Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

27 sierpnia 2024

PROFESOR TUTKA (20) PROFESOR TUTKA STARA SIĘ BYĆ SPRAWIEDLIWY

 

Rejent opowiadał panom, co zaszło wczoraj w jego bliskiej rodzinie, którą odwiedził. Dzieci bawiły się «w sklep», czyli jedne sprzedawały, drugie kupowały. Dzieci ustawiły na stole szereg przedmiotów. Przedtem paru filiżankom utrąciły uszka i nazwały «towarem wysortowanym». Gdy jedno z dzieci podeszło do matki i zaproponowało jej kupno «towaru wysortowanego» po zniżonej cenie, matka, zobaczywszy filiżanki z utrąconym uszkiem, krzyknęła, przepędziła całe bractwo i zapowiedziała, że nie pójdą na obiecany film rysunkowy.

Rejent zastanawiał się nad tym, że przecież dzieci są tutaj w istocie niewinne; matka nie miała racji, aby karać dzieci i nie pokazać im filmu rysunkowego.

Odezwał się teraz Profesor Tutka.

Opowiem panom o kobiecie, którą poznałem niegdyś i spotykałem często jako sąsiadkę. Mieszkaliśmy przy obcej rodzinie, jeden pokój ja zajmowałem, w drugim mieszkała owa pani. Pani pisała książkę. Gdy praca jej była gotowa i pięknie przepisana, pani wręczyła mi maszynopis, chcąc, abym przeczytał. Tytuł tej pracy był dość oryginalny i niekrótki: „Człowieku dorosły, chciej zrozumieć dziecko”. Autorka wykazała na wielu stronicach, jak nieraz ludzie starsi nie rozumieją dziecka; jak karzą je często niesłusznie. Słowem, zastanawiała się głęboko nad tym, nad czym zastanawiał się przed chwilą pan rejent: czy matka za utrącenie uszek przy filiżankach powinna ukarać dzieci i nie pokazać im filmu rysunkowego? Autorka nie tylko, że się nad tym zastanawiała w swej pracy, ale kazała przed ukaraniem dzieci zastanawiać się poważnie rodzicom i wychowawcom. Przy tym dawała rady cenne, chociaż, moim zdaniem, dość trudne, w rodzaju: «zanim krzykniesz gniewnie na dziecko, staraj się przedtem chociażby pięć minut rozważać w myśli, czy masz rację».

Po przeczytaniu tej pracy zostawiłem ją na swym biurku i poszedłem na miasto. W rodzinie, od której wynajmowałem pokój, było dwoje dzieci: pięcioletni chłopczyk i o rok starsza od niego dziewczynka. Zaprzyjaźniłem się z dziećmi i często wchodziły one do mego pokoju. Weszły również, gdy byłem w mieście.

Tego dnia Andrzeje obchodzili swoje imieniny; poprzedniego wieczora dzieci widziały, jak stare kobiety leją roztopiony wosk na wodę i otrzymują kształty podobne do przedmiotów, ludzi albo zwierząt. Dzieciom tak się to podobało, że wszedłszy do mego pokoju postanowiły zabawić się w ten sam sposób. Tylko że zamiast wosku użyły atramentu z kałamarza, a zamiast wody — pracy autorki.

Mówiąc nawiasem, nie przypuszczam, aby potraktowanie pracy autorki jako naczynia z wodą podyktowane było świadomą złośliwością dzieci. Zaczęły lać atrament na papier. Właśnie w tej chwili wszedłem do pokoju. Dzieci pokazały mi z zachwytem, «co wyszło». — «O, lew!» — powiedział chłopczyk. — «O, mapa!» — wykrzyknęła dziewczynka. Zobaczyłem tytuł — „Człowieku dorosły, chciej zrozumieć dziecko” — zalany atramentem. Ponieważ papier był porowaty, atrament przesączał się w głąb dalszych kartek, zaciemniając wiele cennych myśli i tak już wyrażonych w sposób niezbyt jasny.

Zapukano do drzwi: to autorka, która posłyszała, że wróciłem. «Czy już pan przeczytał?» — spytała z uśmiechem.

«Tak jest, oczywiście... ale... weszły tu dzieci i... no i... taki wypadek». Pani spojrzała na swą pracę: twarz jej zmieniła się nagle, a w oczach błysnęło coś niebezpiecznego. Wrażliwa dziewczynka, nie czekając, co będzie dalej, uciekła. Chciał za nią uciec chłopczyk, a ja — za chłopczykiem, ale pani chwyciła dziecko za kołnierz, porwała leżącą na biurku linię i — biła.

Ponieważ Profesor Tutka na tym skończył, odezwał się sędzia:

Hm... pisała: Człowieku dorosły, chciej zrozumieć dziecko. Czy przynajmniej wytknął jej pan niekonsekwencję? Postąpiła inaczej, niż kazała postępować w książce.

Chciałem jej wytknąć. Ale zastosowałem metodę, jaką polecała swoim czytelnikom: przed skarceniem — zastanowić się przynajmniej w ciągu pięciu minut; gdy rozważałem, a starałem się być sprawiedliwy, przyszło mi na myśl, czy nie należałoby napisać książki i dla dzieci, pod tytułem: „Dziecko! chciej zrozumieć człowieka dorosłego”.


[27.08.2024, Toruń]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz