Luis Alberto Sangroniz - Portret kobiety (1932)

Luis Alberto Sangroniz  -  Portret kobiety (1932)

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

08 stycznia 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (623) CZAS UMYKA.

 

Antonio de Pereda (1611- 1678)
"Vanitas vanitatum" ["Marność/Próżność"]

623.

    Ten czas... umyka bardzo szybko... sprawił, że pan Janusz Gajos, jeden z najwybitniejszych polskich aktorów, doszedł do wniosku, przez swoją skłoniony żonę, że pora udać się na odpoczynek po latach pracy w teatrze i kinie. Pomyślałby kto onegdaj, że ów Janek Kos z "Pancernych" będzie arcymistrzem aktorskim, że uda się panu Gajosowi przezwyciężyć zaszufladkowanie go jako dowódcy czołgu 102 i miłości Marusi? Los bywa przewrotny i rozmaite rozwiązania daje... a czas pędzi, bo oto doczekaliśmy się już ósmego dnia nowego roku i z tej perspektywy widać na horyzoncie przykry obraz przyszłości, bo oto mit pięćset plus zaczyna się rozmywać, a przybliża się widmo inwigilacji. Oni to bagatelizują, chyba dlatego, że mają wpisaną w geny podejrzliwość i jakąś niezwykłą pewność siebie co do tego, że im, rządzącym wolno więcej, ba - wolno wszystko, wolno też zakładać podsłuch, wolno mówić, jak czyni to marszałek, kto dobrym jest Polakiem, a kto nie, im wolno; nie wolno zaś tym, co nie obchodzą kopertowych urodzin rydzyka.


[08.01.2022]

07 stycznia 2022

BAJKI EZOPA (1)

 

Nadymająca się żaba

    W kawiarence dotychczas zapominano o dzieciach i należy teraz bezwzględnie tę niedoskonałość naprawić. W związku z powyższym kawiarennik przedstawia dwie pierwsze bajeczki zacnego Ezopa "przerobione" przez Panią E. Korotyńską, zaś same bajeczki wyszły nakładem "Nowego Wydawnictwa" w Warszawie w latach 30-tych XX-go wieku.

[pisownię pozostawiono oryginalną]


Osieł w skórze Lwa

    Pewien osieł, narzuciwszy na siebie skórę króla zwierząt, przebiegał stolice, wystraszając wszelkie stworzenia na tej ziemi. Pyszny ze swego znaczenia i obawy, jaką rozsiewał dokoła, natknął się na chytrego lisa. Sądził, że i jego nastraszy i zwieść potrafi. Omylił się osiełek.

Przebiegły lis, posłyszawszy ryk kłapoucha, wykrzyknął:

Aha! toś ty osiełku! Nie udało ci się ze mną! gdybyś nie ryknął swym oślim

głosem, zląkłbym się ciebie napewno... Głos twój wydał kim jesteś!...


Żaba i wół

    Pewnego razu wół pasąc się koło bagna pełnego żab, nadeptał niechcący na małą żabkę, siedzącą tuż przy błocie.

    Żabki, zobaczywszy swą martwą siostrzyczkę, z przerażeniem uciekły do swej matki ropuchy, chcąc jej donieść o tem strasznem dla nich nieszczęściu.

Ach! mamo — mówiła jedna z nich, ocierając łzy łapkami — taki duży, ogromny zwierz o czterech łapach, zabił nam naszą biedną siostrzyczkę!..

Duży bardzo? — zapytała ropucha. — Czy tak duży, jak ja w tej chwili?

I nadęła się straszliwie, stając się o dwa razy większą od siebie.

O,— odpowiedziała żabka — to był zwierz o wiele większy od ciebie.

A więc, tak duży, jak ja obecnie? — spytała znów ropucha, nadymając się jeszcze więcej.

