityką doprowadził do wybuchu wojny, której skutki są właśnie takie jak inflacja, drożyzna i te de, i te pe.


[04.03.2022, Toruń]