Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

15 maja 2021

MAŁE IMPROWIZACJE (17) UCIEKŁA MI PRZEPIÓRECZKA

 


Panią Zofię rzadko można było zobaczyć w kawiarni na mieście, tej narożnej, w której spotykało się licznie towarzystwo składające się z ludzi starych i młodych, samotnych matek z dziećmi, par mających się ku sobie i umęczonych samotnych mężczyzn w średnim wieku zatrudnionych w korporacjach. Polonistka była z natury osobą preferującą towarzystwo z mężem, rzadziej z rodziną; częściej widywano ją w domu kultury przed spektaklem teatralnym lub projekcją filmową. Tam w najodleglejszym od drzwi wejściowych do sali kinowo-teatralnej foyer znajdował się niewielki, lecz dobrze wyposażony bufet; wokół stoliki i krzesła, może niezbyt wygodne, lecz zwykle zapełnione. W tym właśnie miejscu zasiadała, najczęściej z mężem, pani Zofia, a wokół niej gromadzili się jej wychowankowie, którzy nierzadko nakłaniani byli uprzednio przez panią od polskiego do odwiedzania tego przybytku kultury, głównie w sobotni wieczór lub niedzielne popołudnie.

Tym razem na pół godziny przed spektaklem pani Zofia pojawiła się w foyer w towarzystwie dawnej przyjaciółki, lekarki, której jakieś pilne rodzinne sprawy skierowały do miasteczka, a że korzystała przy okazji z dobrodziejstw wynikających z urlopu, postanowiła spotkać się z koleżanką ze szkolnej ławy, z którą widywały się od wielkiego święta. Pani Ida, tak bowiem miała na imię lekarka, zgodziła się pójść z Zofią na przedstawienie w sobotę, a w niedzielę zajść na obiad do państwa Zduńczyków. Zastajemy je w pomieszczeniu przeznaczonym dla gości domu kultury przy kawie i ciasteczkach, i podczas tej sjesty pojawiają się pytania:

- W takim razie, co robisz, aby przykuć uwagę uczniów do konkretnych lektur, dbając przy okazji o to, aby, mimo wszystko, te, które wpisane zostały do programu, zostały opracowane? Jakich używasz argumentów, aby twoi uczniowie w ogóle czytali lektury.

Pani Zofia tylko przez ułamek chwili zastanawiała sie nad odpowiedzią. W końcu pewnym głosem przemówiła w ten sposób:

- Całą pierwszą lekcję poświęcam na to, aby przedstawić uczniom obowiązujące nas lektury w taki sposób, aby nie dokonywać li tylko ich wyliczanki, ale uświadomić uczniom, w jakim celu należy przeczytać "Lalkę" czy "Ziemię obiecaną". Wyłuszczam zatem problem, zagadnienie, którymi zajmiemy się podczas omawiania tych tekstów. Tłumaczę, że po przeczytaniu takiej a takiej książki, będziemy bogatsi o nowe doświadczenie. Następnie odwołuję się do woli i ambicji uczniów, pytając, którzy z nich chcieliby być naszymi przewodnikami po każdej z lektur. Wbrew pozorom, zgłoszenia są liczne. Niektórzy zgłaszają swoje uczestnictwo w projekcie, gdyż zdążyli sie już zapoznać z wybraną przez nich lekturą; innych zainteresował problem. I w ten sposób dokonujemy obsady liderów do poszczególnych tekstów. To oni w czasie omawiania utworów zajmują niejako miejsce obok mnie po tej samej stronie katedry.

- Czy nie obawiasz się, że ci, jak to nazywasz, przewodnicy czy liderzy, będą jedynymi, którzy przeczytają daną lekturę?

- Dotknęłaś kolejnego zagadnienia. Zwykle do danej lektury wyznaczonych jest czworo, pięcioro liderów, którzy automatycznie grupują wokół siebie pozostałych uczniów i rozpoczyna się praca nad tekstem w zespołach. Zapewniam cię, że w takim zespole pracują wszyscy, wszyscy dążą do zrozumienia narzuconych im przez liderów zagadnień pomni tego, że przy opracowywaniu kolejnej lektury to oni mogą być liderami. Wymyśliłam więc połączenie współpracy z konkurencją.

- Odważna jesteś. W końcu przekazujesz pewien zakres odpowiedzialności w ręce, a właściwie w mózgi uczniów. Ryzykujesz...

- Myślę, że właśnie na tym powinien polegać proces przekazywania uczniom wiedzy i umiejętności. Nadzorując ten proces, musimy jednocześnie zadbać o to, aby uczniowie samodzielnie mogli dojść do własnych wniosków i uogólnień, aby docenili przy tym znaczenie pracy zespołowej, bo co kilka głów to nie jedna.

Kobiety dopijały kawę. Rozległ się już pierwszy dzwonek.

- Widzisz tych młodych? Pełno ich dzisiaj - kontynuowała Zofia. - Trzy grupy w komplecie stawiły się na przedstawienie "Uciekła mi przepióreczka"... chyba i my musimy już iść, prawda?


[15.05.2021, Toruń]

6 komentarzy:

  1. Przypomniałeś mi wspaniale wystawiony kiedyś spektakl w Teatrze Telewizji na podstawie dramatu Stefana Żeromskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam taki spektakl w TVP, ale były to bardzo dawne czasy, w roku, w którym zdawałem maturę. Ciekawe, czy o tym samym myślimy.

      Usuń
  2. Dobry nauczyciel to skarb. Ja miałam dwoje takich. Często o nich myślę i zastanawiam się, kim byłabym gdyby nie Ich mądre pokierowanie w sprawie wyboru zawodu. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie się z Toba zgadzam. Tez miałem takich nauczycieli.

      Usuń
  3. Dobry nauczyciel musi mieć dobre tworzywo, bez pomocy i chęci uczniów niewiele zrobi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, zgadzam się. Samemu bardzo trudno cokolwiek zrobić, aczkolwiek trzeba wykonać ten pierwszy krok.

      Usuń