Ach! mamusiu — odrzekła żabka — naprawdę był o wiele większy od ciebie

i gdybyś się nawet nadęła aż do pęknięcia, nie dorównałabyś mu nigdy! Zadraśnięta w swej dumie, że wątpiono o jej talencie i mocy dorównania wołowi, nadęła się z całej siły i pękła...

    Wszystkie członki żabie rozleciały się na strony, a przerażone tern żabki, popadały z grozy na ziemię, zawodząc boleśnie nad swą stratą. Przez całą noc słychać było ich żałośne rechotanie i opowiadanie całej historji współtowarzyszkom swym w bagnie.


[07.01.2022]


06 stycznia 2022

KAWIARENKA. ROZDZIAŁ 33. WIELKA RADOŚĆ.

 

Kolej transsyberyjska, okolice Irkucka / Bajkał



ROZDZIAŁ 33 WIELKA RADOŚĆ

(z którego dowiemy się, jaka radość zapanowała w kawiarence, kiedy przywiedli do niej Anna, pana radcy córka ukochana i jej syberyjski mąż - Wołodia)

Zdarzyło się to, co zdarzyć się musiało - w odnowionej części kawiarenki, z tym transparentnym, otwartym na niebiosa dachem przywitali się nareszcie najnowsi obywatele Ciżemek: Anna z zacnego domu państwa Krachów wraz ze swym syberyjskim mężem Wołodią, Joanna i Piotr, którzy wcześniej zaludnili ciżemkowskie włości wraz z pięknym zwierzęcym inwentarzem, oraz pan radca Krach z małżonką, którzy zażyczyli sobie, aby pierwsze oficjalne spotkanie młodych właśnie w kawiarence się odbyło. Na specjalne życzenie pana radcy za stołami do wspólnej wieczerzy usiadła pani Marysia z małżonkiem. Tak, tak, tego wieczoru pan Adam miał być gościem w swoim własnym przybytku, nie zaś jego właścicielem, a gospodarzem uroczystości została pani kucharka, która przepięknie dyrygowała kawiarenkową młodzieżą, aby wszystkim gościom nie zabrakło ani jadła, ani napoju, ani też przyjemnego samopoczucia.

Zatem przy pierogach z mięsem i kapustą, przy tej straszliwie niezdrowej golonce, przy ćwikle i śmietankowym chrzanie, przy roszpunce i rukoli nasączonych oliwkowo-winno-octową zalewą, przy borówkowo-żurawinowej konfiturze, przy pstrągu w cytrynowym sosie, przy brzozowej lemoniadzie, szampanie i żmijówce z Korei, przy serniczku puszystym, wiedeńskim, przy zielonej herbacie i kawie z kardamonem, przy tym wszystkim, co podniebieniu miłe bawiono się rozmową; najczęściej o tej dalekiej wschodniej krainie, skąd Wołodia z żoną przyjechali w rodzinne Anny strony.

Prześlicznie kaleczący akcent Wołodia początkowo syberyjskim opowieściom ustępował żonie, lecz wkrótce po wypiciu i koniecznym rosyjskim, długim i z samego serca wyrwanym toaście ośmielił się do opowieści Anny przyłączyć skwapliwie, a później to już prawie wcale wódki nie pił, bo w rzeczy samej nie był on alkoholu gorliwym zwolennikiem. O tak, podczas wypraw w tajgę zabierał flaszeczkę z tym napojem, lecz głównie to po, aby przed snem rozgrzać swoje trzewia i pokornie przymknąć oczy przed kolejnego dnia świtem. A teraz szczególnie, gdy Anna w błogosławionym stanie przebywała, postanowił na ten daleki z jego perspektywy kraj, jedynie trzeźwym patrzeć wzrokiem.

A kiedy już goście nasycili chętne opowieści uszy, Wołodia wstał i porwał swego teścia, pana radcę Kracha w swoje ramiona, i wyrzekł:

- Panie ojcze kochany, mnie się nikadga nie marzyło to, co pan ojciec uczynił dla nas w tym hutorze dom postawiwszy. Ja tobie obiecuję odpłacić nie tolka córkę twoją miłując do kańca żywota, lecz uczynię wsio sztoby nam wmiestie chwatiło: i dienieg, i szczastia.

To mówiąc radcę Kracha wyściskał tak szczodrze, że ten niemal by z tych pieszczot ostatni dech postradał. A kiedy już Wołodia pana radcę na ziemi postawił, obrócił się ku swej brzemiennej małżonce, w ramiona ją pochwycił i uniósł, uniósł pod żyrandole tak wysoko, i głowę swą do jej wzniosłego łona przytulił, a uczyniwszy to wykrzyknął:

- Mojaż ci ona, i żiena i riebioniok moj wljublionnyj!

A przyjaciele natenczas wstali, klaskaniem w dłonie swoją radość w górę wznieśli, a Piotr z Joanną tak czule wpatrzyli się w siebie, a Kawiarennik napotkał przy tym Marysi tak druzgocące spojrzenie i taka spontaniczna radość rozniosła się po sali, takie to teatrum się napoczęło, że i w sąsiedniej sali podniósł się tumult i co i rusz który z pozostałych gości zaglądał, by sprawdzić, co też Wołodia z Anną wyczynia i skąd ten aplauz powstawał.

A kiedy już tę arię prześwietną odbyto, panie skupiły się w jednym miejscu, panowie inny stolik do posiedzenia przysposobili i rozmowom w tych mniejszych gronach nie było końca.

A o czym rozprawiali, tego sam Stary Pisarz siedzący swoim zwyczajem w kąciku przy kubku ciepłego jeszcze mleka nie był w stanie dociec, więc co tylko mógł, co zasłyszał, jakieś urywki konwersacji pilnie w swoim kajecie opisywał - on również cieszył się szczęściem ogółu, a jeśli tak było, to przecież że i dla jego pisania lepiej, bo wtedy samo pióro znaczy błękitne ślady na białej karcie papieru i nie trzeba mu w tym pomagać.


FRAZEOLOGIZMY (31-40)

 

dać kotu drapaka


31. cedzić słowa przez zęby - mówić powoli, nie otwierając szeroko ust, szeptem, zwykle robiąc przerwy miedzy wyrazami - także: mówić przez zęby.


32. dać ciała - eufemistycznie - "skompromitować się"; "przegrać sromotnie" "Daliśmy ciała z organizacją tego przyjęcia, ale kto mógł wiedzieć, że goście zjazdu przybędą ze swoimi żonami i małżonkami. Zabrakło kilka miejsc. Na szczęście restaurator wystawił dodatkowe stoliki i nie było zupełnej klapy."


33. dać czadu - robić coś z dużą ekspresją, bardzo emocjonalnie; oddziaływać silnie swym zachowaniem na innych ludzi - także dawać czadu.


34. dać komuś do wiwatu 1. - dręczyć kogoś, sprawić komuś przykrość; zrobić komuś na złe:

Nie spodziewał się po swoich uczniach, że tak mogą mu dać do wiwatu. Jaka wychowawca, był załamany ich wulgarnym zachowaniem w teatrze. Pierwszy raz w życiu spotkał się z przerwaniem spektaklu i wyproszeniem widzów z sali. Synonim - dać komuś popalić.

35. dać komuś do wiwatu 2. - zmusić kogoś do dużego wysiłku umysłowego, fizycznego:

Dzisiaj daliśmy sobie do wiwatu na treningu. Czuję zakwasy nawet w mięśniach karku. Ale tak to jest jak dwudziestu chłopa z brzuszkami zabiera się za grę w piłkę po tygodniu siedzenia za biurkiem. Synonim - dać komuś popalić.


36. dać drapaka - uciec w pośpiechu - także: - dać dyla.


37. dać komuś drugie życie - przyczynić się do uratowania życia komuś, przyczynić się do utrzymania się przy życiu kogoś, kto był bliski śmierci - także: drugie życie


38. dać dyla - uciec w pośpiechu:

"Ktoś życzliwy podobno doniósł na niego, że wybił szybę, bawiąc się nową procą. Kiedy ujrzał przed sobą dozorcę z kamienicy po drugiej stronie ulicy, nie

namyślał się długo i dał dyla, przez płot oddzielający podwórka. Także: dać drapaka/nogę.


39. dać komuś fory - w rywalizacji uprzywilejować słabszego w celu wyrównania szans - także: dawać komuś fory.


40. dać głowę (za coś) - zapewnić, zaręczyć za coś; wyrazić przekonanie, że coś jest pewne, sprawne, stabilne:


[06.01.2022]

"Szef związku dał głowę za sprawne przygotowanie ośrodków szkoleniowych

dla najmłodszych zawodników jeszcze tej wiosny". Także: dawać głowę (za coś).


04 stycznia 2022

FILMY (2) JA GORĘ

 



JA GORĘ!


Film fabularny - telewizyjny

Produkcja: Polska

Rok produkcji: 1967

Czarno-biały: 27 min


"Ja gorę" to jeden z krótkometrażowych telewizyjnych emitowanych w latach 60-tych ubiegłego wieku w serii "Opowieści niezwykłych" - Jest to Komediowa adaptacja opowiadania Henryka Rzewuskiego. Zmarłego polskiego szlachcica - Pogorzelskiego, właściwie jego ducha prześladuje duch dawnego właściciela zamku w Samsonowie - Zatorskiego.

Szlachcic Krzywda - Pogorzelski (Jerzy Turek) za życia, działając na polecenie biskupa (Jerzy Wasowski), osiadł na zamku w Samsonowie, aby odnowić zniszczoną budowlę. W pracach renowacyjnych przeszkadzał mu jednak duch Zatorskiego który wciąż powtarza kwestię: "Pan tu, panie Pogorzelski, robisz swoje - a ja gorę!" Powiadomiony o wszystkim biskup odprawił w zamku egzorcyzmy na próżno. Udręczony Krzywda-Pogorzelski zmarł. Nawet po śmierci nie uwolnił się jednak od swego prześladowcy. Gdy opowiada tę niesamowitą historię autorowi (Kazimierz Rudzki), duch Zatorskiego nadal powtarza swoje "Ja gorę!"

Świetne role Turka, Wasowskiego i Rudzkiego przydają opowieści dodatkowego waloru, chociaż dla zaprezentowania swego kunsztu aktorskiego mają niewiele czasu, bo film Janusza Majewskiego trwa mniej niż pół godziny.



odwiedza równie sympatycznie sportretować wszystkie postaci - żyjące i te z zaświatów. Ogromną zasługę mają tu aktorzy - Jerzy Turek, niezapomniany Kazimierz Rudzki i Jerzy Wasowski oraz Władysław Hańcza, użyczający swego głosu duchowi potępienia. Autora nawiedza duch szlachcica Pogorzelskiego, opowiada mu swoją historię. Za życia, działając na polecenie biskupa, osiadł na zamku w Samsonowie, aby odnowić zniszczoną budowlę. W pracach renowacyjnych przeszkadzał mu jednak duch dawnego właściciela, niejakiego Zatorskiego, który wciąż powtarzał kwestię: "Pan tu, panie Pogorzelski, robisz swoje - a ja gorę!" Powiadomiony o wszystkim biskup odprawił w zamku egzorcyzmy na próżno. Udręczony Krzywda-Pogorzelski zmarł. Nawet po śmierci nie uwolnił się jednak od swego prześladowcy. Gdy opowiada tę niesamowitą historię autorowi, duch Zatorskiego nadal powtarza swoje "Ja gorę!"


Reżyseria: Janusz Majewski

Scenariusz: Janusz Majewski

Obsada aktorska

Jerzy Turek - Pogorzelski herbu "Krzywda"

Kazimierz Rudzki - autor

Jerzy Wasowski - książę biskup

Cezary Julski - kowal

Krystyna Kołodziejczyk - Maryśka, dziewka folwarczna

Roman Kosierkiewicz - ksiądz, kapelan biskupa

Marian Opania - Walek, sługa Pogorzelskiego w zamku

Wojciech Zagórski - sługa Pogorzelskiego w zamku

Władysław Hańcza - głos ducha księcia Wilibalda Zatorskiego


[04.01.2022, Toruń]


03 stycznia 2022

SZTUKA - GABRIËL METSU - MALARSTWO RODZAJOWE


    Holenderskie malarstwo barokowe jest jednym z tych, które interesuje mnie najbardziej. Szczególną rolę odgrywają w tym moim upodobaniu sceny rodzajowe. Ta swoista dokumentalistyka życia jest o tyle istotna, że praktycznie nie ma innego sposobu na odtworzenie ówczesnego życia, a to zawsze mnie interesowało.

    Dzisiaj w kawiarence Gabriël Metsu.

    Gabriël Metsu (1629–1667) był holenderskim malarzem obrazów historycznych, martwych natur, portretów i scen rodzajowych.

    Gabriel dorastał na Lange Mare, a jego ojczym, kapitan, który wspierał jego edukację; jego matka była biedną położną. W 1648 Metsu został zarejestrowany wśród pierwszych członków cechu malarzy w Lejdzie. Szkolił się prawdopodobnie w Utrechcie u katolickich malarzy Nicolausa Knüpfera i Jana Weenixa.

    Około roku 1655 Metsu przeniósł się do Amsterdamu. Zamieszkał tam w zaułku na Prinsengracht, obok browaru iw pobliżu swoich krewnych. W 1658 poślubił Isabellę de Wolff, której ojcem był garncarz, a matką malarka Marię de Grebber.
Z dużą dozą prawdopodobiestwa można powierdzieć, że malarstwo Metsu wpłynęło na sztukę innego niderlandzkiego artysty -  Pietera de Hoocha.

    Przez pewien czas uczniami Metsu byli Michiel van Musscher i Joost van Geel. Gabriel Metsu zmarł w wieku 38 lat i został pochowany w Nieuwe Kerk. Trzykrotne uderzenie w dzwon świadczyło o tym, że zmarł malarz - katolik. Żona, Isabella, po śmierci męża wyjachała mieszkać do matki; zmarła w 1718 roku. 

    Już około 1653 roku Metsu zaczął umieszczać namalowane przez siebie portrety  w domach zamożnych Holendrów. Specjalizował się w scenach rodzajowych na małych panelach. Szczególnie upodobał sobioe malowanie ludzi starych. Malował też młode kobiety, karmiące zwierzęta domowe, sprzedające towary na targu (owoce, warzywa, ryby, drób lub mięso) albo też same robiące zakupy. 

A oto kilka obrazów tego artysty.

"Stara kobieta sprzedająca ryby"


"Kucharka"




"Rynek warzywny w Amsterdamie"





"Kobieta obierająca jabłka"




"Kobieta pijąca wino"


[03.01.2022, Toruń]

WERSETY (5) NIE MAM PRETENSJI

 

Edvard Munch (1863 - 1944) 
"Popiół"

NIE MAM PRETENSJI


Nie ośmieliłbym się obudzić

pierwszy raz

gdybym poznał zakończenie

nie mam do ciebie pretensji matko

nie żywię do ciebie złości ojcze

żem się urodził dla was

dla siebie i świata

nikt nie wie co jest po tamtej stronie

kto przyjdzie zniweczyć trud

kto każe wydźwignąć kamień

na szczyt wzgórza

kto sprawi ból

podpowiadając jak skończyć

z sobą.



[03.01.2021, Toruń]

01 stycznia 2022

POZDROWIENIA DLA CENZORÓW

    Pisałem już o tym, że pisiory opanowały polski facebook; konkretnie administratorzy albo sami są zwolennikami pisu, albo też każdy krytyczny tekst wobec działa pisu uznany zostaje za naruszający standardy społeczności facebooka.

    W poniższym tekście tajemnicza facebookowa władza uznała być może, że standardy zostały naruszone we fragmencie tekstu:

"Minął kolejny rok pisowskiej dyktatury, tej bezprzykładnej ignorancji i arogancji, wyszukiwania kolejnych wewnętrznych i zewnętrznych wrogów, rok covidowych i okołocovidowych śmierci, dla mnie rok kroczącej beznadziei (...)"

"Jeśli chodzi o politykę wewnętrzną, to niestety nie wróżę powodzenia krajowi w obecnym, 2022 roku, jak i też w przyszłych latach. Z jakiego powodu? Martwić może to, że około 33% dorosłych obywateli pragnie nadal głosować na pis bez względu na karykaturalny sposób sprawowania władzy, szerzącą się drożyznę, łamanie praw człowieka i Konstytucji, co w obliczu niemożności zjednoczenia się opozycji doprowadzi do tego, że przy obecnej metodzie głosowania pis pozostanie przy rządzeniu Polską we współpracy z konfederacją."

    No cóż, takie jest moje zdanie o pisowskiej władzy i choćby mnie przypalano, zdania swego nie zmienię - mam prawo do wyrażenia swojej opinii, gdyż póki co w naszym kraju istnieje (a może już nie?) wolność słowa.

    Mogłem się też narazić następującymi słowami:

"Wcześniej i przez sen słyszałem kanonadę wystrzałów, potężniejszą niż o tej porze ubiegłego roku. Dla mnie oznacza to, że głupców w Toruniu przybyło a to właśnie człowiek niespełna rozumu czci fajerwerkami rok skandalicznych podwyżek i nie zważa na to, że pośród nas żyją też zwierzęta, takie jak nasza Adelka, która wyjątkowo boi się wystrzałów. Mniej więcej wtedy, kiedy ja zmrużyłem oczy, nasza strachliwa suczka poszukała schronienia pod łóżkiem i wstała dopiero po trzeciej nad ranem. Dlaczego schroniła się tak wcześnie? Dlatego że toruńscy głupcy witają nowy rok petardami nie o północy, co zgodne jest z tradycją, lecz niezgodne z życzliwością dla zwierząt, a wiele godzin przed zakończeniem starego roku, aby wykazać, że race jednych są głośniejsze od petard innych na osiedlu czy w mieście. No cóż, wyleczenie się z głupoty jest najtrudniejsze."

    Przyznaję - nazwałem część Torunian głupcami i potwierdzam swoje słowa, choć mogłem się wyrazić jeszcze dosadniej. Tak, uważam za głupców tych wszystkich, który bawiąc się petardami się czynią piekło z życia stworzeń.

620.

Minął kolejny rok pisowskiej dyktatury, tej bezprzykładnej ignorancji i arogancji, wyszukiwania kolejnych wewnętrznych i zewnętrznych wrogów, rok covidowych i okołocovidowych śmierci, dla mnie rok kroczącej beznadziei, która przenosi się na ten obecny nowy rok. 2022 rok zapowiada się na najgorszy jakie dotąd przeżyłem, włączywszy w to także ten 2019, kiedy to uległem poważnemu wypadkowi. Nie będę rozwijał dalej tego tematu; dość powiedzieć, że mam ku temu stanowisku stosowne przesłanki.

Jeśli chodzi o politykę wewnętrzną, to niestety nie wróżę powodzenia krajowi w obecnym, 2022 roku, jak i też w przyszłych latach. Z jakiego powodu? Martwić może to, że około 33% dorosłych obywateli pragnie nadal głosować na pis bez względu na karykaturalny sposób sprawowania władzy, szerzącą się drożyznę, łamanie praw człowieka i Konstytucji, co w obliczu niemożności zjednoczenia się opozycji doprowadzi do tego, że przy obecnej metodzie głosowania pis pozostanie przy rządzeniu Polską we współpracy z konfederacją.

621.

Pierwszy raz od czasu, gdy w ogóle pamiętam swoje życie, obecny Sylwester został przeze mnie tragicznie przespany. Mniej więcej zasnąłem przed 19-tą, aby obudzić się po godzinie drugiej już w nowym roku. Wcześniej i przez sen słyszałem kanonadę wystrzałów, potężniejszą niż o tej porze ubiegłego roku. Dla mnie oznacza to, że głupców w Toruniu przybyło a to właśnie człowiek niespełna rozumu czci fajerwerkami rok skandalicznych podwyżek i nie zważa na to, że pośród nas żyją też zwierzęta, takie jak nasza Adelka, która wyjątkowo boi się wystrzałów. Mniej więcej wtedy, kiedy ja zmrużyłem oczy, nasza strachliwa suczka poszukała schronienia pod łóżkiem i wstała dopiero po trzeciej nad ranem. Dlaczego schroniła się tak wcześnie? Dlatego że toruńscy głupcy witają nowy rok petardami nie o północy, co zgodne jest z tradycją, lecz niezgodne z życzliwością dla zwierząt, a wiele godzin przed zakończeniem starego roku, aby wykazać, że race jednych są głośniejsze od petard innych na osiedlu czy w mieście. No cóż, wyleczenie się z głupoty jest najtrudniejsze.

622.

Ratunek? Jak zwykle ten sam: czytanie książek, kawiarenka, stare polskie filmy, muzyka (raczej poważna, bo nie czas na rozrywkową), praca - nazwijmy ją - domowa i sen. Zero marzeń.

Zacząłem po raz kolejny czytać "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego, powieść, którą swego czasu uznałem za "number one" literatury światowej. Ciekawe, czy od czasu ostatniej lektury tego dzieła, mój pogląd na jego temat się zmienił.


[01.01.2022, Toruń]



FILMY (1) GWIAZDA WYTRWAŁOŚCI.

 W nowym roku wprowadzam nową kategorię tekstów. Tak mam, lubię różnorodność. Tym razem proponuję teksty, a właściwie informacje na temat obejrzanych filmów. Wprawdzie w jednej z zakładek po lewej stronie wprowadzanych do bloga tekstów zamieściłem już listę filmów, to jednak w niniejszej kategorii tematycznej zamieszczał będę trochę więcej informacji o polskich filmach.

    Zaczynam od rzadko, jak sądzę, oglądanego filmu w reżyserii Pawła Komorowskiego "Gwiazda wytrwałości".

    Mam nadzieję, że siły pozwolą mi na kontynuację przedsięwzięcia.

 



kadry z filmu 


GWIAZDA WYTRWAŁOŚCI

Film fabularny - telewizyjny

Rok produkcji: 1971

Premiera: 1981. 03. 02

Czarno-biały, 53 min


30 listopada 1944 kilku żołnierzy Pierwszej Polskiej Dywizji Pancernej jedzie na przepustkę do Brukseli. Spotykają tam... Joachima Lelewela.


Reżyseria: Paweł Komorowski

Scenariusz: Andrzej Czałbowski, na podstawie opowiadania Ksawerego Pruszyńskiego

Obsada aktorska

Tadeusz Łomnicki - Joachim Lelewel

Jerzy Jogałła - żołnierz Sztum

Marian Kociniak - rotmistrz Iwanowski

Władysław Kowalski - porucznik, oficer oświatowy

Zdzisław Maklakiewicz - kapelan

Jerzy Nowak - gospodarz oberży

Stanisław Zatłoka - żołnierz Witek

Tadeusz Schmidt - major, dowódca pułku

Andrzej Zaorski - porucznik Andrzej Zawada

Moja ocena: **** / *****

Świetna rola Tadeusza Łomnickiego w roli Joachima Lelewela, intrygująca fabuła, ciekawa scenografia, pełna tajemniczości atmosfera (teatralna) filmów lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, dobra rola Maklakiewicza,  Jogałły i Władysława Kowalskiego


ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (620 - 622) JEDYNIE ZMIANA DATY. GŁUPCY. RATUNEK.

 

Édouard Manet  (1832 -  1883)
"Le Suicidé" / Samobójca (1877)

620.

Minął kolejny rok pisowskiej dyktatury, tej bezprzykładnej ignorancji i arogancji, wyszukiwania kolejnych wewnętrznych i zewnętrznych wrogów, rok covidowych i okołocovidowych śmierci, dla mnie rok kroczącej beznadziei, która przenosi się na ten obecny nowy rok. 2022 rok zapowiada się na najgorszy jakie dotąd przeżyłem, włączywszy w to także ten 2019, kiedy to uległem poważnemu wypadkowi. Nie będę rozwijał dalej tego tematu; dość powiedzieć, że mam ku temu stanowisku stosowne przesłanki.

Jeśli chodzi o politykę wewnętrzną, to niestety nie wróżę powodzenia krajowi w obecnym, 2022 roku, jak i też w przyszłych latach. Z jakiego powodu? Martwić może to, że około 33% dorosłych obywateli pragnie nadal głosować na pis bez względu na karykaturalny sposób sprawowania władzy, szerzącą się drożyznę, łamanie praw człowieka i Konstytucji, co w obliczu niemożności zjednoczenia się opozycji doprowadzi do tego, że przy obecnej metodzie głosowania pis pozostanie przy rządzeniu Polską we współpracy z konfederacją.

621.

Pierwszy raz od czasu, gdy w ogóle pamiętam swoje życie, obecny Sylwester został przeze mnie tragicznie przespany. Mniej więcej zasnąłem przed 19-tą, aby obudzić się po godzinie drugiej już w nowym roku. Wcześniej i przez sen słyszałem kanonadę wystrzałów, potężniejszą niż o tej porze ubiegłego roku. Dla mnie oznacza to, że głupców w Toruniu przybyło a to właśnie człowiek niespełna rozumu czci fajerwerkami rok skandalicznych podwyżek i nie zważa na to, że pośród nas żyją też zwierzęta, takie jak nasza Adelka, która wyjątkowo boi się wystrzałów. Mniej więcej wtedy, kiedy ja zmrużyłem oczy, nasza strachliwa suczka poszukała schronienia pod łóżkiem i wstała dopiero po trzeciej nad ranem. Dlaczego schroniła się tak wcześnie? Dlatego że toruńscy głupcy witają nowy rok petardami nie o północy, co zgodne jest z tradycją, lecz niezgodne z życzliwością dla zwierząt, a wiele godzin przed zakończeniem starego roku, aby wykazać, że race jednych są głośniejsze od petard innych na osiedlu czy w mieście. No cóż, wyleczenie się z głupoty jest najtrudniejsze.

622.

Ratunek? Jak zwykle ten sam: czytanie książek, kawiarenka, stare polskie filmy, muzyka (raczej poważna, bo nie czas na rozrywkową), praca - nazwijmy ją - domowa i sen. Zero marzeń.

Zacząłem po raz kolejny czytać "Zbrodnię i karę" Dostojewskiego, powieść, którą swego czasu uznałem za "number one" literatury światowej. Ciekawe, czy od czasu ostatniej lektury tego dzieła, mój pogląd na jego temat się zmienił.


[01.01.2022, Toruń]